Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Okazuje się, że żyje w Polsce i konsekwentnie działa, na rzecz ludzi trzymających władzę osobnik, dla którego nie istnieje żadna moralność, i który uważa, że uniwersalny świat wartości jest już dawno po wielkim wybuchu. Typ ten wszedł w związek funkcjonalny z innym specjalistą od wynoszenia blagi na piedestał, czyli z ogłoszonym prezydentem – Komorowskim Bronisław Maria Karolem. Ten ci jeszcze jako pełniący jeszcze tymczasowo tę zaszczytną funkcję, wysunął kandydaturę Dworaka Jan Aleksandra, bo o nim mowa, do KRRiT tak skutecznie, że ów stał się dodatkowo jej przewodniczącym. W konsekwencji w dziedzinie mediów elektronicznych nastał dla Rzeczpospolitej czas pomroczności jasnej.

Wyszkolony do wydalania decyzji i słów zamiast stolca i moczu ten enfant terrible życia medialnego, zabrał się ochoczo do dzieła. Głównym jego zadaniem było takie wyregulowanie maszyny do kręcenia lodów, aby z będącego w kwiecie wieku kraju, zrobić medialnego obrzezańca. Innymi słowy chodziło o pozbawienie katolickiej Polski, możliwości powszechnego dostępu do telewizji o profilu religijnym i serwującej dodatkowo prawdę o życiu politycznym. Oznaczało to nie wpuszczenie Telewizji Trwam, na oddawaną właśnie do powszechnego użytku platformę cyfrową. W to miejsce Dworak zaczął wprowadzać podmioty, które od razu wymagały reanimacji, dlatego też trzeba im było natychmiast zaserwować kroplówkę, w postaci wnoszenia opłat koncesyjnych za pomocą zdumiewająco licznych rat.

W swym postanowieniu Jan Aleksander pozostał konsekwentny do tego stopnia, że samozaparcie alkoholika w spożywaniu napojów wyskokowych jest przy jego determinacji niczym. Ani 2,5 mln pisemnych protestów, ani ponad 150 marszów wspierających Telewizję Trwam, do jakich doszło zarówno w kraju jak i na świecie, nie zrobiło na tym Tytanie woli wrażenia. Zamiast tego stosując rozumowanie idioty, uczęstował ci on zainteresowanych twierdzeniem, że różniaste telewizje nie emitują przysłowiowego ‚0’ programów katolickich a wręcz przeciwnie. Za formę takiej emisji uznał on np. stosowne seriale mające formę swoistej rozmowy prowadzonej przez Pana, Wójta i Plebana, do których w wersji współczesnej dołączył zwykły bandyta.

Genialne, co nie. Jednakże kij ma zwykle dwa końce. Skoro produkcja lodów ruszyła, a Dworakowy koncert zdobył uznanie politycznej agentury, musiało to wytworzyć z drugiej strony zjawiska nieprzewidziane. Głównym z nich jest utrata zaufania wyborców katolickiej proweniencji do promotorów ludzi, którzy znaleźli się w KRRiT. Jak wiadomo stanowiska w tej instytucji zostały zafundowane przez (P)ic (O)statni w postaci Ksuta, „Jezus” Maria Karol Bronisława i siły pomniejsze. Trzeba teraz będzie tego ponieść konsekwencje, albo wycofać się ‚rakiem’, ratując być może resztki człowieczeństwa.

Taki Dworak Jan Aleksander jest skonstruowany tak, że żadne zadanie mu nieobce. W razie czego jest w stanie twierdzić, że jako „katolik” był zawsze za Telewizją Trwam. Nie dajmy się na to nabrać. Lepiej po typie tym i po jego szefach już niczego dobrego się nie spodziewać. Amen.

Reklamy