Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jest coraz więcej sygnałów, że (P)ubliczny (O)bciach dopuścił Ruso-Sowiety, by wlazły nam agenturalnymi buciorami na głowę. Wydaje się ponadto, że doszło do tego w planowany przez rządzących Polską sposób. Nie była to zatem dla szefów dużego i małego pałacu jakakolwiek niespodzianka.

Chodzi tu głównie o służby wojskowe, w których restytucję wpływu emisariuszy GRU, po wywaleniu ich z roboty przez min Antoniego Macierewicza, pilotowała niejaka SOWA znakomitego Dukaczewskiego gen. Marka, który tego rodzaju postępowanie ma w genach. Oficjalne sterowanie zapewnił z kolei Koziej gen. Stanisław Marian, który konszachty ze znakomitym Patruszewem Nikołajem Płatonowiczem podniósł był do rangi oficjalnych międzypaństwowych stosunków.

Niewątpliwie kontent z tego wszystkiego jest „Jezus” Maria Karol Bronisław, którego przeraziła wizja zamknięcia mu dostępu do rosyjskich kniei. Tak więc wraz ze wzrostem zagrożenia obcego pochodzenia zwierzyny leśnej przez lewego hrabiego, doszło do wspaniałego wzrostu zabezpieczenia polskich tajemnic wojskowych. Owa korelacja jest niewątpliwie głównym osiągnięciem służb mających swoje oparcie w BBN.

Sprawy idą jak po maśle do tego stopnia, że niejaki Kuźniar prof. Roman nie musi już chyłkiem opuszczać Polski, aby móc się powałęsać z kolegą rosyjskim po Elbrusie. Teraz wystarczą już kontakty oficjalne aby ten kto trzeba wiedział, „co w trawie piszczy„. Zarówno Wałęsa prezydent Lech jak i obywatel Jan Piszczyk z takiego stanu rzeczy, jako wielcy nasi patrioci, byliby niewątpliwie bardzo kontenci.

Widać też na licznych zdjęciach, jaki niezmiernie konstruktywny stosunek do nieocenionej na polu wymiany ważnych z natury informacji, mają największe wszechznakomitości Polski i Ruso-Sowietów w postaci Tuska Donalda Donaldowicza Franciszka i Putina Władimira Władimirowicza. Od razu też widać kto tu jest kelnerem i jeżeli tak będzie dalej, to znakomity pomysł pewnego kraju na Oscara niewątpliwie zostanie jeszcze bardziej spopularyzowany.

Pozostając w stanie zachwytu nad Polską, Władimir Władimirowicz polecił własnej Federalnej Służbie Bezpieczeństwa, zawarcie absolutnie równoprawnego porozumienia o współpracy ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego RP. NATO jest zachwycone. Teraz to sprawy nabiorą już takich rumieńców, że „mucha nie siada”. W ramach narastającej współpracy strona rosyjska ma podobno wyrazić zgodę, na obejrzenie przez naszych specjalistów „zabezpieczonych” przez Sowiety po 17 września 1939 r. egzemplarzy bombowca „Łoś” i czołgu „7TP”. Pozostające w polskiej jurysdykcji ocalałe egzemplarze tej najnowocześniejszej swego czasu w skali światowej polskiej broni, rządzący naszym krajem komuniści, jako wielcy patrioci nakazali zniszczyć. Wspaniała dalekowzroczność.