Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Nad Polską zbierają się czarne chmury, skoro do akcji wkroczył ponownie przyjaciel naszego kraju Załganow Władimir Piotrowicz. Agenturze (P)lewów (O)szukańczych trzeba było prawie 6 lat rzetelnej i wytrwałej roboty, aby doprowadzić do restytucji dzieła wymierzonego w podstawy bezpieczeństwa Rzplitej. Teraz to afery z ponad wszelką wątpliwość czystymi jak łza Kwaśniewskim Aleksandrem, Oleksym Józefem (Olin), Kuną Andrzejem, Żaglem Aleksandrem, a także sprawami związanymi z Orlengate i Polmarckiem to niewinne igraszki. Na horyzoncie pojawiła się firma Inter Rao Jes oraz ponownie, jakżeby inaczej, znakomity i nieoceniony specjalista od Europy plus Olek, który w ramach podstawowego działania jakim jest dodawanie, pośpieszył ci na ratunek zagrożonej Ojczyźnie.

Tymczasem trzymający rękę na pulsie wszechrzeczy Donald Donaldowicz Ksut, ogłosił ci decyzję o zabraniu się za ludzi we własnej partii, mających jeszcze resztki sumienia. Znów pachnie jak w „Nocnej zmianie”, kolejnym bolesnym dla Polski policzeniem głosów. Na początek Paweł Bolesław Śarg zażądał jednak ujawnienia się tych, którzy zamierzają rzucić rękawicę genialnemu szefowi. Co więcej okazuje się, że przyśpieszeniu ma też ulec termin zjechania się oświeconych na konwentykl partyjny, na którym w stylu KPZS czy PZPR ma dojść do finału w postaci zaplanowanej wcześniej dintojry nieprawomyślnych. Z pewnością dojdzie do niezłych ekscesów.

Aby to wszystko poszło gładko muszą być spełnione pewne warunki. Najważniejszym jest takie ogłupienie mainstreamowe, żeby tzw. przeciętniak zapomniał jak się nazywa. Przez to schemat zadziała nawet bez Schetyny Grzegorza Juliusza. W ten sposób odnowiona (P)ieczara (O)bskurna, dorzuci się kurna Olek, w wytwarzany przez samą siebie wir wydarzeń i to z wielką mocą. To co zostało dotąd oszczędzone zostanie wydane na pastwę. Gdyby dzisiaj żył Hieronim Bosch powstałoby inspirowane działalnością agenturalnej PO, największe jego malarskie osiągnięcie. Poczesne miejsce na tym obrazie zająłby niewątpliwie nasz znakomity przewyższający nawet Breżniewa Leonida Ilicza przyjaciel Polski Załganow, nie mówiąc już o Ksucie.

Nie zapominajmy jednak, że Donald Donaldowicz, który jest kelnerem w relacjach z możnymi tego świata, w stosunkach z Polakami zwykle przechodzi metamorfozę. W ramach dintojry mogą mu przyjść do głowy przyśpieszone wybory, którymi zaskoczy opozycję, a więc nie będzie ona przygotowana do ich monitorowania. Jeżeli to by nie pomogło pozostaje jeszcze transmisja danych na rosyjskie serwery. Tej sprawy z całą pewnością dopilnuje Załganow, a także powrotu owych przekształconych już danych spowrotem do komputerów PKW. Winner is …!

Reklamy