Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dwadzieścia cztery lata Rzeczpospolitej licząc od 1989 roku, to czas przed i po Janie Pawle II. Zadziwiające, że odejście papieża o pół roku poprzedziło zarówno zwycięstwo wyborcze Prawa i Sprawiedliwości (wrzesień) jak i wybór Lecha Kaczyńskiego na prezydenta Polski (październik). Można zaryzykować tezę, że taki bieg spraw, to reakcja Polaków na pustkę, którą wywołał zgon giganta historii, jakim był nasz Ojciec Święty. Najwidoczniej osierocony naród poszukiwał drogi, która pozostawałaby w związku z patriotyczno-religijnym przesłaniem, które nam pozostawił. Tym samym wszystko to co reprezentowały sobą rządy neokomunistów zostało w wyborach 2005 roku odrzucone. Ludzie zaufali kierunkowi sprawdzonemu od wieków, w nowym politycznym wydaniu zaprezentowanym przez PiS. Wielu skłonnych było przypisać podobne właściwości Platformie Obywatelskiej, jednak okazało się, że retoryka tej partii była jedynie kamuflażem, mającym skrywać jej antypolski, agenturalny charakter.

Naturalną kolej rzeczy postanowili wykorzystać  ortodoksyjni okrągłostołowcy, dla których obecność Jana Pawła II była przeszkodą nie do pokonania. Jego śmierć zmieniła sytuację, przez co uaktywniły się siedzące niczym „myszy pod miotłą” elementy wrogie kościołowi, najczęściej o proweniencji kosmopolitycznej zapatrzone w Ruso-Sowiety, względnie w Brukselę (Niemcy) – Polskę de facto mające za nic. Postanowili oni natychmiast zdyskontować posunięcia jakie wykonali wcześniej, w postaci powołania do życia PO. Od razu więc uruchomiono potężne, wsparcie agentury, która obawiając się fatalnych dla siebie skutków patriotycznych rządów, porzuciła Sojusz Lewicy Demokratycznej, skupiając się całkowicie na wsparciu PO i zarządzając akcję zniesławiania wszystkiego, co było zgodne z polską racją stanu.

Osieroceni śmiercią swojego głównego widzialnego punktu odniesienia, hierarchowie polskiego kościoła nie dostrzegli niebezpieczeństwa restytucji marksistowskiej zarazy, tym bardziej, że agenturze udało się perfekcyjnie zamaskować swoje dążenia, do tego stopnia, że PO została odebrana przez episkopat akceptująco. Był to największy po II wojnie błąd jaki popełnił Polski Kościół Katolicki w ocenie politycznej rzeczywistości. Wypadki  potoczyły się teraz szybko. Najpierw rozprawiono się za pomocą podstępów i głosowania z Prawem i Sprawiedliwością, następnie przyszła kolej na wyeliminowanie Prezydenta RP, i w konsekwencji Kościół stanął oko w oko z siłą, której przez swoje zagubienie się nie rozszyfrował należycie. Byłoby to niemożliwe gdyby z daleka monitorował sytuację Jan Paweł II.

Trutka w postaci marksizmu wróciła, już nie w skompromitowanym komunistycznym wydaniu a w neokomunizmie, który przybrał m.in. postać filozofii Gender. Rozpoczęło się coraz nachalniejsze i jak to jest w ruchach lewackich gdy poczują się w sile, mordercze i bezwzględne eliminowanie wszystkiego tego, co zawsze konstytuowało patriotyczną Polskę. W tej sytuacji polski kościół znalazł się w położeniu nie do pozazdroszczenia, jednak nie na tyle złym, aby zmusiło to katolików do daleko idących koncesji na rzecz neokomunistów, którzy w swoim zapamiętaniu popełnili jednak kardynalny błąd. Rozpoczęli mianowicie wojnę z katolicką Polską, nie zdążywszy wcześniej zamknąć innych frontów, na których to nie udało im się uzyskać planowanych rozstrzygnięć.

W założeniu atak na Polski Kościół Katolicki miął nastąpić po zupełnym zmarginalizowaniu Prawa i Sprawiedliwości, zarówno totalnym atakiem środków masowego przekazu jak i robotą rozłamowców. To się nie udało. Nie udała się też kampania zniesławiająca o. dr. Tadeusza Rydzyka, co miało doprowadzić do wyeliminowania mediów katolickich z rynku (m.in. zamach na TV Trwam). Było to warunkiem niezbędnym by móc bezkarnie zniesławiać kościół. Co więcej wzmocnił się kolejny front myśli patriotycznej w postaci wydawnictw Gazety Polskiej, podbudowany powołaniem nowej stacji telewizyjnej Republika. Na nic się zdało powyrzucanie z pracy i szykanowanie dziennikarzy patriotów, którym udało się powołać do życia nowe, równie znakomite co poprzednio przedsięwzięcia prasowe a wcześniej portalowe.

To co konstytuuje ten opór patriotycznej i katolickiej Polski, to wiara w ponad tysiącletni dorobek naszego kraju, połączony z tym co przekazał nam przez swój 27 letni pontyfikat polski papież. To przecież ponad 50% czasu jaki trwała zbrodnicza władza w PRL. Siła rzeczy mamy zatem bardzo wydajne lekarstwo na neokomunistyczną czkawkę, którym jest nasz błogosławiony a wkrótce święty Jan Paweł II.

Wiedzą o tym neokomuniści, dlatego też już od jakiegoś czasu usiłują eliminować bądź wykoślawiać jego słowo wszędzie tam gdzie to możliwe. Zadaniem patriotów natomiast jest działanie na rzecz jego stałej obecności w naszym życiu, nie tylko religijnym ale i społecznym oraz politycznym. Jan Paweł II powiedział przecież, iż „historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”. Polacy będą pamiętać o tym, dlatego też próba okradzenia nas z czegokolwiek wartościowego, czego dopracowaliśmy się przez chrześcijańskie tysiąclecie, spotka się zawsze ze zdeterminowanym oporem. I nic tu nie pomogą żadne kamuflaże PO czy kogokolwiek bądź czegokolwiek innego. My Polki i Polacy nie damy się przerobić na biomaszyny.

 

Reklamy