Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Spietranie się naprawiaczy z (P)resji (O)głupiawczej, w związku z połapaniem się potencjalnych wyborców w jej przeciw polskiej robocie, przybiera na sile. Dzięki temu są już takie miejsca w naszym kraju, w których ludzie mogą nieco odetchnąć w nadziei złapania pełnego powietrza. Kilku prowincjonalnych decydentów z PO i wspieraczy z (P)lewów (S)tęchłych (L)imitowanych wylano z roboty. Ostatnio jej człon znamienity Karapyta marszałek województwa podkarpackiego dr Mirosław Witold* został pozbawiony kopyta, gdyż odwołano go ze stanowiska m.in. za przyjmowanie łapów. Nieco wcześniej bo w 2012 roku najwyższej klasy naprawiacz III Rzeczpospolitej Komorowski prezydent Bronisław Maria Witold odznaczył onego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski („wybitne zasługi dla rozwoju samorządu terytorialnego i działalność na rzecz społeczności lokalnej”).

To nie pierwszy i nie ostatni blamaż „Jezus” Maria Karol Bronisława, gdyż prawdopodobnie działa tu zasada im więcej świru tym wyższe notowania u wyborców. Jednak problem ogólny jest poważny i partia musi opracować system wyjścia z sytuacji, gdyż spietranie się jej członków tym, co w partii ma miejsce i reakcją społeczną – systematycznie narasta.

Metodzie zaradzenia sobie z narastającym kryzysem ma być poświęcony nadzwyczajny konwentykl partyjny, zwołany na koniec czerwca br. Wtedy stanie się jasne, że wyboru Donalda Donaldowicza na szefa dokonają wszyscy członkowie PO w liczbie podobno ok. 40 tys. Stanie się to już w sierpniu, przez co będzie mógł zostać wypróbowany nowy algorytm do zliczania głosów, którym w Moskwie obdarowano na naukowej konferencji delegację PKW(N). Sprawa zatem wyjaśni się szybko na zasadzie prawa Gary’ego Linekera: „wszyscy grają ‚w nogę’ lecz zawsze wygrywają Niemcy”.

Tymczasem wydaje się, że niezawodnego rozwiązania (P)ubliczny (O)chłapus dopracował się już dawno. Oto po raz pierwszy zademonstrowała go w 2009 roku Sawicka pos. Beata Dorota płacząc przed kamerami wniebogłosy i żaląc się na podstępnego funkcjonariusza-kochanka. Efektem było współczucie dla aferzystki, przy której Karapyta bez kopyta to „cienki Bolek”. W rezultacie PO odniosła oficjalnie sukces wyborczy.

Do roli odegranej znakomicie przez Beatę Dorotę szczególnie nadają się osoby psychopatyczne, a tych w PO nie brak. Choćby sam szef. Zacznie ci np. Tusk premier Donald Franciszek od jakiegoś mocnego wejścia, w postaci oświadczenia o kapitalnym osiągnięciu jakim jest ustawa o reformie emerytalnej. Jak wiadomo przedłużyła ona wiek emerytalny niewątpliwie „spragnionym” tego kobietom o 7 lat a mężczyznom o 2 lata. Po komunikacie w tej sprawie Herr Donald zaleje się łzami nad dolą obywatelek i obywateli tak intensywnie, że będzie musiał ‚piąstką’ swoje wilcze gały przecierać. Zrobi to nieporadnie chlipiąc i pociągając nosem. Natychmiast wywoła to współczucie u widzów, nade wszystko płci pięknej. Teraz szef PO oświadczy, że to wszystko przez Prawo i Sprawiedliwość i uderzy w rozdzierający ryk. Na na takie dictum wszyscy przed telewizorami się też popłaczą, współczując jak nie wiem co. Tylko ci którzy tego nie widzieli i nie słyszeli myślą jeszcze inaczej. Lecz i oni będą musieli ulec, gdyż wszystkie telewizje będą to powtarzać w kółko od rana do wieczora.

Oto dzięki zastosowaniu psychodramy, która jednocześnie dla samego wykonawcy jest metodą terapeutyczną, polepszy się stan zdrowia szefa PO. Z całą odpowiedzialnością wszyscy będą mogli wtedy powiedzieć parafrazując Gombrowicza „Donald Tusk wielkim politykiem i przywódcą jest”.

A w ‚wyborach’ rzecz jasna znów będzie sukces. Co prawda nie obędzie się bez zastosowania  stosownego algorytmu przywiezionego przez PKW z Ruso-Sowietów, ale za to jaki triumf. Konstytucyjna większość w Sejmie i 99:1 na rzecz PO w Senacie. In Ordnung. Wsio w pariadkie. Tylko gdzieś w zaświatach Maria z Łączyńskich Walewska spyta, jak to zrobiła onegdaj w stosunku do Napoleona I – „a Polska”. 

Reklamy