Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Coraz bardziej czuje się, że w naszym powietrzu „coś wisi”. W peletonie władzy na wzór kolarstwa trwa rozprowadzanie, mimo,  że pozycja lidera już nie ta. Agentura coraz bardziej jawnie wykonuje swe zadania, często ignorując krajowych decydentów. Mały i duży pałac (pseud.: Zelwer, Eta, Karaś, Markowski, Uniw, Rot, Ralf, Rauf, Serb, Zel |za Kania D. Służby PRL-u Komorowskiego, Gazeta Polska nr 22|) coraz wyraźniej rywalizują o schedę i jedynego wyraziciela woli mocodawców. Moce wschodnie zdają się brać górę nad zachodnimi. W tym czasie Sienkiewicz min. Bartłomiej zapowiada kolejną reformę służb. Pachnie dintojrą. W mętnej wodzie połowy ruszą z kopyta. Polska weszła w fazę kiwania się na całego. Kto kogo wykiwa, czas pokaże. Jedno jest pewne. Do władzy agentura nie może w żadnym razie dopuścić patriotów. Przez ostatnie prawie 6 lat zbyt wielkie siły i środki zaangażowano w zniszczenie podstaw suwerenności Rzeczpospolitej, aby teraz narazić to wszystko na szwank. Poza tym wiele z tego co się stało jest tego rodzaju, że odpowiedzialność karna i przed Trybunałem Stanu pewna. Delikwentów, którzy by zasiedli na ławie oskarżonych jest zaś tylu, że towarzystwo nie zmieściłoby się na miejsca przygotowane w słynnych procesach norymberskich z lat 1945-1949.

Nad bramą piekła wg Dantego przybyłych witał napis – „Porzućcie wszelką nadzieję, wy którzy wchodzicie”. Odpowiednio sterowani decydenci, tak się zajęli Polską, że są bliscy osiągnięcia tego z punktu widzenia agentury – a więc diabelskiego nasienia – ideału. Zarówno Boska Komedia jak i Folwark Zwierzęcy Orwella ze swoją sentencją – „Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych” sprawiają wrażenie, że to właśnie biedna Rzplita początku drugiego dziesiątka lat XXI w. najlepiej wyraża istotę obu przesłań. Przerażające jest również i to, że rzecz jest w trakcie stawiania kropki nad ‚i’. Skutki ostatniej wizyty delegacji PKW w Moskwie to pozyskanie wiechy, która po wdrożeniu osiągnięć matematyka Czurowa Władimira zdaje się definitywnie kończyć powstałe kajdaniarskie dzieło (Waryński – Mazur Kajdaniarski*), które wszak solidną aktywnością społeczeństwa da się z pewnością przezwyciężyć i nie będzie to robota syzyfowa.

———-

* Do mazura stań wesoło,
buntownicza wiaro!
Suń wesoło, dalej w koło,
Warszawo i Karo!

Wróg ma dla nas kajdan dużo,
ma też dużo turem,
my weseli, bo kajdany
dzwonią nam mazurem!

Nad pałacem – turma, Kara,
dla nas strój balowy –
katorżnicza kurtka szara
i znaczek pąsowy.

Zgrzyt łańcuchów i szczęk broni
to mazur ochoczy,
od tej nuty serce rośnie
i śmieją się oczy.

A gdy tańca czas nadejdzie,
nasze kazamaty
nam wybiją takt mazura
łańcuchem o kraty.

Taki będzie silny, dziarski,
że pękną ogniwa,
a nasz mazur kajdaniarski
pół Polski zaśpiewa.

I po kraju dźwięk przeleci
jako marsz parady,
w takt mazurka pójdzie raźno
lud na barykady.

Gdy na skoczne te akordy
wstanie nasz lud cały,
to najśmielsi poprowadzą
raźno mazur biały.

Po nim słonko mrok rozproszy,
i znikną jak mara
turmy, kraty i kajdany,
z gospodarką cara.

Reklamy