Tagi

, , , , , , , , , , ,

Zakłamywanie rzeczywistości przez agenturę i jej pochodne tj. (P)restidigitatorów (O)krótnych, (P)alantów (S)zczególnie (L)ukratywnych, usługowych dziennikarzy, naukawców wynajętych i durniów zwykłych, przechodzi w Polsce lifting. Decydenci zorientowali się, że jednostronne serwowanie bujd na temat znakomitych efektów pracy rządu jest już nieefektywne i trąci myszką.  Zdecydowano się zatem na dopuszczenie do rynku informacyjnego prawdy ale limitowanej. Przybiera to formy różne, od wywiadów z autorytetami, które niby to krytykując, przemycają informacje korzystne dla rządzących, po nagą prawdę przedstawioną jednak w ciągu innych wydarzeń tak, aby w ten sposób zasadniczo wyblakła. W dalszym ciągu szermuje się na potęgę wydarzeniami zastępczymi.

Pod tą warstwą swoistych przypraw trwają gorączkowe roboty nad takim skomponowaniem systemu zabezpieczeń, aby niezależnie od wydarzeń grupa trzymająca władzę w żadnych okolicznościach nie doznała uszczerbku, inaczej mówiąc by tej władzy nie utraciła. Ostatnim bastionem tych zabezpieczeń są procedury prowadzące do uzyskania korzystnych dla siebie wyników ‚wyborów’, niezależnie od rzeczywistego ich przebiegu. Przy czym sposób dojścia do tego celu musi być tak zakamuflowany, żeby odkrycie prawdy było w maksymalny sposób utrudnione. Rozszerzenie zakresu przepisów dotyczących informacji niejawnej jest tutaj kluczowe. Doświadczenia zarówno Ksuta jak i  „Jezus” Marii są tego rodzaju, że muszą obaj łamać prawo aby nie dopuścić do wyjścia na jaw ich przestępczych działań (premier – sprawa Gosiewskich; prezydent sprawa – OFE i Balcerowicza). Rządzący chcą się zabezpieczyć tak, aby możliwa była polityka „co do łba strzeli”, dzięki utajnieniu wszystkiego, co mogłoby posłużyć pozyskaniu kompromitujących informacji na jej temat.

Powstaje zatem pytanie, co się takiego przełomowego w Polsce stało, że budowę tzw. porządku demokratycznego zastąpiło urządzanie zakamuflowanego totalitaryzmu (określenie Jana Pawła II). Odpowiedź jest dość prosta. Czy to z inspiracji obcej, czy też własnego nieokiełznanego przywiązania do władzy popełniono zbrodnię. ‚Król Dunkan’ od ponad 3 lat nie żyje. Jego śmierć doprowadziła do psychologicznie nieuchronnego powstania czegoś, co można nazwać ‚syndromem Makbeta’. W tej chwili nie ma takiej niegodziwości, której by  decydenci nie popełnili, aby prawda o wydarzeniach sprzed, z 10.04.2010 roku, jak i po tej dacie nie ujrzała światła dziennego. Cóż najlepiej zabezpiecza winnego przed poniesieniem konsekwencji swoich czynów, jak nie władza? I „tu jest pies pogrzebany”.