Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wydawać by się mogło, że za sprawą Herr Donalda Donaldowicza obfite połowy dóbr mogą się jedynie kojarzyć z wybrzeżem, nade wszystko zaś z trójmiastem. Tymczasem okazało się, że (P)ubliczny (O)mam postanowił zrobić, i to na wielką skalę, geszeft w środowisku podhalańskim, które od „wieków” opowiada się za patriotami, czyli współcześnie za Prawem i Sprawiedliwością.

Rzecz nabrała rumieńców, jak rządo-nierząd sztukmistrza z Sopotu postanowił opylić, w celach niby to ratunkowych (PKP), Państwowe Koleje Liniowe z perłą Tatr czyli z kolejką na Kasprowy Wierch. Przynosiły one stały pewny zysk. Nic zatem dziwnego, że odezwały się protesty, jednak jak się wydawało, sprawa zakończyła się dojściem do consensu, gdy władze wyszły na tzw. przeciw i niby zezwoliły gminom tatrzańskim na ów zakup (Zakopane, wraz z gminami: Bukowina Tatrzańska, Kościelisko i Poronin), które są z kolei właścicielami spółki Polskie Koleje Górskie. Prezesem jej jest jednocześnie asystent burmistrza Zakopanego niejaki Chmielowski Łukasz.  Niestety samego burmistrza Majchra* Janusza Wojciecha, członka (P)atologicznego (O)dzysku i znanego specjalistę od „kręcenia lodów”, nie udało się wcześniej odwołać ze stanowiska. Może wtedy rzeczy potoczyły by się inaczej. Ów uratował się ze względu na zbyt niską frekwencję, w czym niewymownie pomogła macierz czyli PO, która namawiała do bojkotu referendum.

Transakcję sprzedaży sfinalizowano za 215 mln zł. Okazało się jednak szybko, że de facto właścicielem PKL (98% akcji) został fundusz inwestycyjny Mid Europa Partners, zawiadujący m.in. środkami EBOR i Europejskiego Banku Rozwoju podczas, gdy tzw. właściciel polski (PKG) wniósł jedynie nazwę do majacego powstać nowego podmiotu, za co z resztą otrzymał 2% akcji (4,3 mln zł.). Z uwagi na fakt, że dysponował on kapitałem w wysokości 400 tys. zł., a więc prawie 11 razy mniejszym niż otrzymał w akcjach, to interes z całą pewnością zrobił niezły. Co innego Zakopane i okoliczne gminy.

Nieporównanie znakomiciej wyszedł na tym MEP, tym bardziej gdy się uwzględni fakt, że wydatkował on kwotę 215 mln zł za koleje linowe, z których ta na Kasprowy Wierch została wcześniej wyremontowana za 70 mln. zł. Ponieważ w prowadzonej w Polsce polityce geszeftu, dużą rolę odgrywają byli funkcjonariusze EBOR (Gronkiewicz-Waltz, Bielecki, Marcinkiewicz) należy się spodziewać, że beneficjentów znajdzie się jeszcze więcej.

Dla matecznika rozkładania Polski czyli dla (P)ętaków (O)błowionych, MEP to wysłannik Bogów. Zdążył on już zrobić z różnymi emisariuszami PO szereg znaczących geszeftów, choćby taki jak zakup nieprzystosowanego do warunków polskich pociągu Pendolino.

———-

* Nomen omen burmistrz  Majcher w żadnym razie nie odpuści. Ciekawe tylko gdzie chowa swój zabójczy odpowiednik nazwiska. Myślę, że wzorem Dlanoda Ksuta w rękawie.

Reklamy