Tagi

, , , , , , , , , ,

Kiedy Bartłomiej Sienkiewicz dostał tekę ministra spraw wewnętrznych w rządzie herr Donalda Donaldowicza można było sądzić, że ten się cywilizuje. Niestety niewiele wody upłynęło w Wiśle i okazało się, iż to ułuda. Pomógł to zrozumieć każdemu obserwatorowi sam minister, opowiadając o okolicznościach, jakie miały miejsce wokół wykładu we Wrocławiu prof. Semjona-Baumana Zygmunta. Okazało się, że opowiadał o rzeczach, które zapewne zaobserwował na suficie, a reszta to były mniemania przewidujące. W gruncie rzeczy minister dał wyraźnie do zrozumienia, że kierowany przezeń aparat ostro się zabierze, w podobno demokratycznym kraju, za osoby, które będą chciały de facto głosić za pomocą publicznych demonstracji prawdę o zbrodniarzach, uprawiających w PRL swój proceder pod międzynarodowo komunistycznymi auspicjami.

Tymczasem to co się wydarzyło na Uniwersytecie Wrocławskim pokazało, że o ile patrioci i piłkarscy kibice patrioci okrzykami wyrażali swą dezaprobatę dla człowieka, który był funkcjonującą zbrodniczo cząstką w ramach zbrodniczej całości, to neokomunistyczni kibice prof. Baumana Zygmunta żądali w stosunku do nich, zastosowania przez policję nagiej siły fizycznej. Pierwsi zatem czynili to co karalne nie jest, drudzy wręcz przeciwnie, gdyż podżeganie do przestępstwa jest przestępstwem właśnie.

Najbardziej zdumiewające w tym wszystkim jest jednak to czego zupełnie nie widać. Chodzi mianowicie o klimat wypracowany w naszym kraju przez (P)olicję (O)bywatelską. Toksyczne opary niesłychanego łajdactwa potrafiły zatruć duszę nawet potomka jednego z szacowniejszych polskich rodów.  Wydawało się, że min. Sienkiewicz podjął się sprawowania swej funkcji, by zdobyć niezbędne informacje, mogące być później wykorzystane w dalszej walce o Rzeczpospolitą. Okazało się jednak, że to nie to. A może Bartłomiej to taki Sienkiewicz jak prezydont Komorowski hrabia? Za Demokracji Ludowej wprowadzonej przez PO, wszystko co niecne jest możliwe.