Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Jest taki film ze zjazdu Komunistycznej Partii Sowietów, na którym wyraźnie widać, że Iosif Wissarionowicz nie jest najwyraźniej kontent z tego, co się wokół niego dzieje. Zbyt mało uwielbienia czy co? A może za krótkie oklaski mimo, że spracowane dłonie musieli delegaci chłodzić wodą z wiader, umieszczonych w regularnych odstępach między rzędami. Mimo to generalissimus był niezadowolony zarówno siedząc w prezydium jak i przemawiając. Ubrany w mundur, który wyszedł spod igły jakiegoś Zegnowa, wyglądał groźnie.

Podobne wrażenie odniosłem przypatrując się zachowaniu herr Donalda Donaldowicza na ostatnim konwentyklu (P)lagi (O)świeconej w Chorzowie. Te same oczy z wyraźnie zaznaczoną wrogością i odrobiną obłędu, to samo toczenie wzrokiem po sali, ta sama mina, ale dodatkowo jakaś niepewność manifestująca się nerwowością, trzymanego jednak w ryzach ciała. Odzienie w wersji jednak bardziej dopracowane przez Zegnę, lecz jeszcze nie tak do końca. Do tego własna reklama starego jak świat ludowego porzekadła „żeby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała”. Wprawdzie bardziej by pasowała w tym momencie wersja „żeby kózka nie kręciła, to by nóżki nie skręciła”, lecz rzecz się już stała i „mleko się rozlało”. Dno.

Następny dzień upłynął w wiadomych środkach przekazu, na prostowaniu tego co Tusk Donald Franciszek ostatnio sknocił, ze szczególnym uwzględnieniem sobotniego spotkania na Śląsku. Niezwykły starunek w tej sprawie wykazał kapitalny w bladze red. Kuźniar  Jarosław. Obiektywnie rzecz biorąc natomiast znak zapytania, który zawisł nad głową herr Donalda Donaldowicza znacznie się powiększył i czasem nawet zdaje się być podobny do symbolu dollara, który w charakterze potwornego długu zaczyna rujnować coraz mniej zaawansowaną objętościowo czuprynkę premiera.

Nie ulega wątpliwości, że Polska urządzona tak przez amatora Tuska Donalda Franciszka, teraz dodatkowo obolałego, a więc zdolnego do jeszcze większej destrukcji,  potrzebuje natychmiastowej i fachowej pomocy lecz nie Stachanowów czy Ostachowów, oj nie. Tu jest potrzebna grupa ludzi, których zebrał wokół siebie kandydat na premiera prof. Piotr Gliński. Zajmij się zatem herr Donaldzie Donaldowiczu wzmacnianiem swojej nogi, nieważne której, ale odczep się od Polski, może wtedy uratujesz resztki własnej identyfikacji z naturą normalnego człowieka. O identyfikacji z naturą Polaka, co by było najlepsze, nie może być od samego początku w twoim przypadku mowy.

Reklamy