Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za kulisami sparciałego królestwa rządów Donalda Donaldowicza, a więc rzadkiego typu zbrodniczego łajdactwa, trwa wyścig z czasem. Chodzi o wygranie go, by w konsekwencji być, a nie nie być. Po człowieku, który poszedł na współpracę z Ruso-Sowietami w dziele tragedii smoleńskiej, trudno spodziewać się zachowań standardowych. Nie ma zatem takich skrupułów, które mogłyby dojść do głosu na tyle, by Tusk wziął pod uwagę dobro kraju, nad którym sprawuje rządy na zasadzie generalnej destrukcji, lecz ku zadowoleniu niewielu, głównie agentury i ościennych mocarstw. Przeciwnie, nawet ustępując ze stanowiska, będzie się on starał wyrobić sobie glejt na bezkarność, tak jak zrobili to m.in. Jaruzelski i Kiszczak, którzy dla neokomunistycznych sądów są „świętymi krowami”. Tak więc w sprawie Pinokia nie liczył bym w ogóle na tzw. polski wymiar sprawiedliwości. Można się natomiast spodziewać działań polegających na prowokacjach raczej, niż rzetelniej oceny czynów.

Dobry moment na prowokację będzie miał miejsce 11 listopada br. w Warszawie, kiedy to dojdzie do zbitki obchodów największego polskiego święta narodowego z konferencją międzynarodową organizowaną przez rząd, a więc (P)ederastów (O)sobliwych i (P)ucz (S)ekretnych (L)adacznic. Niemożność pogodzenia opcji niepodległościowo-patriotycznej z działalnością ludzi upadłych może dać w konsekwencji Tuskowi szansę na użycie siły, do czego już od jakiegoś czasu przygotowuje budowany przez siebie aparat represji. Zbiorowego samobójcę wesprze zatem odpowiedzialność zbiorowa, z niestety prawdopodobnie krwawymi tego konsekwencjami. Wiele zależy też od tego, jak uda się Tuskowi spacyfikować wrześniowe protesty pracownicze.

Summa summarum jesienią Polska wkroczy w stan, który paradoksalnie był od początku celem rządów Tuska i jego ferajny. Chodziło o takie zniszczenie Polski, aby jednak Polacy nie zorientowali się w czym rzecz. Ten de facto 5 rozbiór Rzplitej miał być asekurowany finansowaniem przedsięwzięcia przez UE, z jednoczesnym zachowaniem wpływów Ruso-Sowietów w priwiślańskim kraju. To, że rodacy zorientowali się, iż robi się ich „w konia” wyniknęło z nieudanej próby całkowitego zmonopolizowania zarządzania informacją. Społeczeństwo zdało sobie sprawę, że rzeczywistość ma się nijak do głoszonych oficjalnie tez. Błazen nadworny Michnik został kompleksowo zdemaskowany. W tym momencie wszystko stanęło na ostrzu noża. Widać już z całą ostrością, że Tusk to Makbet. Las Birnam (Puszcza Kampinoska) sposobi się do ruszenia w stronę Alei Ujazdowskich. Czy spietranemu Tuskowi uda się choćby chwilowo ocalić tyłek? Nie można do tego dopuścić. II Insurekcja Warszawska oto odpowiedź, jaką naród powinien dać agenturalnym neokomunistom i to możliwie jak najszybciej, póki jeszcze cokolwiek zostało w polskich rękach.