Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Stany Zjednoczone zbierają w coraz większej ilości zatrute owoce decyzji swoich obywateli, których głosy sprawiły, że Barack Obama został prezydentem USA. O ile jednak za pierwszym razem wyborowi towarzyszyło uzasadnione liczenie na rządy zmiany niosącej nadzieję, o tyle kolejny poprzedzony był licznymi ostrzeżeniami, których jednak ku nieszczęściu Ameryki i Świata nie wzięto pod uwagę. Przyjęcie Pokojowej Nagrody Nobla, podczas gdy faktycznie nic się w tej sprawie nie osiągnęło czy nawet nie zrobiło, oraz pokątne zapewnianie prezydenta Ruso-Sowietów Dmitrija Anatoljewicza Miedwiediewa o swojej elastyczności w kwestii tarczy antyrakietowej, to fakty dyskwalifikujące tej miary, że nie sposób przejść nad nimi do porządku dziennego. Ponadto opowiadanie bredni o rzekomo polskich obozach śmierci, które w rzeczywistości zbudowali w Polsce Niemcy, po jej podbiciu wspólnie z Sowietami  w 1939 roku, co najmniej dla wyborcy mającego korzenie polskie, winno wnieść do politycznego dyskursu poważne przed Obamą ostrzeżenie. Tak się nie stało i dzisiaj ten niewiarygodny człowiek, jako po raz kolejny prezydent Stanów Zjednoczonych, stanął przed problemem zbrodniczego na światową skalę rządu Syrii, w której Ruso-Sowiety Władimira Władimirowicza Putina mieszają ile wlezie, aby nie dopuścić do stabilizacji w regionie. Tym ostatnim chodzi głównie o zniszczenie naturalnego procesu spadku cen ropy naftowej i gazu, gdyż na zyskach z nich państwo to buduje swoje możliwości szkodzenia, jak tylko może polityce USA. Dopuszczając do tego Obama niszczy możliwości, które pojawiły się wraz z rewolucją łupkową, w której konsekwencji taniość wymienionych nośników energii umożliwiłaby boom gospodarczy na świecie. Tymczasem prezydent miast stać niczym kapitan na mostku okrętu będącego na kursie pokoju i dobrobytu, spietrał się i robi wszystko aby rozmydlić odpowiedzialność za podjęcie decyzji w sprawie karno-prewencyjnego ataku na Syrię. W ten sposób wszystkie łachudry na świecie od władców Korei Północnej poprzez Talibów w Afganistanie po chemicznego Asada w Damaszku i Al Kaidę mogą się poczuć dużo pewniej, niemalże niczym Wilk w stosunku do Czerwonego Kapturka. Symbolem Partii Demokratycznej jest osioł. To szacowne zwierzę ma słuch absolutny. Niestety analogicznego słuchu w wymiarze politycznym Obama nie posiada. To raczej niepłodny politycznie muł, który owszem jest pracowity, ale nic poza tym. Bez ogiera osła i klaczy konia nawet nie zaistnieje. Wprawdzie amerykański muł uratował gospodarczo i politycznie Grecję po II Wojnie Światowej, lecz niestety nie ma w tym przypadku żadnej analogii z owocem związku czarnego mężczyzny z białą kobietą. Wydaje się raczej pewne, że  Mulat Obama wpędzi Stany Zjednoczone w poważne kłopoty. I pomyśleć, iż USA po pierwszej prezydenckiej kadencji Ronalda Reagana przezwyciężyły kryzys i były już na ścieżce poważnego wzrostu. Sowiety tymczasem chyliły się ku upadkowi. Umiejętność patrzenia na sprawy i działania w takiej właśnie optyce jest jednak dla obecnej, a więc lewackiej administracji amerykańskiej, zupełnie nieosiągalna. I tu jest „pies pogrzebany”, że o skutkach idiotycznego dopuszczenia do skandalu typu Snowden czy Assange nie wspomnę.

Reklamy