Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Zarówno dziennik (G)ryząca (W)oń jak i dziadostwo  spod znaku prokuratury wojskowej wyspecjalizowali się w prowokacji. Ostatnie ich dzieło to głupie oszkalowanie naukowców, zajmujących się społecznie wyjaśnieniem przyczyn tragedii smoleńskiej. Generalnie afera jaką spłodziło oficjalne śledztwo, z dużym prawdopodobieństwem skończy się gigantyczną klapą promotorów kłamstwa – Moskwy i Warszawy.

Przeciętny laik, może łatwo wyrobić sobie pogląd o jakości merytorycznej twierdzeń wysuwanych przez strony. Wystarczy wyłączyć dźwięk w telewizorze. Maskując obiektywne sygnały biegnące od ciała mówiącego, opanowany  głos czyni kłamstwo bardziej wiarygodnym. To na przekazie słownym skupiamy naszą uwagę, ignorując nie mniej krytyczne inne sygnały, choćby mowę ciała. Kapitalnym przykładem osobnika, u którego informacje przekazywane za pomocą słów  i ciałem są rozbieżne jest fantastyczny Lasek Maciej Grzegorz dr. Ten ci specjalista jest książkowym przykładem człowieka świadczącego o tym, co się może stać, jak opowiada się banialuki, nie mając przeszkolenia w zawodowym wprowadzaniu ludzi w błąd.

W odróżnieniu od odprysków z komisji Millera, które usiłują ratować herr Donalda Donaldowicza przed infamią, osoba szefa PAN prof. Michała Kleibera jest przykładem pełnej jedności przekazu, i nie jest to przekaz mogący budzić entuzjazm w agenturalnym środowisku (P)aki (O)kradaczy. Okropne słowa o profesorze zdążyli już wydalić znani w tej robocie specjaliści Myszkiewicz-Niesiołowski Stefan Konstanty prof. oraz Durczok Kamil red. Agentom platformy najmniej zależy na merytorycznej ze, stroną społeczną, wymianie poglądów, gdyż wiedzą, że skończyłoby się to ich blamażem i to na niewyobrażalną skalę. Właściwie całe to towarzystwo samo zapędziło się do konta, z którego nie ma już żadnej możliwości z godnością wyleźć.

Rozdwojone języki, jak mawiali Indianie o łgarzach, mogą to i owo prawdziwego ujawnić, ale już po upadku III Rzeczpospolitej, lub przynajmniej mocnej zapowiedzi tego upadku. Także bez zidentyfikowania zbiorowego samobójcy, trudno będzie mówić o stworzeniu przez państwo warunków, do jego rzetelnego wywiązywania się z obowiązków względem własnych obywateli. No cóż przypomina to wszystko czasy tzw. Demokracji Ludowej. Déjà vu?

Reklamy