Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

   Ostatnio okazało się, że niejaki Kirianow, Rusek pracujący w Polsce jako dziennikarz, przyjął ci naszą gościnę do tego stopnia, że ma nas i nasz kraj gdzieś. Dał tego dowód zachowując się w programie telewizyjnym niczym włodarz folwarku. Gdyby ów pracował jako dyplomata w ambasadzie Sowietów, to w życiu nie mogłoby zatruwać Polski i Polaków przez ponad 20 lat, a tylko raczej maksymalnie ok. 5. Mając status dziennikarza natomiast, może to robić bez ograniczeń. Korzysta z tego skwapliwie. Warunki do kreciej roboty zapewniła mu od 6 lat także skwapliwość Donalda Donaldowicza, do której dołączył z wielkim wsparciem „Jezus” Maria Karol Bronisław.
   Znakomitego Kirianowa cechują niezwykle wyważone, racjonalne i oparte na prawdzie poglądy na Polaków, Rzeczpospolitą i Świat. Oto próbka typowo rosyjskiej blagi, jaką serwuje się nam od wieków – teraz w wykonaniu tego spod ciemnej gwiazdy rosyjskiego typa.
   Tak więc to my Polacy rzecz jasna rozdmuchujemy tragedię smoleńską. Zawsze musimy krytykować Rosję Putina. Samolot (Tu-154M 101) oczywiście dostaniemy, co do każdego gwoździka*. Śledztwo w sprawie tragedii smoleńskiej prowadzone jest energicznie, tymczasem  dla Polaków ma to być ich zdaniem nowy Katyń. Oczywiście Polska będąc w podobnej sytuacji jak Ruso-Sowiety, też nie oddałaby wszystkiego.
   Kirianow twierdzi, że jest absolutnie niezależnym dziennikarzem! Od 19 lat, od kiedy wydaje „Rosyjski Kurier Warszawski”, nigdy nie dostał od władz swego kraju, ani od żadnej jego instytucji nawet kopiejki. Wygłasza rzecz jasna własne opinie, nie zaś władz Rosji. Takim już jest człowiekiem – obiektywnym. Są oczywiste i liczne tego przykłady, kiedy to właśnie obiektywnie ów pisał  o Powstaniu Warszawskim (były to androny w stylu Michnika – aut.). Korespondentem w Warszawie został jeszcze za komunizmu. Syn też dziennikarz ma nawet w pokoju portret Putina.
   Putin jest zbawicielem Rosji. Ale on, w przeciwieństwie do Stalina, nie opiera się na wojsku czy milicji, a jest rzeczywiście wybierany przez ludzi, którzy wiedzą, ile mu zawdzięczają. Abchazja i Południowa Osetia to nie są części Gruzji. Natomiast Czeczenia to część Rosji. Gruzja błagała żeby Rosja ją przyjęła do związku. Polacy są wychowywani w nastawieniu na rusofobów, a Gruzini zabijają Osetyńców.
   Teraz to już za późno, ale gdyby wszystko poszło tak jak trzeba, to dziś Ruso-Sowiety byłyby obszarowo jak ZSRS czyli wszyscy byliby razem, a ludzie byliby zadowoleni. To przez ambicje Jelcyna, który chciał zastąpić Gorbaczowa, rozpadło się państwo Sowietów, i zaczęła się ta parada niepodległości. Każdy sobie wtedy niepodległość ogłaszał!
   Kirianow stwierdził, że Gorbaczow wyznał Jaruzelskiemu prawdę o Katyniu**. Z kolei Polakom zrobiono pranie mózgu, doprowadzając do tego, że nie lubią Rosjan. Jako naród mamy obsesję na punkcie Lecha Kaczyńskiego. Tymczasem prowadził on fatalną politykę: tarcza antyrakietowa, Gruzja, Ukraina, jakieś tam GUAM*** (sojusz m.in. Gruzji, Ukrainy, Armenii, Mołdawii – aut.) i dziesiątki innych przykładów. Przecież tak jak Lech Kaczyński popierał Gruzję, to nikt tego nie robił.  Zmontował on tę całą akcję, czyli wizytę w obronie Gruzji! Kirianow podejrzewa nawet, że musi istnieć jakiś ośrodek takimi rzeczami sterujący. Może to być umiejscowione w Unii Europejskiej lub w NATO.
   Niestety pisanie o bredniach jest zawsze dla mnie mentalnie trudne. Tym razem wyczerpałem już rezerwy swojej natury, więc na tym koniec. Wyrażę może jeszcze tylko oczekiwanie, że któregoś dnia ów Kirianow poślizgnie się skutecznie, choćby na skórce od banana.
———-
   * Wygląda to jak kpina z krzyża, który przeszli w ostatnich chwilach swojego życia pasażerowie Tu-154M 101. Przecież do budowy samolotu nie stosuje się gwoździ, natomiast krzyżując Chrystusa ich użyto. Ponadto wiadomo, że ogromną liczbę części rozkawałkowanego samolotu rozkradziono, więc oddanie wszystkiego jest niemożliwe.
   ** Wyznał taką prawdę, że powstał cmentarz Katyński, gdzie napisy głosiły, że naszych oficerów zamordowali Niemcy.
   *** Celowe wplecenie nazwy, która się negatywnie kojarzy, gdyż jest swoistym symbolem walk Japonii ze Stanami Zjednoczonymi, jakie miały miejsce w czasie II Wojny Światowej na Pacyfiku.
Reklamy