Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Człowiekowi Urzędu Bezpieczeństwa a szczególnie tajnie z nim współpracującemu nie można się było rzecz jasna zdekonspirować. Chyba, że między sobą. W związku z tym nie przedstawiali oni siebie jako Czekista, Enkawudzista czy terminujący u Stasi. Neutralną i budzącą raczej pozytywne skojarzenie formą byłoby w to miejsce określenie siebie jako szachisty. Tacy właśnie szachiści już z naszym obywatelstwem zabrali się w Rzeczpospolitej do metodycznych rozgrywek od roku 1944.

Nie oznacza to bynajmniej, że normalni Polacy wcześniej mieli z szachistami spokój. Ci obywatele naszego kraju zamieszkujący na terenach znajdujących się pod jurysdykcją Sowietów, zaczęli być mocno indagowani grą po śmierci Wielkiego Marszałka. Trwało to z przerwami do roku 1941 tj. do napaści Goga na Magoga w połowie 1941 roku. Między 1941 a 1944 włącznie nacją naszą zajmowało się w sposób szczególny nade wszystko Gestapo. Oni i ich kumple z innych formacji mieli zwyczaj wręczać zamiast np. medalu za uczestnictwo, urnę z prochami, informując jednocześnie odpowiednim pismem, w związku z czym członek danej polskiej rodziny doświadczył takiego ostatecznego wyróżnienia. Treningiem naszych rodaków zajmowali się też wdzięczni niezmiernie nacji polskiej za wprowadzenie na Wołyniu kultury śródziemnomorskiej, specjaliści od UPA i inni fachowcy zamieszkujący ze wschodu na zachód cały pas polskich kresów.

Metodologicznie inaczej, czyli uwzględniając aspekty sportowe postępowali jednak trenerzy szachów. Efekty ich pracy odkrywa się dzisiaj  na tzw. łączce Powązkowskiego Cmentarza Wojskowego. Dzięki temu możliwa jest identyfikacja naszych bohaterów i nareszcie pochowanie ich szczątków w imiennych mogiłach. Do wskoczenia na stołek I sekretarza KC PZPR ‚Wiesława’-Gomułki Władysława, w ten i podobny sposób na zgrupowanie na łonie Abrahama wysłano co najmniej 50 tys. zmuszonych do gry w szachy osób.

Osobne turnieje szachowe organizowano dla księży. Szczególnym echem odbiło się powołanie na zgrupowanie centralne dwóch hierarchów Kościoła Katolickiego – abp. Baraniaka i bp. Kaczmarka. Wprawdzie opuścili ci oni na własnych nogach ośrodki treningu, ale był on zbyt intensywny, co odbiło się na ich kondycji, w wyniku czego zrezygnowali oni z funkcjonowania w szachach i w ogóle na tym padole. Stało się tak mimo, że arcybiskupowi serwowano lecznicze kąpiele borowinowe w zbiorniku przeznaczonym na odbiór nieczystości. Mecze szachowe z kapłanami odbiły się szerokim echem w społeczeństwie polskim, do czego przyczynili się tacy propagatorzy sportu szachowego jak znakomity myśliciel Mazowiecki Tadeusz, czy literat Miecugow Bruno. Ich synowie kontynuują propagowanie szachów w III RP. Swoją aprobatę dla treningu szachowego księży były też uprzejme wyrazić niezwykle zasłużone dla kultury osoby jak choćby obywatele Szymborska Wisława i Mrożek Sławomir.

Jednak nawet rok 1956 nie przerwał funkcjonowania ligi szachowej, zmieniły się tylko formy. Prawdą jest, że niektórych szczególnie zapamiętałych graczy-trenerów odsunięto od rozgrywek, inni znaleźli się zagranicą. Zreformowana liga funkcjonowała jednak nadal znakomicie. Ludzie garnęli się do gry, niektórzy zbytnio umotywowani tracili nawet zdrowie na skutek przetrenowania. Stało się tak w Warszawie z moim bratem, który tylko od jednej partii szachów nabawił się z „własnej” winy epilepsji. Z kolei w Zakopanem ojciec mojej narzeczonej został niepełnosprawnym nerwowo i ruchowo mimo, że warcaby przedkładał nad szachy, a może właśnie dlatego.

W tym stanie rzeczy liga szachowa dojechała do roku 1980, kiedy to odbyła się kolejna reforma połączona następnie z permanentnym lansowaniem szachów od 13 grudnia 1981 r., kiedy to niemal całkowitą władzę w związku objęli trenerzy prymusi Jaruzelski i Kiszczak. Dysponowali oni najwyższej klasy świadectwami przygotowania do zawodu, wystawionymi przez wiodące instytucje szachowe od Smiersza przez GRU i NKWD do KGB, a zatwierdzonymi przez wszechświatowego Generalnego Sekretarza Związku. Natychmiast też obaj ci mistrzowie zaproponowali ponowne włączenie do rozgrywek szachowych osób szczególnie utalentowanych tj. księży.

Niesłychanym echem odbiło się powołanie na zgrupowanie ks. Jerzego Popiełuszki dzisiaj błogosławionego. Powstał cały zespół trenerski zajmujący się szlifowaniem jego talentu. Od gen. Ciastonia Władysława poprzez płk. Pietruszkę Adama i kpt. Piotrowskiego Grzegorza Sławomira do por. Pękali Leszka oraz por. Chmielewskiego Władysława. Niestety przesadzono z intensywnością treningu. Podobnie rzecz się zakończyła z powołanymi na konsultacje innymi duchownymi: ks. Stefanem Niedzielakiem, ks. Stanisławem Suchowolcem, ks. Kazimierzem Jancarzem. W finale inaczej rzecz się miała z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, gdyż ten przed zakończeniem konsultacji opuścił niespodziewanie zgrupowanie, co zostało spowodowane własnym niesportowym trybem życia i masochizmem – palenie oraz przypalanie papierosami ciała.