Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Porozumienie okrągłostołowe miast doprowadzić do zmian w obrębie Związku Szachowego, rzeczą tą się jednak nie zajęło. Przyjaciele tych, których trening zdecydował o udaniu się na łono Abrahama mimo, że uczestniczyli w negocjacjach nie zrobili nic, aby zidentyfikować trenerów czy instruktorów, którzy świadomie doprowadzali do przetrenowywania ich kolegów. Uczestnik obrad Michnik Adam np. nie kiwnął palcem, by ujawnić nazwisko głównego autora planu szkolenia szachowego, jaki wdrożono w stosunku do jego podobno przyjaciela ks. Jerzego Popiełuszki. Mimo to po przegranych czerwcowych wyborach a przed oświadczeniem znanego z niebywałej uczciwości człowieka –  Mazowieckiego Tadeusza – który wypowiedział się w sprawie tzw. grubej kreski, kilku znakomitych trenerów poczuło taką odpowiedzialność za wyniki, że samodzielnie udało się na nieumówione wczęśniej spotkanie ze swoimi przetrenowanymi podopiecznymi.

Jednakże generalnie rzecz biorąc, jedynie w trakcie rządów premierów Jana Olszewskiego i Jarosława Kaczyńskiego zasłużeni szkoleniowcy szachów poczuli to, co św. Piotr po aresztowaniu Jezusa – spietrali się. Z kolei herr Donald Donaldowicz Tusk jak doszedł do władzy, zrobił jeszcze coś innego, zlecił mianowicie analizę historyczną dokonań Związku Szachowego i doprowadził do wyciągnięcia z tego stosownych, przyszłościowych wniosków, które rewelacyjnie następnie wdrożył.

Jak wiadomo pierwszy okres rozwojowy trwał do roku 1956. Jego główny trener Bierut Bolesław, szczególnie od 1948 r. rozpoczął wdrażanie metod treningu intensywnego zwanego taśmociągiem, w którym jednym szkolonym zajmowało się nawet kilku specjalistów. Siedzenie godzinami na odwróconym taborecie, miało wyrobić u podopiecznych kondycję, do gry przecież siedzącej jaką są szachy. Dotyczyło to szczególnie talentów wywodzących się z Wojska Polskiego, zarówno z zachodu jak i z AK, NSZ i BCH. Jednym z najbardziej znanych szkoleniowców tego czasu był Światło Józef ppłk., który swoje znakomite geny przekazał niejakiemu Węglarczykowi Bartoszowi, działającemu aktualnie w propagandzie szachów w wykonaniu rządu Tuska. Do dzisiaj nieznane są miejsca ostatecznego pobytu owych byłych żołnierzy, kiedy okazało się, że gra przerosła ich możliwości. Znakomitość trenerska Bolesław po wyjeździe na konferencję szachową do Moskwy, tak ci się przejął proponowanymi zmianami w metodologii treningu, że do Polski został przywieziony prawie, że bezpośrednio na miejsce wiecznego spoczynku. Okres ten zakończyło masowe szkolenie w Poznaniu, w którym posunięto się nawet do przetrenowywania dzieci. Po tym wydarzeniu najbardziej znany  rodzaj najintensywniejszych szkoleń szachowych wyszedł niejako z mody, ale nie został zupełnie porzucony.

W kolejnym okresie (1956-1970) szefem związku został Wiesław-Gomułka Władysław, który miał nieco inny pogląd na uprawianie gry w szachy niż Bolesław, przez co musiał spędzić jakiś czas na zamkniętym zgrupowaniu. Ten ci upodmiotowił szkolenie w stosunku do księży, duchownych patriotów usunął, a większość przebywających na zbyt długich zgrupowaniach jak on, wykierował na amatorów. Doszło nawet do tego, że tym szkolonym, z którymi się na stałe rozstano przeprowadzono na koszt państwa rehabilitację. Niestety najpierw w 1968 r. Wiesław spowodował duży odpływ talentów trenerskich (m.in. Bauman Zygmunt mjr., prof.), które wykorzystano gdzie indziej, a następnie w 1970 zastosował zbyt intensywne szkolenie w Trójmieście, przez co sam zapadł na zdrowiu i stał się amatorem.

W latach 1970-1980 szefem szachistów został Gierek Edward, który wtajemniczenie otrzymał nie w Moskwie czy Kujbyszewie a we Francji i w Belgii. Ten ci przyjął inny model szkolenia polegający bardziej na stymulacji intelektualnej w formie pytania „Pomożecie?” i stwierdzenia „Wita, rozumita”. Wtedy to ugruntował się talent szkoleniowy Bolko-Wałęsy Lecha kpr., a następnie dzięki szkole niemieckiej odkryto kolejną nadzieję szachów w Polsce w postaci Oscar-Tuska Donalda Franciszka. Niestety w międzyczasie główny trener przesadził z relaksacją na ścieżkach zdrowia w Ursusie i w Radomiu. Osłabiło to jego pozycję do tego stopnia, że gdy niektórzy trenerzy przyłączyli się do szkolonych, to Edward mimo, że przebywał na Krymie nie miał udanego powrotu do Warszawy.

Okres 1980-1989 był bardzo niesymetryczny. W początkach potencjalni szachowi zawodnicy powołali antyzwiązkową organizację ‚Solidarność’, prowadząc działalność przeciwko uprawianiu w Polsce szachów. Odpowiedzią związku było urządzenie przez głównych o najwyższych kwalifikacjach jego trenerów (staże zagraniczne: Smiersz, GRU, NKWD, KGB) Wolski-Jaruzelskiego Wojciecha Witolda gen. i Kiszczaka Czesława gen. kilkunastu długotrwałych zgrupowań i zawodów pod kryptonimem ‚Stan Wyboru’. Dzięki temu okazało się, że liczni na trwałe utracili licencję na życie. Najbardziej znanym tego przykładem było zbiorowe szkolenie w ‚Kopalni Wujek’. Indywidualnie natomiast przetrenowano utalentowanego maturzystę Grzegorza Przemyka, którego pomylono z jego matką, tak go szachowo hołubiąc, że studia na które miał się w planie wybrać nie były już mu potrzebne. Wszystkie te osiągnięcia doceniono i w centrali światowego związku szachów w Moskwie, odznaczono Wojciecha Witolda platynowo-złotym Orderem Lenina, a więc odznaczeniem, którego nikt i nigdy poza generałem w Polsce nie otrzymał.

Całość osiągnięć PRL posłużyła do wykreowania bytu nowego III RP. Okazało się bowiem, że szkolenia szachowe były w poprzedniej epoce zbyt kosztowne, gdyż obejmowały za szeroko pojęte spektrum potencjalnych kandydatów. Nowa Polska miała zostać w związku z tym wydatnie zreformowana, aby w przewidywalnym czasie uniknąć plajty swojej poprzedniczki. Naukowa analiza jaką przeprowadzono na zlecenie dzisiejszego włodarza związku – herr Donalda Donaldowicz Franciszka Tuska doprowadziła do jednoznacznych w tej sprawie wniosków.

Reklamy