Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Znakomity, nieoceniony i dotknięty boskością herr Tusk Donald Franciszek jest pierwszym szefem związku szachowego, który wyciągnął kompleksowe wnioski z przeszłej jego działalności. Zorientował się, że przeprowadzane szkolenia były zbyt drogie i mało wydajne. Wprawdzie wprowadziły one grę w szachy do świadomości całego społeczeństwa, jednak mimo ogromnego zaangażowania trenerów i instruktorów nie przezwyciężono skłonności szkolonych, do uprawiania gier alternatywnych, pozostających w sprzeczności z ideą szachów, którą przecież usilnie wpajano.

Dodatkowo wybuch ‚Solidarności’ stworzył taki ruch dysydencki, że nawet w moskiewskiej centrali dokonały się daleko idące zmiany. Generalnie  groziło to nawet wymowną utratą sterowności w całym systemie. Musiało upłynąć aż prawie 20 lat, zanim ogólnoświatowy związek szachowy na Kremlu odzyskał inicjatywę. Wrócono na szczęście do systematycznej pracy szkoleniowej, ale pod wpływem tajnego raportu Oscara – już w nowym stylu. Polegał on m.in. na wykorzystywaniu każdej chwili by podnieść ogólny poziom dyscypliny.  Wykorzystywano każdą możliwość, np. czas podróży samolotem. Stosowano permanentne naciski uświadamiające przy pomocy autorytetów, zabierających głos w każdym możliwym miejscu. Do dzieła włączono specjalistów przedmiotu seryjnie funkcjonujących na zasadzie domokrążcy, a rozdających pocałunki w stylu ich prekursora Kaina i nakłaniających do ostatecznych samo rozwiązań, na zasadzie propozycji nie do odrzucenia. W związku z tym wszystko w ten sposób zaczęło znowu trzymać się tzw. kupy.

O ile charakteryzujący się największym wkładem w ciągłość szkoleń szachowych na terenie Polski trener Wolski-Jaruzelski, otrzymywał za swe kapitalne zasługi liczne nagrody w centrali związku mieszczącego się obok Placu Czerwonego, to jego najzdolniejszy następca, herr Donald Donaldowicz, odbiera je po miastach innego związku zwanego Unią Europejską, głównie w jej części, którą bezpośrednio zawiaduje centrala w Berlinie. Nie przeszkadza  to herr współpracować ściśle w sprawie szkoleń z Władimirem Władimirowiczem. Zarówno Lenin w przypadku generała, jak i Karol Wielki (Fryderyk Wielki) w przypadku wysłannika bogów, oto przykłady postępowych władców, którzy posłużyli idei wyrażenia wdzięczności przez międzynarodową społeczność szachową.

W ogóle to  Tusk Donald Franciszek poszedł na rozwiązania w stosunku do czasów poprzednich nietypowe. Partie stały się krótsze, rozgrywane często symultanicznie, co znakomicie obniżyło koszty szkoleń. W jednym czasie udało się przeprowadzić np. udaną kombinację na meczu w Łodzi z Markiem Rosiakiem i Pawłem Kowalskim. Pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i w innych, nawet nietypowych miejscach stworzono znakomite warunki do całopaleń w stylu mnichów buddyjskich, biorąc pod uwagę ten kapitalny fakt, że gra w szachy przywędrowała do nas z Indii właśnie.

Największe uznanie budzi uzyskanie przez Oscara efektu szkoleniowego, w postaci zaskakującego kończenia partii, tym samym absolutnie rewelacyjnym i matującym ruchem na tzw. Pavulon. W ten sposób do historii przeszli już dość liczni i różnorodni gracze tacy jak pewien generał, czy szef chłopskiej partii, nie mówiąc już o specjaliście od nawigacji lotniczej.

Największy rozgłos jednak związkowi szachowemu prowadzonemu pewną ręką przez Ksuta, przyniosło fachowe niezwykle wyremontowanie flagowej oznaczonej logo związku – szachownicą – latającej sali turniejowej figurującej w dokumentach jako Tu-154M 101. W czasie dość krótkiego ostatniego lotu rozegrano symultanicznie 96 partii, które zakończyły się identycznym całkowicie matującym wynikiem. Był to turniej posiadający  najwyższy ranking światowy, co znakomicie umocniło na czołowej pozycji w Europie polską szkołę szachów. Nic więc dziwnego, że wszyscy organizatorzy tego meczu otrzymali awanse. Do dzisiaj choć od rozegrania zawodów minęło ponad 3 lata trwają analizy, co zdecydowało o tak wielkim sukcesie postępowego ruchu szachowego. Raczej pewne, że wszystko można zawdzięczać znakomitym kadrom, genialnie ukierunkowanym w swej robocie przez Tuska Donalda Franciszka. Oczywiście niewielka pomoc przyjaciół z okolic Placu Czerwonego, a więc kolebki nowoczesnych szachów, jest niemożliwa do przecenienia.

Jedno tylko w tym wszystkim zaskoczyło genialnego herr Donalda Donaldowicza mianowicie to, że nikt już nie chce organizować turniejów w drugiej wyremontowanej ruchomej sali turniejowej czyli Tu-154M 102. Środki zostały wydane, a tu „masz ci babo placek”. Wszyscy znawcy przedmiotu są jednak przekonani, że przed 3 kadencją na stanowisku premiera genialny Donald Franciszek znajdzie rozwiązanie i tego problemu. Na pewno polskie szachy zanotują kolejny sukces. Tusk już tak ma. Nie darmo od małego rozgrywał z nim w odpowiednim stylu partie własny ojciec. Cała tradycja rodzinna zresztą została nastawiona na rozwój sportu szachowego, i miały tu z pewnością znaczenie przyswojone preferencje zarówno pruskie jak i posunięcia przejęte z Wolnego Miasta Gdańska.

Reklamy