Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Prawda jak strumień podziemny zawsze kiedyś i gdzieś wypłynie. Nigdy z resztą nie wiadomo kiedy ukaże się w całej krasie. Nierzadko dochodzi do tego niespodzianie. Niestety bywa też, że ni stąd ni zowąd, mogą się pojawić okoliczności niezwykle przykre, od których ‚włos się jeży na głowie’, i o których mówi się z niejakim zażenowaniem, ale i z pewnym nabożeństwem.

Po ludzku rzecz biorąc, istnienie takich miejsc jak tzw. łączka na Powązkach Wojskowych w Warszawie, nie powinno w ogóle wchodzić w grę. Tymczasem miejsce tego rodzaju istnieje, gdyż było potrzebne komunistom w celu bezimiennego i uwłaczającego godności ludzkiej grzebania ludzi najwyższej moralnej próby. Byli oni mordowani przez międzynarodowych komunistów właśnie dlatego, że walczyli o wolną Polskę. Komuniści będący mordercami, i w tej sprawie stosownie przeszkoleni choćby w Kujbyszewie, udawali patriotów, a nawet do pewnego momentu kreowali się na ludzi bogobojnych*. I niczego tu nie usprawiedliwia powoływanie się na rozkazy płynące z Kremla, tak jak nie musi być tak, że zajadając zrobiony przez jakiegoś cukierniczego mistrza smakowity krem, niech będzie zabaglione, koniecznie trzeba nucić coś pod nosem w rodzaju np. la, la, la.

Ci którzy doprowadzili do powstania takich miejsc jak owa łączka na Powązkach, musieli być nie tylko ludźmi upadłymi, ale i psychopatami w najgorszym tego słowa znaczeniu. Niestety ludzie tego typu nie są bynajmniej w Polsce wspomnieniem, funkcjonują nadal, gdyż międzynarodowi komuniści utworzyli swoistą sztafetę pokoleń i za nic mają dorobek humanistycznej myśli ludzkiej, która cywilizuje ludzi od 3500 tys. lat. Przewlekle i boleśnie schorowany Marks Karol był uprzejmy oświadczyć „ja wam teraz pokażę” i pokazał, gdyż stworzył ideologię idealnie pasującą ludziom upadłym do tłumaczenia własnych zbrodni, przez które to się de facto w życiu samorealizowali.

Przykładem tego rodzaju bezeceństwa jest choćby fragment życia człowieka, który wespół-zespół z innym stworzył scenariusz najbardziej chodliwego serialu „Stawka większa niż życie”. Mowa o Andrzeju Zbychu (pseudonim) czyli agencie Żerań-Safjanie Zbigniewie. Doprowadził ci on do zadenuncjowania, oskarżenia, skazania oraz w rezultacie wykonania wyroku śmierci na 21 letnim akowcu, żołnierzu 2 Armii Wojska Polskiego śp. Janie Nesslerze. Bohater ten kontynuował swą walkę z Niemcami pod dowództwem niestety innego agenta i zdrajcy Walter-Świerczewskiego Karola (Razwieduprem). Dostał od komunistów nagrodę!

Zbychu opracował również syna Safjana Marka Henryka, który rzecz jasna zrobił, jakże by inaczej, karierę i to nade wszystko o zgrozo, po przemianach 1989 roku. Został mianowicie członkiem Trybunału Konstytucyjnego (1997), a niecały rok później Kwaśniewski Aleksander jako prezydent RP mianował go prezesem owego TK. Jakby tego było mało w 2009 roku ów został członkiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Na wszystkich tych posadach zdołał nieźle zaznaczyć swoją obecność, pokazując, że warto było w niego inwestować. W sprawie np. orzeczenia TK dotyczącego systemu funkcjonującego w polskiej adwokaturze, dużo „miłych” słów mają do powiedzenia sami zainteresowani, a szczególnie wchodzący do tego zawodu.

Jakoś tak się dziwnie składa, że w tzw. demokratycznej i wolnej III Rzeczpospolitej sztafeta pokoleniowa funkcjonuje w najlepsze. Dzieci komunistów, a nawet całe ich rodziny poupakowywani są we wszelkie lukratywne kąty. Wyliczenie takich osób zabrało by wiele stron maszynopisu. Jest tajemnicą poliszynela, że persony te są równocześnie pochodzenia żydowskiego, choćby ów Safjan Marek Krzysztof, ale i Michnik Adam (Szechter) czy choćby Węglarczyk Bartosz (Światło).

Oj decydenci. Od 1989 roku bez przerwy prawicie o sprawiedliwości, równych szansach, demokracji, równości wobec prawa, itd., a praktycznie zafundowaliście tym, na których karkach wyjechaliście do władzy – Armagedon – z tą jedynie różnicą, że w stosunku do Apokalipsy św. Jana bez sił dobra. Ohyda. Congratulations.

———-

* Do 1948 w sądach i innych instytucjach państwowych były obecne krzyże. W tym czasie Prezydent RP – Bierut Bolesław uczęszczał na Msze Święte.