Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

We wrześniu 2000 roku odbyła się uroczysta premiera filmu Teresy Kotlarczyk pt. Prymas. Trzy lata z tysiąclecia. Trzeci rok władzę w Polsce sprawowała wtedy ‚Akcja Wyborcza Solidarność’ a prezydentem był Kwaśniewski Aleksander. Jeszcze przez rok koabitacja charakteryzowała scenę polityczną w naszym kraju. Stosunki państwo – kościół o ile nie były wzorcowe, to jednak charakteryzowały się współpracą. Najlepszym tego dowodem były dwie podróże apostolskie, jakie odbył w tym czasie do kraju Jan Paweł II. Dużo się mówiło o budującej roli Kościoła w dochodzeniu do niepodległości, szczególnie przed 1989 r.

W ostatnim czteroleciu, w ogóle nie nakręcono obrazu o porównywalnej tematyce. Z kolei przez pierwszy rok sprawowania władzy przez PO i spółę, także doszło do koabitacji, która jednak w dużo wcześniejszym projekcie miała być współpracą środowisk politycznych wywodzących się przecież z tego samego Solidarnościowego pnia. Storpedował to Tusk (Oscar, czyli równoważnik Bolka o orientacji niepochodzącej z Moskwy a ze wschodniego wówczas Berlina – NRD). Od 10 kwietnia 2010 roku pełnię władzy ma ta właśnie opcja. Są to ludzie w znacznej liczbie określający się jako wierzący, lecz w tym czasie Papież do Polski pielgrzymki już nie odbył. Zamiast tego zaproponowano społeczeństwu strategię ‚nie kłaniania się księżom’, ze wszystkimi tego nieuświadomionymi jeszcze konsekwencjami. To właśnie, czyli atakowanie księży przy pomocy m.in. renegatów udających księży, wybito na pierwszy plan. Chodzi o pełną restytucję rządów czerwonej agentury w Polsce.

Główną postać filmu, a więc aresztowanego kardynała prymasa Stefana Wyszyńskiego wykreował z resztą znakomicie Seweryn Andrzej Teodor. Co ciekawe owa kreacja była zdublowana, gdyż aktor zagrał również rolę Molendy, sobowtóra prymasa, który miał zostać podstawiony w miejsce oryginału by ubezwłasnowolnić Polski Kościół. Gdyby się rzecz udała można się domyślać, co by się z oryginałem wówczas stało (kard. August Hlond i bp. Stanisław Kostka Łukomski mający zastąpić prymasa po jego śmierci, nie przeżyli zatargu o Kościół i Polskę z komunistami. Inni abp. Antoni Baraniak i bp. Czesław Kaczmarek po torturach bardzo podupadli na zdrowiu). Jednak to Molendę ‚sprzątnięto’, gdy wydarzenia 1956 roku przyjęły wiadomy kształt. Kardynał prymas  wyszedł pod koniec października tegoż roku na wolność.

Aktualna władza w Polsce stosuje coś pośredniego, między polityką Bieruta a tym co usiłowały zafundować naszemu krajowi rządy SLD. Partia ta nie mogła sobie pozwolić, na pełne zasekowanie Kościoła, gdyż swoją misję sprawował jeszcze Jan Paweł II. Studziło to zdecydowanie zapędy neokomunistów, gdyż Papież mimo podupadającego zdrowia jedną swoją wypowiedzią mógł dać się partii tak we znaki, żeby ‚ruski miesiąc popamiętała’. Dopiero odejście Ojca Świętego zmieniło sytuację o tyle, że ówczesna opozycja poczuła się nieco śmielej, lecz ze względu na potężną reakcję ludu Bożego, wyrażoną w stwierdzeniu Santo Subito, kontynuację przez Benedykta XVI myśli apostolskiej poprzednika i obecność na posterunku śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie odważyła się jeszcze na kroki radykalne. Pielgrzymka Ojca Świętego do Polski w 2006 roku dodatkowo osłabiła niewielkie wtedy zapędy czerwonych ateistów, co do rewizji stosunków z Kościołem.

Diametralnej zmianie uległa sytuacja po ogłoszeniu PO zwycięzcą w wyborach parlamentarnych 2011 r. Utrzymanie się przy władzy z jednoczesnym sprawowaniem urzędu prezydenckiego przez czołowego członka tej partii, wprowadziła monopol na rządy rewizjonistyczne. „Hulaj dusza, Boga nie ma”, neokomuniści rozpoczęli na zasadzie małpowania ‚osiągnięć’ Bieruta, politykę eliminowania Kościoła z wpływu na życie społeczne w Polsce. Działają totalnie, gdyż chodzi o rabunek, dyskryminację, ośmieszanie, lansowanie księży ‚patriotów’, pozbawianie możliwości prowadzenia przez Kościół polityki informacyjnej, cenzurowanie, szkalowanie hierarchów, tworzenie niemoralnego prawa, a także finansowanie technologii medycznych, pozostających w sprzeczności z zasadami wiary wyznawanymi przez większość obywateli naszego kraju. Można być pewnym, że decydenci prowadzący taką właśnie politykę, mającą dodatkowo  oparcie zarówno w Moskwie jak i w Brukseli, w zwalczaniu Kościoła Katolickiego w Polsce nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. „Wywoływanie wilków z lasu” sprawi, że jest kwestią czasu kiedy dojdzie do najgorszego.

Reklamy