Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Tematem niby głównym w Polsce jest od przedwczoraj Karpacz. A wiadomo było z góry, że się to skończy na modłę Kopacz, czyli łajdak z niewielką pomocą innych łajdaków, załatwi z podpuszczenia naczelnego łajdaka kolejnego łajdaka. Ten ostatni mimo liftingu ząbków, stałego beznadziejnego czisu i wiadomości o drabach z teczek pozostawionych przez służby PRL, z zapisaną robotą, z którą się zapoznał będąc ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji, został z przewodniczenia (P)arkowi (O)błudy na Dolnym Śląsku spektakularnie wykopany*. Jeżeli zatem Schetynoland przeżyje politycznie, to dotychczasowy szef tego parku rozrywki może się przemieścić w przyszłym roku w charakterze deputowanego do UE. Zwycięzca natomiast, a jakże, podbudowany solidnie finansowo, także za pomocą poborów z europejskiej kasy, znajdzie się przy źródle głównym.

A było tak, że do gry na pierwszych skrzypcach, w sprawie uczynienia z Polski szamba, by na wieczność Polską już nie była, oraz do obłowienia się spektakularnego, przez uprywatnienie jej zasobów, pretensję zgłosiły następujące indywidua: aktualny lider geszeftu generalnego herr Donald Donaldowicz Tusk Franciszek; pretendujący na figo fago (P)rezydium (O)brabowawczego Schetyna Grzegorz Juliusz – to  ów dostał właśnie po pysku – oraz typ od znoszenia łajna stałego, mający w przyszłym roku ewakuować się z UE do Polski, by pomóc ją załatwić na amen, niejaki Protasiewicz Jacek. Karpacz wydawał się miejscem znakomitym, dla przeprowadzenia tego nielegalnego zresztą uboju koszernego. Dlatego też do kontrolowanego przeprowadzenia jatki, poproszono czołową rzeźniczkę ustawodawczej sceny polskiej niejaką Kopacz Ewę Bożenę, która zaimponowała wcześniej wszystkim hochsztaplerom w Polsce, łżąc jak z nut w smoleńskiej sprawie. W kwestii Karpacza również zamąciła znakomicie.

Na Dolnym Śląsku w ramach (P)ryszcza (O)drzężączkowego  jest po wszystkiemu (Daniec). Teraz wypada się tylko modlić, by cokolwiek jeszcze do ukradzenia mogło w tej krainie pozostać, gdy uczciwa wolna Polska na ten teren wróci. Wiedząc o tym kim jest JaJacek, nadzieje te mogą być jednak płonne. Na Mazowszu z kolei, podczepiony pod pechowego Schettino niejaki Halicki Andrzej Witold, nie dał się odesłać na Ruś Halicką względnie górskie hale, i dalej będzie opowiadał swoje głodne kawałki. W wykańczaniu Mazowsza zmianę miała dać Kidawa-Błońska Małgorzata Maria. Nikt nie wie ki diabeł, czy ki dawać plamę Kidawa bez Błońskiego poczęła, w każdym bądź razie coś nie wyszło, i w duecie z Gronkiewicz-Waltz Hanną Beatą nie zatańczą ci one na razie walca w Warszawie i w innych miejscach Mazowsza.

———-

* Zdaje się, że Schetyna przeliczył się co do czułości capo di tutti capi, na ewentualne wprowadzenie do gry o pełną pulę, papierów sporządzonych u Stasi (NRD), która miała zwerbować studenta Tuska, nadając mu pseudonim Oscar. Generał Kiszczak Czesław zezwolił onegdaj Stasi, na działalność operacyjną w obrębie województwa gdańskiego, ale rzecz kontrolował. W ten sposób Tusk, jako częściowo z pochodzenia Niemiec do prowadzenia swojej roboty, miał uzyskać większy komfort mentalny.

Reklamy