Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Ostatniej nocy przyśnił mi się niejaki Schetyna Grzegorz Juliusz z herr Donaldem Donaldowiczem Tuskiem Franciszkiem. Pozostawali oni w suplesowym chwycie. Tymczasem ja mając dość tej platformerskiej ohydy, i  przewracając się z boku na bok, przypadkowo i to na szczęście, uruchomiłem inny, tym razem chyba jeden z ‚niebieskich’ program. Pojawił się zatem niespodziewanie kapitalny sen. Chciałem coś dopowiedzieć, nie dało rady, gdyż rzecz się toczyła sama z siebie.

Oto pojawił się ze swoimi coltami gen. George  Patton, który zajmując w kwietniu 1945 roku Czechy, wkroczył następnie od południa do Polski, odcinając w ten sposób armie Sowietów idące na zachód od własnego zaplecza. W rezultacie milion Niemek i ileś tysięcy będących na robotach w Niemczech  Polek, nie zostało zgwałconych, a mający po kilkanaście zegarków na rękach i po kilka budzików przytroczonych sznurkiem w pasie rosyjscy wyznawcy Mongoła, stali się natychmiast grzeczni jak baranki.

Oczywiście wściekły takim obrotem sprawy generalissimus Stalin natychmiast zadzwonił do prezydenta USA Roosevelta Franklina Delano (łyse kolano), który będąc już umierającym, nie był w stanie prowadzić dyskursu, więc nie podjął tak idiotycznych decyzji jak te w Teheranie i w Jałcie, kiedy to nie pamiętał nawet, jak się nazywa. Rzekomo wspaniałe fronty Białoruski i Ukraiński znalazły się tym samym w pułapce, jak w 1920 roku bolszewickie wojska po bitwie stoczonej przez Naczelnika pod Warszawą. Sowiety zaczęły śpiewać inaczej, podobnie jak przewidziani na Polaków a wyszkoleni w Kujbyszewie łajdacy, którzy niczego innego nie przedkładali nad wszystko, jak wymordować możliwie najwięcej naszych patriotów.

W śnie jako żywo zobaczyłem zatem uśmiechniętych i żywych naszych bohaterów, najlepsze córy i synów Rzeczpospolitej. Pojawili się zatem oni – Danuta Siedzikówna ‚Inka’, August Emil Fieldorf ‚Nil’, Witold Pilecki ‚Druh’, Zygmunt Szyndzielarz ‚Łupaszka’, Hieronim Dekutowski ‚Zapora’, Józef Kuraś ‚Ogień’, Leopold Okulicki ‚Niedźwiadek’ i wielu, wielu innych, których twarzy nie zdążyłem rozpoznać.

W owe szczególne dla narodowego ‚ja’ i polskiej kultury dni, cześć pamięci córek i synów naszej ziemi, których szczątki spoczywają od kresów po Odrę i od europejskiej Wielkiej Brytanii po Berlin, w Afryce, w Iranie, na Nieludzkiej Ziemi, a więc w Rosji, i wszędzie tam gdzie złożyli oni swoje życie, walcząc lub drocząc się o Ojczyznę. Szczególną pamięcią ogarniamy wszystkich tych, którzy je stracili w Smoleńsku i jego okolicach. Modlimy się za was nasi drodzy, a jakże piękni, bo w chwałę ubrani Rodacy.

Reklamy