Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Nie mogę opędzić się od pewnej myśli, a przyszła ona do mnie nad ranem 11.11.2013 roku, a więc, w 95-lecie naszego odzyskania niepodległości. Chodzi o to, że obudziłem się z przekonaniem, iż społeczeństwo polskie wybrało sobie w 2007 roku władzę, której aby się pozbyć trzeba będzie katastrofy. Sytuacja analogiczna  jak z Niemcami Hitlera po 1933 roku. U sąsiadów trwało to 12 lat, a więc tyle ilu było Apostołów. W Polsce to już połowa tego czasu. Czyżby Tuskowi i PO zostało drugie tyle? Jezus Maria, przecież to z zapasem im wystarczy, by suwerenną Polskę wykończyć na amen.

Bijąc się z myślami z trwogą będę oczekiwał tego, co się w Polsce a dokładniej w Warszawie dzisiaj wydarzy. Hitler chcąc zawładnąć Niemcami poszukiwał pretekstu, który sam sobie przygotował. To co robił ostatnio Tusk, dobrze pasowało do tego schematu. W jego planach patrioci mają się stać chłopcami do bicia, którym przypisze się plany zaanarchizowania kraju. Rozdmuchanie tego do niemożliwych rozmiarów, może znakomicie posłużyć do kamuflażu sterowanego przebiegu wyborów w 2015 roku. Planowany wynik nietrudny do przewidzenia, biorąc pod uwagę zbliżenie na linii Tusk – Miller.

Problem polega jednak na tym, że co jak co, ale Polacy ‚felkami’ nie są i się zorientują, że robi się ich w ‚konia’, podobnie jak wiedzieli, iż zaraz po wojnie komuniści sfałszowali jedyne formalnie w PRL wolne wybory. Dalej były już tylko głosowania. Tusk do manewru wyborczego podobnego typu szykuje się już od dawna. Temu służyła np. wizyta członków państwowej komisji wyborczej w Moskwie. Na stałym mydleniu oczu, polega też polityka propagandowa prowadzona w warunkach bardzo zmonopolizowanego rynku medialnego.

Kluczem do oceny przewidywanej skuteczności operacji, jest powodzenie akcji ogłupiania ludzi w sprawie przyczyn tragedii smoleńskiej. Oficjalna wersja jest tak absurdalna, że jej przyjęcie przez choćby 10% procent społeczeństwa, byłoby sukcesem propagandowym na niebywałą skalę. Skoro to by się udało, to wszystko inne tym bardziej. Tak prawdopodobnie myślą Tusk i inni o moralności alfonsa ludzie władzy, którzy uczynili z permanentnego łgania, narzędzie polityki w państwie leżącym w środku Europy, co samo w sobie jest niespotykanym kuriozum. Oznacza to, że dla rządzących Polska to tygiel, w którym miesza kto chce, pod warunkiem, że dostarczy ustalonych najróżniejszymi rodzajami umów korzyści.

Tusk chce za wszelką cenę ocalić skórę, która po 10.04.2010 roku została zastawiona w lombardzie. Wszystko mu jedno, że kolejnymi posunięciami podnosi cenę jej wykupu. Wóz lub przewóz zdaje się nam mówić. Tymczasem Annuszka olej już rozlała. Nieklękający przed księdzem szybkim krokiem zmierza właśnie w tę stronę, a jest to skrzyżowanie, przez które przejeżdża tramwaj.

Reklamy