Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

W „Ojcu chrzestnym” Michael Corleone (Al Pacino) zwracając się do męża swojej siostry Connie – Paulie Gatto (John Martino) – mówi żeby ten wyznał prawdę, gdyż on i tak wie o jego roli w pewnym wydarzeniu. Uwłacza to jednak jego inteligencji, kiedy nie wszystko jest dopowiedziane. Podobnie jak filmowy Michael także odbiorca przekazów płynących ze środków masowej informacji, może się czuć wyraźnie niedocenionym, gdy opowiada mu się takie rzeczy o ludziach, którzy organizowali i brali udział w Marszu Niepodległości. Generalne bowiem powstaje wrażenie, jakby ktoś chciał przeciętnego widza czy słuchacza wtłoczyć w siermiężny szablon, który może się do czegoś jeszcze nadawał w końcu lat czterdziestych i na początku pięćdziesiątych poprzedniego wieku, ale do dzisiejszych czasów zupełnie nie przystaje. Mówiąc dosadnie rząd i jego front ideologiczny mają nas Polaków za idiotów. Pomijam tu osoby, którą słyszą to, co bez oglądania się na fakty chcą usłyszeć, i władza wraz z pomocą swojego frontu ideologicznego* im to zapewnia.

Jest tajemnicą poliszynela, że władza przygotowywała się do 11.11.2013 dużo staranniej niż w latach poprzednich, gdyż wcześniejsze postawienie na rozbijacką skuteczność ortodoksyjnych komunistów, okazało się niewypałem. Pałkarze bejsbolowi (2011) np. wpadli już na rozgrzewce. Przewidując możliwość polania się krwi, zapewniono sobie nawet swoiste alibi, w postaci urządzenia w tym samym czasie warszawskiego międzynarodowego konwentyklu ekologicznego, który kosztuje Ziemię tysiące ton dodatkowych zanieczyszczeń, a których by nie było, gdyby to wszystko zorganizowano za pomocą Internetu.

Jak widać myślenie herr Donalda Donaldowicza jest perspektywicznie. Perspektywiczne jest również wyszkolenie prowokatorów, którzy mają do zrealizowania bardzo konkretne zadania z podpalaniem tego i owego włącznie. W tej robocie był wszak jeden wyjątek. Oto podłożono ogień pod tzw. tęczę, która prowokuje, gdyż jest posadowiona w osi kościoła Św. Zbawiciela, do którego uczęszczał wraz z córkami na niedzielne msze Wielki Marszałek, a więc poniekąd główny patron Marszów Niepodległości. Co innego natomiast pod ambasadą Ruso-Sowietów, przecież w tym miejscu zadyma była bardzo wskazana (podpalenie budki strażniczej, rzucanie petard) ze względu na wielkie inklinacje Moskali do serwowania blagi. Na nich zawsze można liczyć, że rozpropagują rzecz za darmo i tak dalece jak tylko będą w stanie. W ten sposób Tusk może wyjść w oczach międzynarodowej opinii publicznej, na obrońcę porządku naruszanego przez wrednych i nacjonalistycznych Polaków.

Niesłychanego szpasa natomiast zgotował mgr. Tuskowi Donaldowi Franciszkowi prezes dr Jarosław Kaczyński. Oto przewidując, co też amoralna władza może wymyślić, obchody Święta Niepodległości przez Prawo i Sprawiedliwość, przeniósł do Krakowa. To samo zrobiły Kluby Gazety Polskiej i jeszcze inne organizacje. Efekt? Nagminnie winny wszystkiemu co tylko neokomunistom do łba strzeli człowiek i jego ugrupowanie, nie może zostać obciążony za to co miało miejsce w Warszawie. O zgrozo, w (P)akcie (O)zjasza z rozpaczy zawieszą chyba łapówkarskie usługi. Dodatkowo mimo nieobecności części patriotów w Warszawie, do ekscesów  jednak doszło, co w  sposób niezamierzony zdejmuje z nich odium przypisywanej im winy.

Trzeba było wydać polecenie, wstrzymania zaplanowanych prowokacji Tusk, nie przemyślałeś sprawy do końca. Okazuje się zatem, że herr Donald Donaldowicz starzeje się, przy czym amoralność władzy w Polsce  jednocześnie wzrasta.

———–

* Neokomuniści wymyślili to zamiast komunistycznego Frontu Jedności Narodu.