Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Gdyby mi ktoś powiedział, jeszcze powiedzmy na początku 2005 roku, że  przestrzeń medialna w Polsce zostanie zagospodarowana w 95% przez przekaz neokomunistyczno-agenturalnej proweniencji, w życiu bym w to nie uwierzył. Tymczasem powstanie za Tuska Donalda Franciszka swoistego bo medialnego Frontu Jedności Narodu jest faktem. Ostatnio niepodważalnych argumentów w tej sprawie dostarczyło skłamane przedstawienie w środkach masowego przekazu, warszawskiego Marszu Niepodległości, zorganizowanego przez stronę społeczną, a więc patriotyczną. Były to całkowicie jednostronne, bez meritum, szybko, na urobienie i na zamówienie zrobione w formie papki relacje. Krótko mówiąc – Information Instant Karma. Człowiek zaczyna żałować, że nie nadaje już w języku polskim Radio Wolna Europa i Głos Ameryki. Na szczęście jest Internet, Radio Maryja i Telewizja Trwam, choć w sytuacji niekończącej się we wszystkich dziedzinach polskiego życia państwowego agresji neokomunistów, nie wiadomo co będzie dalej. Rysuje się bowiem wyraźny trend eliminowania z życia publicznego wszystkiego budzącego zaufanie do państwa, szczególnie opisanego wartościami tradycyjnymi. Okazuje się, że wystarczyła mniejsza liczba lat niż liczyła sobie II Rzeczpospolita, by wyszkolić piątą kolumnę, władną i mającą za zadanie wykopyrtnięcie wolnej Polski. Działanie na długiej fali neokomunistów niech uzmysłowi fakt, odmawiania już u zarania III RP koncesji na nadawanie stacji o. Tadeusza Rydzyka, czy radiu ostatniego dyrektora rozgłośni polskiej RWE Piotra Mroczyka. O ile pierwszemu z nich po wielkich trudnościach pozytywną decyzję wychodziły rzesze wiernych i naciski znanych osobistości, o tyle drugiemu sława i zasługi firmy macierzystej nie pomogły, a jak można mniemać wręcz zaszkodziły, w dojściu do zezwolenia na nadawanie. Sytuacja powtarza się z możliwością rozpowszechniania programów Telewizji Trwam przez platformę cyfrową, gdyż nadawanie tą drogą jest przez instytucje III RP blokowane. Wcale bym się nie zdziwił gdyby agenturalne władze III RP zaczęły wprowadzać na całego, typ prawa obowiązującego na ‚Folarku zwierzęcym’  George’a Orwella w nadziei uchronienia się w ten sposób od wylania z politycznej roboty.

Reklamy