Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Od jakiegoś czasu trwa nieuświadomiony przez społeczeństwo wyścig między herr Donaldem Donaldowiczem a badaczami specjalizującymi się w dociekaniach historycznych, ze szczególnym uwzględnieniem funkcjonowania w Polsce agentury komunistycznej. Herr musi się z demontażem Rzeczpospolitej śpieszyć, gdyż owi badacze są coraz bliżej odkrycia dotyczących go faktów, przechodzących jak można mniemać wszelkie wyobrażenie. Dotyczy to zresztą wszystkich, którzy w  tych sprawach mogą się pochwalić imponującym dorobkiem od znakomitego min. Boniego Michała Jana poczynając. Oto np. Wałęsa Lech okazał się być agentem jeszcze przed tragicznymi wydarzeniami na wybrzeżu. Ponadto współpracował nie tylko ze służbami resortu Spraw Wewnętrznych odpowiednika NKWD ale i Ministerstwa Obrony Narodowej czyli duplikatu GRU. Dla pierwszych był ‚Bolkiem’ dla drugich nazywał się ‚Kobrzyński’. Można też postawić bardzo prawdopodobną hipotezę, że ta druga posada była dla elektryka z Gdańska główną.

Widać z tego, że Wałęsa Lech był przez służby wręcz rozrywany, co jest raczej dowodem na to, że jednak ‚pod sufitem’ było u niego nie najgorzej. Powinien to umieć wykorzystać w  stosunku do tych, którzy uważają go za półgłupa. Dlaczego więc Bolko skrywa prawdę, która mogłaby go wypromować, trudno pojąć. Ale komuniści zawsze tacy byli. Człowiek normalny mówi na oczywiste, że to oczywistość natomiast czerwony na to samo, że to zdecydowanie tajemnicze jest, itd., itd. Oni już tak mają. Gdyby komunizm powstał w czasach Kopernika, to dlatego, że ten był duchownym, bolszewicy nigdy nie uznaliby systemu heliocentrycznego za właściwy, a trzymali by się koncepcji geocentrycznej Ptolomeusza. Na podobnej zasadzie nadal wierzą w Marksa i Lenina.

Szanse Tuska Donalda Franciszka na uniknięcie rozliczenia ‚pod szyję’, w miarę upływu czasu systematycznie rosną. Dzieje się tak na skutek stałego ubywania Polski, w  wyniku jego starań jak i zorganizowanej w tej sprawie i skutecznie działającej ferajny. Wieloetapowy początkowo wyścig, przeszedł teraz w fazę sprintu, co też świadczy o tempie demontażu Rzeczpospolitej. Wysiłek stał się beztlenowy, dlatego to herr zaczyna popełniać kardynalne błędy, mogące wykopać jego władzę na amen jeszcze przed finałem. Jedenastego listopada a nawet wcześniej miast od razu zmienić dyrektywę, i pokazywać Marsz Niepodległości w Warszawie jako spokojny i wyważony, przecież Prawa i Sprawiedliwości oraz czytelników Gazety Polskiej nie było, dopuścił do obsobaczania środowiska, które ma w dużej mierze pod kontrolą. Co więcej narodowcy z definicji są panslawistami*, a więc retoryka idioty jaką posługuje się Michnik Adam i jego ferajna, bredząc coś o faszyzmie tego środowiska, jest zupełnie nieadekwatna. Gdyby tak zrobił, Tusk Donald Franciszek mógłby wtedy powiedzieć – nie ma PiS, brak problemów. A tak nici z tego.

Wprawdzie herr zaczął trochę relatywizować gatki wcześniejsze, ale to musztarda po obiedzie. W tym momencie winien śmiało zaproponować rozwiązanie rewidujące koncepcję wykończenia Polski pierwotną, i odciąć Małopolskę wraz z Kaczyńskim i Sakiewiczem od reszty kraju. Ustanowi w ten sposób coś w rodzaju Rzeczpospolitej Krakowskiej, a więc bufor ułatwiający mu robotę. Strata! Trudno z czegoś trzeba umieć zrezygnować w imię istoty porozumienia. Lwia część patriotów zostanie w ten sposób zneutralizowana. Pozostałe zaś oczyszczone na tej zasadzie terytorium Polski, powinno zostać podzielone zgodnie z planem, a więc między Ruso-Sowiety a Niemcy – wzdłuż linii Wisły. Naród Mongołów napadając na zasadzie tzw. symetrii, czyli idioty, na naszą  ambasadę w Moskwie, już zdradził, że ich kraj ma na zachodzie sięgać do Warszawy (ujawniono w ten sposób istnienie paktu Putin – Merkel + kelner Tusk). Teraz kolej na Berlin, który zapewne wyjawi, że żąda swojej granicy na wschodzie zapewne bezpośrednio na zachód od naszej stolicy, a później już na południe i północ wzdłuż Wisły z wyłączeniem Warmii i Mazur, które mają się znaleźć po stronie niemieckiej. Stosowny finalny dokument dający podstawę praną do takich rozstrzygnięć przygotuje Tusk Donald Franciszek, w formie jaką posłużył się swego czasu król Stanisław August Poniatowski. Będzie git.

Jeżeli rzecz potoczy się szybko, to herr uratuje i szyję i głowę i wszystko. Gdzie zamieszka wraz z rodziną wspaniały mąż stanu, swojej żony, tata i dziadeczek? Trudno powiedzieć. W każdym bądź razie daleko od Warszawy i Krakowa. Może w Uljanowsku albo w Sopocie. Jasne, że w Sopocie ale po wysiedleniu wrogiego polskiego elementu, i zlikwidowaniu wszelkich śladów po śp. Prezydencie prof. Lechu Kaczyńskim. Tusk Donald Franciszek będzie miał przy tym okazję, by robić geszefty montując parę ze znakomitym Karnowskim Jackiem Krzysztofem, którego z kolei władze niemieckie za wybitne zasługi dla Prus Wschodnich, zatrzymają dożywotnio na stanowisku prezydenta miasta. To będzie to!

———-

* Coś jest w panslawizmie skoro tak znana przedwojenna polityczna figura jak gen. Lucjan Żeligowski, pod koniec życia poszedł właśnie w tym kierunku. Chciał w 1947 r. wrócić do Polski, jednak w trakcie przygotowań do podróży zmarł.  Zwłoki przewieziono z Londynu do Warszawy, i tu na Powązkach Wojskowych został pochowany. Komuniści zarobili na tym pogrzebie 350 kg złota i 2,5 mln $, pochodzące z Funduszu Obrony Narodowej, a przemycone w katafalku zmarłego.

Reklamy