Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

W (P)ublicznym (O)mamie trwa czas brania się za łby. Dintojrą dowodzi arcyłotr herr Donald Donaldowicz. Na ten czas rzecz ma mieć swój finał na najbliższym konwentyklu partyjnym. Ten zmodernizowany Mackie Majcher* wyciągnął właśnie z rękawa majcher, i za gardło innego łotra trzyma. Gawiedź partyjna pokazując paluchem w dół bądź w górę, zdecyduje czy poderżnie mu gardło, czy też odetnie tylko ‘strój’.

Cały czas wydawało się, że spore agenturalne siły stoją jednak za Schetyną Grzegorzem Juliuszem, który dodatkowo posiadł wiedzę o rzeczach w ‘państwie duńskim’ newralgicznych. Tymczasem Oscar przebił to wszystko, czyli dostał zielone światło od swojego prowadzącego, względnie wszedł w posiadanie czegoś dla byłego jakby nie było zwierzchnika MSW krytycznie kompromitującego.

Niby z boku wszystkiego stoi figura, która sama ma nieźle za kołnierz nawtykane, a więc “Jezus” Maria Karol Bronisław. Nie wiadomo jakie ten dostał instrukcje, jednak Ruso-Sowiety wykonują ostatnio posunięcia Donalda Franciszka negliżujące. Nie wiadomo tylko, czy nie jest to zasłona dymna. Może to być też świadome wychowywanie swojego klienta, tj. pokazywanie mu jego miejsca  szeregu.

W sumie widać, że pozycja Oscara wśród rzeźników z najwyższej półki, także międzynarodowej, jakoś się trzyma. Z wewnętrznego punktu widzenia to wydaje się, że można mówić o awansie we wtajemniczeniu. Zapewne związane to jest z umieszczeniem w mamrze jednego z bardziej znanych agenturalnych szmalcowników czyli Czempińskiego gen. Gromosława. Ten za wypuszczenie musiał coś wyśpiewać, względnie został zmuszony do poniechania jakiejś groźnej dla herr Donalda akcji. Także w  aspekcie międzynarodowym wzmocnienie Merkel Angeli Dortohei, wpłynęło wyraźnie stabilizująco na niemiecką agenturę w Polsce. Śarg np. wyraźnie podniósł łeb. Wywoła to zapewne, a raczej już wywołało, kontrreakcję wielkiego Władimira Władimirowicza.

Generalnie, notowania Tuska Donalda Franciszka wynikają z faktu, że bardzo konsekwentnie realizuje on powierzone mu zadanie wyniszczenia Polski. Dopóki rzecz będzie w toku Sztukmistrz z Sopotu może być spokojny. Tym niemniej musi być przygotowany lub niejako zmuszony do wykonania chwytu w stylu ostatniego lotu, choć na dużo mniejszą skalę, gdyż poprzednia nie da się łatwo powtórzyć. Od najbliższego nowego roku zacznie w Polsce dochodzić do ekscesów, które przekroczą wszelkie wyobrażenie. Mackie Majcher będzie miał ręce pełne roboty.

———-

* (tekst Brecht |mod. tumry|, tł. Broniewski)

A rekiny w oceanie mają zębów pełen pysk, Mackie ma w rękawie majcher, lecz kto widział jego błysk?

A w Motławy toń brudnawą, wpada nagle ten i ów, czy to dżuma, czy cholera? Nie, to Mackie krąży znów.

Z ferajny niejeden odjechał frajer, i niejeden bogacz znikł, ich złoto ma nasz Mackie, ale o tym nie wie nikt.

Jego kumpel z nożem w piersiach, ale cóż? Mackie Majcher spaceruje i nikt nie wie, czyj był nóż.

Alfons co to na etacie był, czy ujrzymy go, lecz nie? Mackie tego nie wie wcale, chociaż każdy o tym wie.

A pożar w banku wielki był – trzech pożyczyło, jeden dał? Mackie Majcher sobie spaceruje, nikt nie pyta, każdy zgadł.

Gość do Katynia wybrał się, nie wziął mydła więc dali mu je, a Mackie do Canossy Tu-154M 102 odmówił udać się.

Wtedy łapy obmył z krwi, nie przejął się, gdyż ganz egal i choćby zechcieli wbić na pal, winny ksiądz, nie Mackie nadawca fal.

Lecz łajdactwu przyszedł kres, nieco cementem obciążony, wybrał się Mackie Wisłą w  dół, do piszącej kolejne androny żony.

Kiedy rekin krwią się splami, krew w pamięci musi trwać… Mackie nosił rękawiczki, żeby nic nie było znać.

Reklamy