Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

W sprawie tragedii smoleńskiej wiemy już na pewno, że zdjęcie zrobione będącemu w szampańskim humorze Tuskowi Donaldowi Donaldowiczowi jest autentyczne. Opublikowane przez tygodnik ‚wSieci’ zostało wykonane 10.04.2010 r. na lotnisku Siewiernyj. Agentura neokomunistyczna została tym faktem zaskoczona jak cholera, przy czym autentyczności zdjęcia nie dało się zakwestionować. Upłynęło sporo czasu i jest kontynuacja. Oto w tygodniku ‚Do Rzeczy’ ukazały się kolejne ujęcia tej samej sytuacji. Poprzedzają one to już opublikowane ale jak twierdzi Kublik Agnieszka wykazują, że i owszem herr Donald Donaldowicz śmiał się, ale w wyniku czegoś, co był uprzejmy oświadczyć Putin Władimir Władimirowicz. Ułożenie zaś rąk herr wynikało z tego, że ów chciał się najpierw przeżegnać, później zaś trzymał za coś kciuki*. Sytuacja  była na tyle humorogenna, że nawet pani tłumacz Dukaczewska Małgorzata zareagowała podobnym uśmiechem jak Tusk. Jak się zatem okazuje tym razem agenturalni neokomuniści nie zostali zaskoczeni, i stosowną interpretację spreparowano na bieżąco.

Jakby tego było mało autorka zaprezentowanych wynurzeń i zasłużona na niwie prawdy inaczej, czyli po prostu w łganiu, Kublik Agnieszka z (G)ranatu (W)issarionowicza, połączyła wynurzenia powyższe z newsem na temat Antoniego Macierewicza. Oto zdjęcie opublikowane przez periodyk ‚wSieci’ ma być rzekomo dla patriotów jedynym dowodem na zamach w Smoleńsku. Szef parlamentarnego zespołu smoleńskiego jakoby „musiał w końcu przyznać, że żadne inne dowody po prostu nie istnieją” napisała Kublik. Na pewno Antoni Macierewicz będzie miał wiele do powiedzenia w tej sprawie, gdyż ostatnio na szeregu spotkań w USA i w Kanadzie przedstawiał dowody na fałszywość raportów Anodiny i Millera.

Słowa wydalone przez Kublik nadają się do kubła, podobnie jak dwa osławione oficjalne raporty. Są na tym świecie ludzie, szczególnie agenturalni komuniści i neokomuniści, którzy całe życie kłamią i opowiadają baje, z których jednak dzieci, za jakich mają swoich odbiorców – nie mają żadnego pożytku. Bajania te służą jedynie do zniewalania nieuważnych, na pewno zaś nie informowania o rzeczach ważnych. W związku z tym wszystkim złowrogo brzmi nazwisko tłumaczki. Za dużo jest tych Dukaczewskich poumiejscawianych w newralgicznych punktach państwa. Przypomnijmy, że przyjaciółka agenta Dukaczewskiego gen. Marka Fitas Magdalena była tłumaczką śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Uczestniczyła np. w rozmowach z jego amerykańskim odpowiednikiem George’m W. Bushem, podczas jego pobytu w Juracie. ‚Włos się na głowie jeży’ – również i z tego powodu, że ludzie typu Kublików występują jako eksperci w wykonywaniu znaku krzyża, a więc żegnaniu się. Ohyda i koniec świata. Łotrostwo osób pracujących w (G)ranacie (W)issarionowicza przechodzi wszelkie wyobrażenie. Chyba, że przyjmie się założenie, że to biomaszyny skonstruowane przez Sowiety i naoliwione przez spadkobiorcę – Ruso-Sowiety. W tym momencie wszystko staje się absolutnie klarowne.

———-

* Ściskał kciuki za to żeby udało się światu ‚wcisnąć ciemnotę’, w sprawie tego jak doszło do tragedii smoleńskiej, w której to Tusk współpracował z Putinem.

Reklamy