Tagi

, , , , , , , , , , ,

Ostatnie wyczyny geszefciarskie władzy uświadomiły, że agentura neokomunistyczna rozwinęła działalność windykacyjną we wszystkich rodzajach jej sprawowania. Okradają nas na obszarze przynależnym władzom lokalnym, rządowym, prezydenckim i ustawodawczym (lobby). Do tego dochodzi władza sądownicza i pion informacyjny. Słowem cały kraj został objęty niezwykle wydajnym systemem geszeftu.

W ramach rodzajów władz istnieje, coś co by można było nazwać hierarchią dziobania, przy czym wszystko to na 90% obszaru koordynują (P)luskwy (O)bskurne, na pozostałym (P)ermanentny (S)erwis (L)ichwiarski. W zależności od układów specyficznych do interesu dopuszczana jest (S)itwa (L)adacznic (D)emobilnych. Bogactwo pomysłów przechodzi ludzkie pojęcie. Nieznana jest jednak struktura podziału zysków. Ile do własnej, ile do szefów, ile do partyjnej kieszeni? Czyli tak jak w Snookerze, w którym z sześciu kieszeni jedne stanowią o większej, inne zaś o mniejszej części uzyskanego generalnego wyniku. Nie wiadomo też jaka jest metoda koordynacji posunięć komsi komsa między rodzajami władz, przy czym wszystkie nici geszeftu skupiają się niewątpliwie w Alejach Ujazdowskich.

Tusk Donald Franciszek został swego czasu kreowany przez Nowaka Sławomira Ryszarda na geniusza, który co ciekawe miał rację. Kawon zorientował się, że jego szef połączył wykonanie zadania głównego, polegającego na likwidacji Polski, z drenażem finansowym poza rozdzielnikiem, który jednocześnie rzucając się w oczy maskował owo zadanie główne. Rzecz jest przy tym tak zorganizowana, że nieuchronne wpadki nie demaskują głównego beneficjenta, pichcącego w  ten sposób dwie strawy na jednym ogniu.

Wszystko funkcjonowało znakomicie, jednak w pewnym momencie przesadzono i całość wymknęła się spod kontroli. Oto okazało się, że mimo wzrostu gospodarczego do kasy państwa zaczęło spływać coraz mniej pieniędzy, równolegle zaś jego zadłużenie zaczęło narastać lawinowo. Spowolnienie geszeftu windykacyjnego stało się niemożliwe, gdyż pazerność uczestników osiągnęła taki poziom, że nie dawało się już tego kontrolować. Słowem, sytuacja stała się podobna do tej sprzed wybuchu reaktora w Czarnobylu. To co mógł zrobić jeszcze herr Donald Donaldowicz, to zarządzić skok na kasę OFE. Ale jest to jedynie schładzanie grzejącego się fatalnie systemu, reakcja natomiast w dalszym ciągu zachodzi, więc eksplozja blisko.

Dotarło to do graczy, którzy formalnie zostali przeznaczeni do wykrywania i zwalczania nielegalnych geszeftów. Widząc, że zaczęło  się już odliczanie, rozpoczęli na gwałt przygotowywać sobie deski ratunkowe. Geszeft został ujawniony. Przysłania to wprawdzie istotę rzeczy, dla której Donald Franciszek doszedł do władzy, jednak zdemaskowaniu korupcji towarzyszą inne zjawiska, które mogą znegliżować zadanie główne dokumentnie. Zdjęcia wykonane w Smoleńsku i przedstawiające ukontentowanego premiera wiele mówią. Zdaje się, że wyciągnięcie z tego przez społeczeństwo logicznych wniosków nie jest już odległe. Tusk żeby przerwać fatalny dla siebie przebieg zdarzeń zachodzący w ‚reaktorze’, odwoła się prawdopodobnie do przyśpieszonych wyborów, licząc rzecz jasna na serwery rosyjskie. Wszak komu może zależeć najbardziej, żeby operacja likwidacji Polski odniosła sukces?