Tagi

, , , , , , , , ,

Zbrodniarzo-komuniści nawet po potępieniu stalinizmu nie mieli problemu ze strzelaniem do ludzi. Robili to bez specjalnych oporów, gdyż wiedzieli, że co by się nie stało, to system wyborczy PRL gwarantuje im utrzymanie się u władzy. Zatem za ich zbrodnie sąd i szafot im nie groził. Był wszak wyjątek – zdrada współtowarzyszy. Skoro Tusk mgr Donald Franciszek, ma ‚wszystko w nosie’, z wyjątkiem tego co od niego chcą w Berlinie i w Moskwie, i robi ‚co mu do łba strzeli’, to znaczy, że ma pewność utrzymania się u władzy. Jak sobie to można zagwarantować? Ano odpowiednio licząc wyborcze głosy. Najważniejsze jest jednak to, aby różnica między tym, co zostanie podane oficjalnie, a tym co było faktycznie była możliwie najmniejsza. Dlatego to znając z góry ogólny wynik wyborów, nie zaprzestaje się starań o wyborcę. Chodzi też i o to, aby jak się tylko da zminimalizować u obywateli poczucie oszustwa wyborczego, które pojawia się niejako automatycznie, gdy ‚kant jest szyty zbyt grubymi nićmi’.

Tym samym doszliśmy do sedna sprawy, a więc do samej techniki posłużenia się fałszerstwem wyborczym. Zastanówmy się, co się hipotetycznie może stać na poziomie Państwowej Komisji Wyborczej. To ona decyduje o tym, co zostaje oficjalnie w skali całego kraju, podane jako wynik wyborów. Zacznijmy od tego, że reprezentanci tego gremium mieli kontakty szkoleniowe z ich odpowiednikami w Ruso-Sowietach, spotykając się na stosownej konferencji w Moskwie. Opozycja rosyjska zajmująca się rzetelnością wyborów, oskarża to gremium o stronniczość na rzecz partii proputinowskich. Ponieważ clou problemu leży w działaniu systemu komputerowego, to każdy kto chciałby coś w faktycznych danych zmieniać, musi dysponować odpowiednim oprogramowaniem. Zatem potrzebny jest stosowny algorytm, który odpowiednią a „brakującą” do zwycięstwa wyborczego pulę głosów, rozśrodkuje po terenie całego kraju. Istotne jest też, żeby większy „przydział” takich fałszywek, wbudowano w okręgi liczniejsze zarówno w potencjalnych jak i w faktycznych głosujących. Proporcje muszą być zachowane. W efekcie rzecz się dzieje automatycznie.

Z kolei tak spreparowany wynik wyborów powraca niczym echo z radaru na niższe szczeble, które mogą teraz, jeżeli zajdzie taka potrzeba, skorygować stan archiwalny pod właściwym kątem. Jeżeli nawet coś się sypnie, to i tak przejdzie się nad tym do porządku dziennego. Ważne, żeby użyty do korekty algorytm, swoiście optymalizował wykreowane wyniki, aby nigdzie nie odstępowały one od standardu typowego dla danej okolicy. Ostatecznie nad całością czuwają serwery kontrolowane przez Ruso-Sowiety, gdyż Kreml nie wieży nikomu, a szczególnie Polakom – nawet tym najbardziej zaprzedanym.

Tym samym herr Donald Donaldowicz może być spokojny o zachowanie władzy, niezależnie od faktycznego wyniku wyborów. Usunąć mogą go jedynie ci, którzy go do dzisiaj zajmowanego miejsca wywindowali. To jakie to będzie usunięcie, czy od władzy czy na generalne amen, to już inna bajka.

Reklamy