Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Próbował Barack zbudować choćby barak stosunków z Ruso-Sowietami, a tu ci nawet jednej porządnie stojącej ściany lub choćby całego kawałka dachu nie ma. Ale za to jest nocnik, a w nim ręka Mulata. Nocnik jest jednak historyczny bo z niego pili krasnoarmiejcy, próbujący zająć Polskę w 1920 roku, zresztą w niej ukradziony herbowym. Ten jeden sprzęt nie licząc zapachu wniósł Putin Władimir Władimirowicz w wianie do resetu wzajemnych stosunków. Przez jakiś czas przedmiot ów był nieoficjalnym symbolem relacji między Ameryką a Azjoeuropą, z tym, że ta druga załatwiała w nim swoje potrzeby, a pierwsza sprzątała po tej drugiej. W pewnym momencie Putin doszedł do wniosku, że zna miejsce, w którym robić jest wygodniej i zostawił Obamę z nocnikiem, ze smrodem i rozwalonym barakiem na głowie.

W tzw. między czasie Stany Zjednoczone zdołały zrezygnować ze wszystkiego przed czym Ruso-Sowiety czuły respekt, robiąc nawet na ich rzecz coś więcej, gdyż podzieliły się z nimi  Snowden’em Edwardem, który dorzucił to i owo po Assange’u Julianie Paulu o zakamarkach polityki USA. Amerykanie w ramach resetu dodali do tego jeszcze dwie transze szpiegów deportowanych do Ruso-Sowietów, i na ich rzecz działających a ujętych na terenie państwa kowbojów. W Moskwie przyjęto swoich radośnie, wręczając tym patriotom za propaństwową postawę, odznaczenia państwowe właśnie. W tej sprawie akurat nie wyróżniono specjalnie Stanów Zjednoczonych, gdyż na podobnej zasadzie odznaczono osoby sprowadzające skutecznie Tu-154M 101 z Prezydentem Rzplitej i polską delegacją ‚w maliny’ lotniska Siewiernyj. Obama nie posunął się jednak tak daleko jak patriota Komorowski , który za udział w wyprawieniu swojego poprzednika  na łono Abrahama, również odznaczył tych samych rosyjskich przyjaciół tym razem polskimi orderami.

Czując wiatr w żagle, i wiedząc o idiotycznym politycznym obezwładnieniu USA przez własnego prezydenta, Putin zabrał się za oświadczenia. Ostatnio stwierdził mianowicie, że Ruso-Sowiety zostaną wywindowane do światowego przywództwa, dzięki obronie prawa międzynarodowego, suwerenności i niepodległości państw, a także za poszanowanie wyjątkowości obywateli innych krajów. Właśnie to, że możliwe jest by „diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwonił” zawdzięcza świat kapitalnej polityce Mulata. Właściwie projekt pomnika 44 prezydenta Stanów Zjednoczonych, gdy zajdzie taka potrzeba, jest już gotów. Diabeł jest kontent.   

Reklamy