Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

A więc mistrz  rzeźnictwa Tusk Donald Franciszek wyrżnął Schetynie Grzegorzowi Juliuszowi strój, i rzucił wieprzom na pożarcie. Wieprz Śarg był pierwszy. Przemiły bo wystudiowany uśmiech zniknął z ust piłkarza nr 2 w kamandzie (P)leśni (O)kropnej. Teraz dopiero się okazało dlaczego herr Donald Donaldowicz Wielki, wprowadził w Polsce jako obowiązkową technologię Gender. Oto w jednej chwili Grzegorz Juliusz został uczyniony doskonałą formą przejściową między man a woman. Ze względu na związaną z tym zmianą głosu, i tym samym niemożność poważnego przemawiania, nie wszedł ci on do zarządu kamandy. Teraz partia zdecyduje, czy sfinansuje swojemu bezpłciowemu aktualnie członkowi bez członka, zabieg doprowadzający go do odmiany genderowo żeńskiej. W ten sposób Schetyna zostałby Schetynową. Rzecz skonsultuje poślarka Gender-Grodzka Anna, będąca indywiduum transseksualnym w transie. Na miejscu (G)remium (W)ypieprzonego z rzetelnego dziennikarstwa, już bym w tym momencie zabiegał o wywiad z nominalną żoną Juliusza Grzegorza, która może częściowo zostać owego siostrą, oraz z deputowaną mającą wprowadzić rzeczone ‚ni to ni owo’ w fascynujący świat bycia człowiekiem inaczej – zgenderyzowaną Anną. Może być klawo jak cholera.

Jest jeszcze druga opcja. Chodzi mianowicie o zyskanie czasu na zbudowanie super szafotu, na którym capo di tutti capi zarżnie eunucha Schetyna rytualnie. Ma się to stać na wzór dokonania Azji Tuhaj-bejowicza, który był prekursorem tego rodzaju performansu i wykonał go na prowincji w czasie bezpłatnej prapremiery w Raszkowie. Do tego jakże fascynującego i nowatorskiego spektaklu zdecydował się przystąpić w charakterze ofiary postępowy szlachcic polski Pan Nowowiejski. Działo się to już dawno temu bo w XVII w. i czas, jak był łaskaw stwierdzić generalissimus Tusk, na powrót do tradycji i urządzenia reprapremiery. Teraz będzie czas na namówienie Schetyna żeby w to wszedł. Do rzeczy zabierze się Kopacz Ewa Bożena aktualnie I zastępowy herr Donalda Donaldowicza. Mając doświadczenie w poszukiwaniu członków przez kopanie, po wyczynie swojego szefa dokonanego we współpracy z Władimirem Władimirowiczem, pani doktór skłoni zapewne jakże odmienionego na korzyść Grzegorza Juliusza, do uczestniczenia w tym rewelacyjnym projekcie performansu. Trzeba zatem stwierdzić, że będzie klawo jak cholera – co nie Olsen.

PS 1. Asystent reżysera niejaki Bąk-Tusk Michał bynajmniej się nie skichał z powodu przedsięwzięcia opatrzonego kryptonimem Amber Gold, i działa dalej w misjach tajnych i wydajnych. Oto to on zorganizował rekwizyt, który posłużył do oberżnięcia stroju Schetynie, który się w ten sposób w mgnieniu oka stał Schetynem. (Dzięki temu coś mu jeszcze stoi). Rekwizyt ten, który jest defacto nożem sprężynowych posłuży jeszcze do przedsięwzięcia doprowadzenia Schetyna albo do fantastycznego bytu transseksualnego, albo też do przejechania się w wymiar poza bytem. W obu przypadkach przewidziana jest transmisja telewizyjna na cały świat. Do realizacji, którego wariantu dojdzie zdecydują widzowie w głosowaniu, jakie ma zarządzić generalissimus Tusk w stosownym czasie. A Pan/i, który wariant wybiera?

PS II. Jak wieść niesie Schetyn mimo braku stroju, śmiał wystosować wzorem Srieda prof. Bożena list do Papieża Franciszka, twierdząc w odróżnieniu od boskiej Bożeny, że Gender to lipa jest. Błagał też w owym liście o sprawienie powstrzymania budowy szafotu, gdyż w żadnym performansie nie chce brać udziału. Podobno jak Kopacz Ewa Bożena się o tym dowiedziała, zemdlała. Po ocuceniu, też bez stroju weszła do luksusowego pomieszczenia znajdującego się w jakże znanym budynku przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie. Podobno Schetyn się rozpłakał, gdy to wszystko zobaczył. Z korytarza, w którym znajdowało się wiele identycznych drzwi, popłynął utwór o charakterze zwanym pościelówą, do znakomitych słów i z refrenem „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”. Mówią, że autorem pomysłu tak wspaniale wdrożonego przez Ewę Bożenę był Bąk-Tusk Michał. Krąży przy tym pogłoska, iż tytułem praw autorskich ów wziął z Kancelarii Premiera 0,5 mln zł.

Reklamy