Tagi

, , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Jakoś tak się dziwnie składa, że gros tych, którzy próbowali, czy jeszcze próbują obdarzyć ludzi absolutną równością byli osobnikami jak to się dzisiaj określa niepełnosprawnymi, lub przynajmniej mieli poważne kłopoty z własnym zdrowiem.

Oto sam protoplasta takiego myślenia czyli autor ‚Kapitału’ Marks Karl Heinrich był obłożnie chory na zaczyraczenie całego ciała, w owym czasie nieuleczalne. Zmagał się z bólem i towarzyszącym mu nietęgim zapachem. W ten sposób jego relacje z innymi były poważnie zakłócone, co starał się zapewne skompensować, tworząc wzięte z sufitu recepty na kolektywne dojście do raju. „To ja wam teraz pokażę”, było głównym okrzykiem bojowym tego specjalisty od równości społecznej.

Lenin Uljanow Władimir Iljicz z kolei był zaprzątnięty toczącą jego organizm chorobą weneryczną, a ponieważ kochał inaczej, czym obdarzał swojego współpracownika Zinowjewa Grigorija Jewsiejewicza i jednocześnie miał zazdrosną żonę, musiał przeprowadzać ciągłe manewry, które go dodatkowo kosztowały sporo energii. Po kilku z rzędu wylewach krwi do mózgu, na skutek osłabienia chorobą naczyń krwionośnych, odszedł w trakcie wyrównywania.

Stalin Dżugaszwili Iosif Wissarionowicz był do wyrównywania dziwnie skonstruowanym człowiekiem, gdyż miał stopy wyposażone w błony między palcami. Okazało się, co nie dziwi, że był tęgim pływakiem. Wyniosło go to na szczyt. Po wylewie miał jednostronny niedowład jednej części ciała i poważne uszkodzenia mózgu.

Gramsci Antonio zajął się swoją twórczością pisarską na rzecz doprowadzenia ludzkości do pełni szczęścia pracując nad wyrównywaniem głównie w więzieniu. Był człowiekiem garbatym, ze względu na upadek na ziemię w wieku niemowlęcym. Został wtedy po prostu upuszczony przez matkę. Ów opracował strategię wyrównywania przez przemiany wewnętrzne, wymuszone specyficznymi działaniami w obrębie języka we wszystkich możliwych obszarach kultury, która konstytuuje przecież wyjątkowość każdego człowieka.

Za kulturę właśnie zabrała się marksistka Butler Judith, proponując wyrównywanie przez powołanie do życia nowego człowieka w pewien specyficzny sposób. Ma to się stać przez działanie na rzecz jego tzw. płci kulturowej, co samo w sobie jest pójściem na manowce dużo dalej, niż uczynili to wzięci razem Marks i Gramsci. Tłumaczenie własnej ułomności, w taki sposób aby obarczyć za to wychowanie a nie własne ułomne predyspozycje, leży u podstaw powstania tej niedorzeczności, jaką jest technologia Gender.

W naszym kraju jak do tej pory z wyrównywania wyszły nici. Trudno zatem się dziwić, że neokomuniści w Gender upatrują Ziemi Obiecanej, a więc osiągnięcia epokowego sukcesu w postaci powstania nowego wyrównanego człowieka. W robocie tej najbardziej znaczącym przeciwnikiem jest Kościół Katolicki. Trwa wojna kulturowa wypowiedziana katolickiemu narodowi, przez sprawujących władzę neokomunistów. (P)raktykanci (O)szołomstwa, wspomagani przez (P)raktykantów (S)tanowczej (L)ikwidacji to ochroniarze tego dzieła.

Reklamy