Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Pamięć o tym jak wyglądała i działała propaganda w PRL, jest niezwykle pomocna w zrozumieniu tego co ma miejsce za rządów herr Oscar-Tuska Donalda Franciszka. Reakcje na pierwszy tom quilogii* – ‚Resortowe dzieci’ – Doroty Kani i wsp. jest symptomatyczna. Niemerytoryczna argumentacja w rodzaju ‚za wszystko złe na świecie odpowiedzialny jest imperializm amerykański’, a do tego symptomatyczne wycie, wycie i jeszcze raz wycie.

Szczególnie interesujący jest przypadek Stokrotka-Olejnik-Wasowskiej Moniki Ewy, która jest niejako wytworem w rodzaju 2 w 1. Nie dość bowiem, że to klasyczne resortowe dziecko, to jeszcze za komunistów została zarejestrowana jako agent bezpieki. Dzisiaj jest zapewne agentem wpływu. Nie przeszkadza to tej upadłej osobie, rzucać kalumni na innych w dobrze znanym od lat stylu. Trzeba jednak stwierdzić, że w tym wyszkolonym na biomaszynę indywiduum drzemią duże człowiecze możliwości. Przejawia się to w jej wzruszającym stosunku do innego resortowego dzieciaka, jakim jest Michnik czerwony Adam. Rozpływowe oczy i przebieranie specjalnie zaobuwionymi nogami oto cechy symptomatyczne tego stanu, który jest defacto bardzo swoistym umiłowaniem biomaszyny w człowieku.

Kolejnym zdemaskowanym wytworem międzynarodowo-komunistycznego zabezpieczania swojego panowania nad tubylcami w Polsce, jest Żako-Żakowski Jacek czyli resortowe dziecko inaczej. Resortowość tego typa bowiem polega nie na więzach krwi, a na związkach wynikających z wykonań raczej, które można traktować jako rezultat sprania mózgu. Delikwent ten jest odpowiednikiem tow. Olin-Oleksego Józefa, który przeszedł również podobne wojskowe przeszkolenie. Zadziwiające u Jajacka jest to, że ów przedstawia swoje ‚agenturalne studia’ jakby spotkało go coś analogicznego do Jajacka granego przez znakomitego Jacka Fedorowicza  w filmie ‚Motodrama’ – a więc przypadek. Stanie się agentem niechcący, oto fenomen Żako.

Dwa całkowicie różne przypadki ludzi, którzy zabezpieczyli i zabezpieczają najpierw wczorajszą komunę i następnie dzisiejszą neokomunę. Nie zapomnieli też o sobie, gdyż korzystali, i na zasadzie kontynuacji korzystają z przywilejów niedostępnych przeciętnemu śmiertelnikowi. Jedno dziecię KGB-SB, drugie GRU-WSW wstawiają ludziom blagę, niezależnie od tego, co się wokół nich dzieje, pozostając jednocześnie wiernymi przysiędze, jaką złożyli w związku z podjęciem się swoich misji.

Czy tak być w Polsce musi?

———-

* Planowany jest pięcioksiąg, a więc przegląd wszystkich środowisk budujących dzisiaj w Polsce neokomunistyczną, podszytą agenturą rzeczywistość.

Reklamy