Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

W ostatnim czasie wokół działalności Antoniego Macierewicza szczególnie wiele się dzieje. Oto (G)ówniarze (W)redni po raz kolejny wyskoczyli z blagą dotyczącą aneksu do raportu o WSI*, a tu być może dojdzie do bezpośredniej eksperckiej konfrontacji między ‚beznadziejnym’ Glennem Jørgensenem a ‚fenomenalnym’ Kowaleczko prof. Grzegorzem. Istnieje bowiem spór, o możliwość wykonania pół beczki przez skatastrofiony samolot. Naukowiec z Danii twierdzi, że byłaby ona niemożliwa nawet po utracie części skrzydła, podczas gdy znakomitość krajowa doszła do wniosku, że jak najbardziej tak. Jak by tego było mało samochód por. Artura Wosztyla dokonał harakiri, przecinając sobie przewody hamulcowe. Jeżeli jeszcze do tego dorzucimy wyniki skanowana gruntu po upadku Tu-154M 101 na ziemię, wykonane przez naszych archeologów i skonstatujemy, że samolot rozpadł się na tysiące części – to trzeba przyznać, że wiele się dzieje w ‚państwie duńskim’. Wspomnieć jeszcze trzeba, że niezadługo ‚uwijająca się jak w ukropie’ prokuratura wojskowa, ma otrzymać ekspertyzę dotyczącą nagrania tekstów wygłaszanych przez rosyjskich kontrolerów lotu, znajdujących się w budzie lotniskowej udającej wieżę, a nagranych na magnetofonie w samolocie Jak-40 por. Wosztyla. Czyżby ktoś podejrzewał porucznika o sfałszowanie nagrania, skoro tak długo trwała jego ekspertyza?

Społeczeństwo polskie już dawno przywykło do blagi serwowanej przez oficjalnych przedstawicieli. To co się dzieje jednak wokół por. Artura Wosztyla jest bardzo niepokojące. Jego kolega z załogi śp. chor. Remigiusz Muś już od ponad roku znajduje się ‚w krainie wiecznych łowów’, więc to co stało się z samochodem porucznika, to na pewno rzecz poważna. Tymczasem w samych Ruso-Sowietach trwa dyskusja o nietrzymających się kupy konstatacjach w raporcie MAK, gdyż podane w nim niektóre dane pasują jak ‚pięść do nosa’ do sporządzonych wniosków. Raport Millera jest w części dotyczącej samego przyziemienia tożsamy z wyczynami komisji Anodiny. Tym samym czas działa na rzecz ekspertyz powstałych wokół zespołu, którym kieruje Antoni Macierewicz. Właściwie kwestią czasu jest kiedy wersja oficjalna runie jak domek z kart. Zarówno Donald Donaldowicz jak i Władimir Władimirowicz będą mieli się nad czym zastanawiać. Pójdą w zaparte? Sztukmistrz z Sopotu udaje zdystansowanego, tymczasem jest odwrotnie. Jego sytuację można porównać do jasyru prowadzonego przez Mongoła na arkanie. Trzeba się ci było Tusk trzymać swoich i nie być tak pazernym, bo teraz już nie zaznasz spokoju, niezależnie od liczby ofiar, których może być jeszcze nie dość, w związku z tym co się stało 10.04.2010 r.

Czy tak być w Polsce musi?

———-

* (G)ówniarze (W)redni w najnowszej wersji okłamywania społeczeństwa podali, że po przegraniu przez Prawo i Sprawiedliwość w 2007 roku wyborów, Antoni Macierewicz dokonał skopiowania tajnych wieczyście zasobów wywiadowczych. Widać, że coś się dla rządu Tuska Donalda Franciszka szykuje nieciekawego i pas transmisyjny w postaci GW próbuje rzecz przykryć wymysłami.

Reklamy