Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Zbliżają się w Polsce kolejne finalne i ważne przedsięwzięcia zarówno polityczne jak i drenujące kasę państwową, zatem restytucja ‚zbiorowego samobójcy’ niewykluczona. Zapowiedź wracającej do ‚gry piłki’ w normalnym i spokojnym kraju rządzonym przez Tuska, sprokurował samochód por. Artura Wosztyla, który zapewne automatycznie pozbawił się szczelności przewodów hamulcowych. Samemu zainteresowanemu z pewnością nie jest do śmiechu, tym bardziej, że właśnie zbiegło się to z kolejną rocznicą zamordowania ks. Stanisława Suchowolca, choć początkowo twierdzono, że był to nieszczęśliwy wypadek. Zanim doszło do zbrodni (zbiorowe samobójstwa były wówczas nieznane), ktoś zajął się czterema śrubami w tylnym kole auta duchownego. Z kolei następnym pomysłem było stosowne ‚podrasowanie’ zamocowania końcówki wahacza. Innym znów razem ‚przeregulowano’ układ kierowniczy i spowodowano kilka innych poważnych ‚ulepszeń’. Znający się na rzeczy fachowcy widzieli w tym rękę innego fachowca, który miał ambicję wypromowania księdza na łono Abrahama.

Ciekawe czy wytrawny myśliciel, który pełni dzisiaj w Rzplitej funkcję prokuratora generalnego Seremet Andrzej rzecz ogarnie, i przydzieli porucznikowi jakąś ochronę. Zważywszy, że w ramach doskonalenia funkcjonowania państwa, Tusk nie przyjął jego rocznego sprawozdania to Sul a met jak to śpiewała znakomita Helena Vondrácková raczej się nad swoją aktualną sytuacją porządnie zastanowi. W każdym bądź razie na pewno wszystko pójdzie zgodnie z polską racją stanu, lecz jak wszystkim wiadomo ‚tam gdzie drwa rąbią, wióry lecą’.

Najbardziej obiecująco rzeczy się jednak mają w sprawie dochodzeń dotyczących tragedii smoleńskiej. Tutaj niesłychany postęp prokuratorów wojskowych, których nieustannie wspiera swoim rozumem Tusk jest tak zaskakujący, że niemal zapiera dech w piersiach. Odkryto np., że duraluminium produkowane w Sowietach, a z którego wykonano karabl Tu-154M 101 było ‚do kitu’. Po pierwsze tak ci zostało dowalcowane, że miało losowo różną grubość na całej powierzchni. Po drugie w wyniku sabotażu amerykańskiego w trakcie wytopu, otrzymano blachę charakteryzującą się wielką podatnością na rozdzieranie, przez co tarcie kadłuba o kolce dzikich malin i zwyczajową twardość gliny, musiało spowodować jego destrukcję, tak jak to się dzieje w niszczarce do dokumentów. Proces rozdzierania dlatego był tak wydatny, że nieodpowiedzialni ludzie rozpalali w miejscu przyziemienia samolotu ogniska, przez co w mokrym gruncie wytworzył się ług, który w zetknięciu z blachą dokonywał błyskawicznych rozpuszczeń dodatkowo osłabiających metal.

Przekonał się o tym Lasek dr Maciej Grzegorz, który wszedł na miejsce w gumiakach a był wyszedł w jednej onucy. Ponadto Maciej Grzegorz przeprowadził znamienny eksperyment. Oto jako najwybitniejszy w świecie – z wyjątkiem Ruso-Sowietów, Tuska i zlewionego hrabiego – specjalista od rzucania przedmiotami, w tym z lecącego płatowca – sporządził był potężny pakunek zawinięty w duraluminiową blachę. Następnie rozpędził się motoszybowcem Pelikan, by wyrzucić następnie przygotowaną rzecz za burtę. Efekt był tak piorunujący, że do dzisiaj nie wiadomo co się stało z paczką. Wygląda na to, że się porozpruwała na amen. Porażeni druzgoczącymi dowodami zebranymi przez Laska, specjaliści z całego świata umilkli. Antoni Macierewicz podobno zemdlał. Oto czym się kończy kwestionowanie prawdy i tylko prawdy, którą odkrywa się w naszym kraju pod opieką niezastąpionego Tuska. Nawet ‚ukochany’ przez krajan Kim Dzong Un z Korei Płn. wziął ostatnio z ‚naszego’ przywódcy przykład.

Czy tak być w Polsce musi?

Reklamy