Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Mamy zatem dzisiaj dwa początki. Rocznicę otwarcia obrad Okrągłego Stołu w Polsce i początek Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi, a więc w Ruso-Sowietach. Pierwsze miały być etapem w dochodzeniu do wolności i ładu, stały się zaś celem samym w sobie. W efekcie z lidera przemian wylądowaliśmy na szarym końcu stawki. Drugie staną się dopiero klęską olimpizmu, gdyż będą się odbywać w miejscu,  którym zdrada, wiarołomstwo i mord zbierają swoje ustawiczne żniwo.

Kwestie obrad okrągłostołowych zostawmy łgarzom rządowo-dziennikarskim, choć mimo wszystko istotne jest, z którego dna – rynsztoka czy szamba – zostaną wzięci dziennikarki i dziennikarze żeby świadczyć te usługi, które pozwolę sobie nazwać płonnymi ‚wypominkami’*. Zajmijmy się natomiast bliżej Soczi. Ziemie, na których leży to miasto zostały dopiero od lat dwudziestych XIX w. włączone w skład imperium rosyjskiego. Zanim do tego doszło, wiecznie miłujący pokój specjaliści z Petersburga zaczęli rozdawać na prawo i na lewo buziaczki. Czuła na przejawy miłości Turcja, wszak jakże mogło by być inaczej w kraju haremów, wymaszerowała sobie z tego miejsca, udając się w siną dal. Po dziesięciu latach powstało coś co nazwano Fort Aleksandria. Zapewne Mongoło-Bizantyjczycy, jako nowi, władcy uznali się w ten sposób za potomków i spadkobierców Aleksandra Wielkiego. Absurd ten bił w oczy, więc rzecz po kolejnych dziesięciu nazwano Twierdzą Nawagińską, by po dwudziestu pięciu latach z kolei nadać temu nazwę Placówka Dachowska. Dzisiejsza nazwa pojawia się po upływie dalszych trzech dekad.

Z jakichś powodów Międzynarodowy Komitet Olimpijski obdarował Kreml igrzyskami mimo, że Soczi leży w zapalnym regionie Ruso-Sowietów. Pokojowe z natury święto sportu będzie zatem przebiegać w cieniu terroryzmu, który zakotwiczył się w tym rejonie, na skutek permanentnych wojen toczonych przez kraj Magoga. Znając ponadto aż nadto gospodarza, jest rzeczą więcej niż pewną, że święto sportowe zostanie podporządkowane polityce i to w najbardziej wulgarny jaki można sobie tylko wyobrazić sposób: z podsłuchiwaniem, inwigilowaniem, werbowaniem, szantażowaniem i innymi okropnościami włącznie. Mongoło-Bizantyjski decydent urzędujący w Moskwie nie wybaczyłby sobie, gdyby z takiej okazji nie skorzystał. Zresztą samo wystąpienie w wnioskiem o organizację igrzysk, nosiło w sobie ten zamiar. Magog bez szpiegowania i napuszczania jednych na drugich nie przeżyje.

Tak więc historia sobie z nas zakpiła i urządziła w jednej dacie dzienno-miesięcznej dwie imprezy, których wspólnym mianownikiem jest święto kultury człowieka o typie na wpół dzikim, wiecznie pazernym i zakłamanym. Jego ślady działalności znajdujemy dzisiaj m.in. na łączce Wojskowego Cmentarza Powązkowskiego. Oto jaki jest związek miejsca ostatniego spoczynku Żołnierzy Wyklętych, Okrągłego Stołu i Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi.

Czy tak być w Polsce musi?

———-

* Zdaje się, że tylko katolickie ‚wypominki’ mogą uratować wszystkich tych i pamięć o nich, którzy z premedytacją i mieniąc się stroną społeczną, zdradzili sprawę Solidarności, ani myśląc wywiązać się z mandatu, który podjęli się sprawować w imię dobra wspólnego ogółu narodu.

Reklamy