Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

A więc na Ukrainie podobno porozumienie. Jednak obecność jako mediatora specjalisty od dorzynania watach, nie najlepiej mu wróży. Co gorsza „Jezus” Maria Karol Bronisław wypowiedział się entuzjastycznie o roli Sikorskiego Radosława Tomasza, a to nie jest dla Ukraińców i dla nas wiadomość dobra. To co może niepokoić jednak najbardziej, to obecność Ruska w dochodzeniu do rozwiązania. Oto Łukin Władimir Piotrowicz oficjalnie rzecznik praw człowieka w Ruso-Sowietach, co samo w sobie jest satyrą, stwierdził nawet ni mniej ni więcej, że rzeczy nie podpisał, gdyż nie uzyskał jasnych odpowiedzi na kilka pytań. Wynika z tego, iż ów był stroną. A to z jakiej racji można zapytać? Co więcej, przepytywał uczestników rozmów, a więc i naszego specjalistę od zoperowania watah. Jakim zatem prawem to robił? Coś niepojętego. Malowany rzecznik praw człowieka, przepytuje prezydenta Ukrainy i konstytucyjnych ministrów spraw zagranicznych państw UE, a oni mu na to pozwalają. Co za miernoty. Jeżeli tak było to znaczy, że rzecz jest dęta. Ów satyryk tragiczny jakim jest w Ruso-Sowietach Władimir Piotrowicz, w Kijowie był osobą zgoła pierwszoplanową. Powstaje pytanie dlaczego porozumienia sam nie podpisał, lecz pozwolił na to pozostałym stronom? Wygląda na to, że w ten sposób Ruso-Sowiety uzyskały ‚pełne powietrze’ w możliwościach wykonania dowolnego manewru. Teraz w zależności od sytuacji będą mnożyć względnie ograniczać żądania, raz będą na siebie brać zobowiązania, to znów nie, i tak ‚w kółko Macieju’. Równolegle niezależnie od tego co się stało w Kijowie, do ‚akcji’ wkroczył nieudacznik Mulat. Miast odpytać Putina na okoliczność tego, co robi w Kijowie jego wysłannik, wdał się z Władimirem Władimirowiczem  w ponad godzinną dyskutę, w której defacto przyznał mu prawo do uczestnictwa w ewentualnym rozbiorze Ukrainy. Do tego będzie prowadzić ta cała zabawa, jeżeli Ruso-Sowietom zagwarantuje się możliwość stawania między Kijowem a Brukselą. Ze strony wolnego świata przedmiotem negocjacji z Moskwą może być co najwyżej kwestia obecności Ukrainy w NATO nie zaś w Unii Europejskiej.

Okazuje się, że poważne państwo jakim są Niemcy pozostaje w dystansie do podpisanych porozumień. Twierdzi się tam, że to sami Ukraińcy powinni zdecydować o swoim losie. Postawa narodu koresponduje z tym stanowiskiem, gdyż nakazującym ostrożność zdrowym odruchu wątpienia, manifestanci z Majdanu nie schodzą. Oznacza to, że nie uważają rzeczy za właściwie załatwionej. Intuicja każe im być w pogotowiu. Coś się musi jeszcze wydarzyć, żeby doszli do wniosku, że resztę mogą pozostawić politykom.

PS. Zdaje się, że inicjatywa Oscar-Tuska i Romok-Komora aby w piątek o godz. 20 pozapalać na znak solidarności z narodem ukraińskim świeczki w oknach, spaliła na panewce. Nic zatem dziwnego, że nie chwalą się tym medialne propagandowe pasy transmisyjne. A takie rzeczy lepiej niż sondaże pokazują stosunek Polaków do władzy. Postawa Ukraińców mogła w tym nas umocnić. I to jest przemilczany skutek Powstania Ukraińskiego. Dzięki ci za to bratnia Ukraino!

Czy tak być w Polsce musi?

Reklamy