Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Nie dość, że za herr Donalda Donaldowicza służby doszły już do poziomu destrukcji państwa na rzecz obcych, głównie jednego – jak za PRL – to jeszcze urządza się dyskusje. Dezinformuje się w nich na potęgę, tak jak by coś co się stało, stało się ponownie tylko zupełnie inaczej, bo poprzednie stanie się nim nie było – było bowiem wyobrażeniem jedynie. Tak więc kreowanie wg najlepszego bolszewickiego wzorca rzeczywistości, przez tworzenie na użytek polityki bajek dla dorosłych, w całej krasie działa. Mamy do czynienia z sytuacją, w której nazywając się różnie, a defacto będąc setką (G)eszeftów (W)ykidajły porozmieszczanych we wszystkich możliwych miejscach życia społecznego kraju, kantuje się ile wlezie. Zdaje się, że Tusk Donald Franciszek tego społeczeństwu nie obiecywał, a jednak zrealizował. No proszę są rzeczy nadliczbowe, które można by nazwać prezentami, gdy równocześnie malkontenci narzekają, że rząd nic nie robi.

Taki nieoryginalny (G)eszeft (W)ykidajły w postaci jego klona mentalnego zainspirował na Uniwersytecie Warszawskim za pomocą dr. Kazimierza Wóycickiego spotkanie, w którym udział wzięli prof. Sławomir Cenckiewicz, Dukaczewski gen. Marek, Filip Frąckowiak i Gadzinowski Piotr. Trzeba przyznać, co jest rzadkością w firmie i jej klonach opracowanych na kopycie Michnika czerwonego Adama, że dyskutanci zostali dobrani na zasadzie równowagi, w tym przypadku 2:2, a nie typowego dla tego etapu rozwoju walki o postęp – zdecydowanej przewagi kanciarzy. Rozmawiano o płk. Ryszardzie Kuklińskim na podstawie filmu Władysława Pasikowskiego ‚Jack Strong’.

Merytoryczność Panów Cenckiewicza i Frąckowiaka była bezsporna a ciężar argumentu rozstrzygający. Gadzinowski czyli forma skarlałej charakterystycznej dla III Rzplitej Godzilli roku 1014, urządził beznadziejny spektakl z ucieczką z placu boju włącznie. Tymczasem Dukaczewski gen. Marek usiłował przekształcić w typowy dla komunistów sposób dyskusję w dyskutę, i widać było, że się do tego przygotował. Pod marynarką, miał coś takiego, w czym normalnie nie odważyłby się pokazać choćby gońcowi z GRU. Stosownie do tego wystroju zaczął ci opowiadać ‚głodne kawałki’, czego nawet nie warto streszczać. W każdym bądź razie jak się słyszy takie rzeczy wypowiadane o wielkich ludziach, to ‚nóż otwiera się w kieszeni’. Pamiętajmy, że człowieka tego szefem WSI zrobił Kat-Kwaśniewski licencjat Aleksander. Jeżeli prawdą jest, to co się twierdzi na temat Kiejkut i Szyman, to ten amator wsi musiał to wszystko z polskiej strony organizować. A dla kogo to organizował jak nie dla CIA. Tymczasem pojawił się na spotkaniu poświęconym płk. Ryszardowi Kuklińskiemu tylko po to, by wykorzystać je, do dezinformowania na jego temat opinii publicznej. Współpracownik CIA z konieczności, gdyż jego GRU przegrał z tą CIA zimną wojnę, łże na temat dobrowolnego współpracownika CIA, który nim został, gdyż Polska była zniewolona przez Sowiety planujące w tym czasie wojnę jądrową. Jest on naszym Bohaterem Narodowym, bo uratował nas od nuklearnej zagłady. Kim natomiast jest dla nas Dukaczewski gen. Marek?

Jeżeli kiedykolwiek mimo wysiłków takich licznych niestety w Polsce kanciarzy jak np. Ksut, Romok czy Dukaczka uda się patriotom dojść do władzy, to tego ostatniego trzeba osądzić i skazać na karę najwyższą. Dożywotnie, osobiste sprzątanie grobu płk. Ryszarda Kuklińskiego byłoby taką karą właśnie. Gdyby tak Pan Antoni Macierewicz, który w takim rządzie niewątpliwie się znajdzie, zechciał wnieść stosowny pozew do właściwego sądu, to ufam, że w razie uznania Dukaczewskiego winnym, społeczeństwo miast płacić za jego pobyt w miejscu odosobnienia, znajdzie decyzją wymiaru sprawiedliwości bezkosztowe wyjście z tej sytuacji. Takim rozwiązaniem byłoby doprowadzenie do zrealizowania wyżej przedstawionego pomysłu.

Czy tak być w Polsce musi?

Reklamy