Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Całkowicie udanym planem ponownego zniewolenia jakiegoś kraju przez Ruso-Sowiety, łącznie z przywłaszczeniem sobie jego terytorium, była wojna z Czeczenią. Konflikt ten został poprzedzony licznymi aktami terrorystycznymi, w tym dokonanymi na własnym społeczeństwie, a przypisanymi Czeczenom. Chodziło o to, by stworzyć pretekst do inwazji na ich kraj. Akcje, które się powiodły mają to do siebie, że się je powtarza, gdy zajdzie taka potrzeba.

Otóż zniewolenie Ukrainy środkami ekonomiczno-agenturalnymi „spaliło na panewce”, zatem Ruso-Sowiety przystąpią teraz do realizacji szeregu posunięć, mających na celu jej zastraszenie, a także tych państw, które są skłonne pomóc Kijowowi w wyzwoleniu się spod kurateli Moskwy. Ponieważ na Ukrainie funkcjonują organizacje, które historycznie rzecz biorąc mają w swoim ‚dorobku’ stosowanie czystek etnicznych, których ofiarami padli Polacy i na dużo mniejszą skalę Żydzi, to powrót do tych praktyk niejako automatycznie skompromituje Ukrainę w oczach światowej opinii publicznej. Jednakże to nie Ukraińcy rzecz całą przeprowadzą lecz ‚w ich imieniu’ Ruso-Sowiety, które na ten czas dostarczą ‚patriotów’, którzy zrobią to właśnie w imieniu Kijowa. Po polskiej stronie granicy na taką akcję świetnie nadają się tereny wokół Przemyśla i samo miasto, do których roszczą sobie pretensje tzw. banderowcy. Żydów natomiast można znaleźć wszędzie.

Jeszcze inną możliwość stwarza obecność na Ukrainie naturalnej V kolumny w postaci Rosjan, którzy są obywatelami tego kraju. Sytuacja taka dotyczy m.in. Krymu. Miejsce to jako onegdaj przekazane Ukrainie przez Sowiety, świetnie się nadaje do zorganizowania sfingowanego oburzenia ludności z rządów Kijowa, i zwrócenia się z prośbą o objęcie kuratelą przez Moskwę. Tego rodzaju spektakle Kreml urządza od dawna, żeby tylko przypomnieć zwrócenie się ludności terenów tzw. zachodniej Białorusi i Ukrainy wchodzących w skład państwa polskiego, o włączenie ich po wsze czasy do Sowietów.

Po Ruso-Sowietach można spodziewać się wszystkiego. Praktycznie rozwiną oni agresję na Ukrainę w wielu aspektach, wstrzymując się jednak przed napaścią zbrojną, gdyż coś ich krępuje. Jednak sama groźba użycia armii bywa wystarczająca. Zagadkową rzeczą jest podpisane przez Kreml i Biały Dom porozumienie zawarte w Budapeszcie, o którym wspomniał ostatnio Sikorski Radosław Tomasz. Chodzi o gwarancje jakich udzieliły Ukrainie obie te stolice, w związku z przekazaniem przez nią na wschód broni jądrowej i środków jej przenoszenia. Zdaje się, że utrudniają one Kremlowi rozwinięcie skrzydeł w sprawie, w której przebierają niecierpliwie nogami już od dawna.

Czy tak być w Polsce musi?

Reklamy