Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Tak jak Izraelici poszukują zagubionej arki, tak dla komunistów międzynarodowych relikwia w postaci zdobycia czegokolwiek, co było własnością Józefa Stalina, jest na wagę diamentowych karatów. Gazecie Wyborczej się udało. Mimo, że to tajemnica niezmierna to jednak Michnik czerwony Adam tak ci uchylił jej rąbka, że wszyscy redaktorzy pisma wiedzą teraz na czym stoją. To niesamowite wsparcie moralne jakie za tym poszło, sprawiło, że piszący w tym dzienniku nie mają już żadnych skrupułów. W rezultacie poziom twórczości się wyrównał i sięgnął nieczystości z Kublika Agnes.

Okazało się, że Agora zakupiła nawet specjalny, najnowocześniejszy model sejfu, w którym przechuje się ową relikwię. Podobno są to gacie Wissarionowicza i to te, w których malował on mieszkanie Władimirowi Iljiczowi. Po remoncie lokalu Lenin już długo nie pociągnął. Nic zatem dziwnego, że w GW pracują najwięksi w kraju specjaliści od opisywania tego rodzaju wyczynów. Najwięcej miejsca poświęca się zatem Putinowi Władimirowi Władimirowiczowi i Tuskowi Donaldowi Donaldowiczowi. Ci dwaj bowiem mając największe autorytety moralne w okolicach bliskich i dalekich, posiadają jednocześnie nieprzemijające zasługi w dziele wspierania postępu, w usuwaniu wszystkiego co zbędne. Putin np. jest na dobrej drodze do usunięcia całego narodu czeczeńskiego. Tusk pousuwał ze stanowisk wszystko co zostało po zwykłych czasach z wyjątkiem Seremeta. Także wspólne wyprawienie 96 osób do wieczności, zostało uznane za majstersztyk, czyli taki rumsztyk wśród potraw na znakomicie zaopatrzonym stole. Gacie Wissarionowicza, bo tak znawcy przedmiotu zaczęli nazywać gazetę z Czerskiej, zaczęły teraz zamieszczać w kolejnych numerach elaboraty rewelacyjnie opisujące ową drogę w nieznane.

Szczególnie frapująco rozszyfrowano rolę prezydenta Lecha Kaczyńskiego i gen. Andrzeja Błasika, gdyż obaj naciskali, nie będąc autorytetami moralnymi, co było właśnie największym skandalem. W rezultacie naciskania i będąc pod wpływem alkoholu generał, wprowadził wszystkich znajdujących się w Tu-154M 101 na drogę do łona Abrahama. Gacie Wissarionowicza poinformowały o tym wszystkich wielkimi literami na swojej pierwszej stronie. Bez namysłu, bez refleksji, łżąc i sprzyjając przez to w zbrodni, autorytety moralne z Czerskiej przekroczyły wszelkie granice łajdactwa (bezpodstawne, karalne szkalowanie). Do dziś nic sobie nie robią z oficjalnych ustaleń, które wyraźnie mówią, że gen. Andrzeja Błasika nie było w kokpicie, nie mógł zatem wywierać nacisków na pilotów. Nie był ponadto pod wpływem alkoholu.

Gacie w sprawie przeprosin rodziny generała ‚ani be ani’. To samo w stosunku do czytelników. Co więcej kontynuują linię dezinformowania społeczeństwa w sprawie tragedii smoleńskiej do dzisiaj. Jakby tego było mało redaktorzy GW z premedytacją usiłują zniszczyć dobre imię naukowców współpracujących z zespołem parlamentarnym Antoniego Macierewicza. Patrioci ci działają na rzecz odkrycia prawdy. Wiadomo już, że oficjalna wersja czyli raport Anodiny, wsparty robotą komisji Millera nie oddaje w ogóle rzeczywistego przebiegu wypadków. Właściwie jedyną kluczową rzeczą pozostającą jeszcze do ustalenia, pozostaje stwierdzenie, kto podłożył ładunki wybuchowe w samolocie i kiedy się to stało. Po autorytetach moralnych zawiadujących Polską i piszących w Gaciach Wissarionowicza nie sposób spodziewać się niczego dobrego. Nic dziwnego, gdyż rozum podpowiada, że czynniki sprawcze, które doprowadziły do tragedii, musiały znajdować się nie tylko w Ruso-Sowietach ale i w Polsce. Wcześniej czy później stanie się to tajemnicą poliszynela. Autorytety moralne tracą twarz. Kto chce oglądać te gęby, niech śledzi nadchodzące wypadki. Ujawnione łajdactwa przekroczą wszelkie wyobrażenie, nawet najbardziej spolegliwego i zwykłego zjadacza chleba.

Czy tak być w Polsce musi?

Reklamy