Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Po wnikliwych badaniach sponsorowanych przez (G)acie (W)issarionowicza zidentyfikowano czynnik odpowiedzialny za stały postęp, jaki zachodzi w III RP. Jest nim permanentny wzrost liczby autorytetów moralnych. Dzięki takim właśnie ludziom Polska poraża cały cywilizowany świat podejmowanymi decyzjami i to w każdej dziedzinie życia publicznego. Oto weźmy za przykład Sąd Najwyższy, gdzie dzięki takim wspaniałościom politycznym jak Donald Donaldowicz i Bronisław Zygmuntowicz nie mógł się uchować żaden osobnik upadły rekomendowany przez Prawo i Sprawiedliwość. Zostały same autorytety moralne. Oto dzięki nim rozgryziono, że Sawicka Beata Dorota chciała jeno dać, a nie brać i to buzi a nie korzyść majątkową. To ohydny ‚CeBAk’ i agent PiS Kaczmarek Tomasz Krzysztof wtargnął w jej życie i je zdemolował. Na szczęście niezawisły sąd czuwał.

Wraże plany reakcji datują się nie od dziś. Wszystko zaczęło się już w 1944 roku, kiedy to AK i NSZ przeszkadzało wyzwalać naszą ziemię ojczystą Armii Czerwonej i LWP. Tę zdradziecką praktykę siły kontrrewolucyjne kontynuują w konspiracji do dziś. Nawet Wolski-Jaruzelski Wojciech Witold ledwie ustrzegł się zamachu, kiedy to pomylono samochody i miast za generała zabrano się za kapelana Solidarności. Podobnie rzecz się miała znad wyraz genialnym i prawdomównym szefem absolutnie współczesnego rządu, który cudem żyje dla dobra ojczyzny, gdyż permanentnie pijany i wywierający stałe naciski na pilotów generał, pomylił terminy i wsiadł do samolotu 3 dni później, niż to CIA zaplanowała. Na Michnika Adama Ozjaszewicza z (G)aci (W)issarionowicza prowadzony jest werbalny, mający na celu doprowadzenie do pęknięcia jego serca, kłamliwy i stały atak ideowy. Dzięki wszakże niezawisłym sądom, naszego bohatera narodowego, którego przy pomocy Rywina Lwa Welwelowicza usiłowano jak Beatę Dorotę zasekować milionami, za każdym razem uznaje się za absolutny wzorzec moralny. Dodatkowo niezawisłe sądy w Polsce planują jeszcze szereg spektakularnych posunięć, by wyeksponować coraz bardziej rosnące w siłę autorytety moralne, których ci szczególnie w (P)iedestale (O)szczanym na tyle dość, że Polska może czerpać pełnymi garściami. Przykładem tego jest autorytet moralny w postaci Protasiewicza Jajacka, którego w razie potrzeby niezawisły sąd z całą pewnością uniewinni, opierając swoje orzeczenie na odkrytym przez mało znanego krewnego niezwykle z kolei znanego polskiego ministra spraw wewnętrznych prawie Kalego. Dzięki temu właśnie państwo nasze uzyskuje najwyższe oceny w regularności i wysokości wydatkowanych sum, zasilających kieszenie obywateli, po wymierzeniu im tak znakomicie sprawiedliwości, że zmiana wydanego orzeczenia jest następnie w Europejskim Trybunale Praw Człowieka nieunikniona. Coś wspaniałego. Gdyby nie autorytety moralne, w tym przypadku zasiadające w Sądzie Najwyższym, dopływ gotówki na konta sprawiedliwych byłby niemożliwy. W tym ujęciu dopiero widać, że to świeckie autorytety moralne, nie księża z wyjątkiem kard. Kazimierza Nycza, posiadły tajemnicę czynienia cudu polegającego na tym, by cierpienie stało się rozkoszą.

Czy tak być w Polsce musi?

Reklamy