Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Coś musi się za parawanem władzy dziać, skoro Wałęsa Lech Bolko wyskoczył jak ‚Filip z konopi’ z włączeniem się przeciw kapitalistom w prace Solidarności, a rząd w oparciu o tychże kapitalistów przygotował program dynamicznego wzrostu gospodarczego i spadku bezrobocia. W centrum sytuacji zapowiadanego urodzaju gospodarczego stanął ze swoimi urodzinami Tusk Donald Franciszek, który wykonał na tę okoliczność utwór wszechczasów Beatelsów ‚Hey Jude’. Będąc znawcą angielskiego i mając znakomity słuch muzyczny i operowy głos, o czym mogliśmy się przekonać słuchając tej rewelacji, Oscar myślał, że śpiewa o Żydach. Niemiecki to rzecz jasna ów ma w ‚małym palcu’, przez co wykonując utwór Paula McCartneya mniemał, że równocześnie uczci w ten sposób, okoliczność rocznicy wybuchu znakomitego powstania w getcie warszawskim. Takie dwa w jednym. Chodzą słuchy, że z kolei w sierpniu na rocznicę wybuchu innego, beznadziejnego tym razem powstania związanego z Warszawą, herr Donald Donaldowicz wykona utwór z drugiej strony tego samego singla – ‚Revolution’* Johna Lennona. W ten sposób na miesiąc przed wyborami do parlamentu europejskiego Ksut udowadnia, że jest światowcem najwyższego lotu. Z tego właśnie powodu trzeba zatem koniecznie głosować na kandydatów pochodzących od jego dziecka (P)iedestału (O)szczanego.

Jakże wszyscy Polacy są dumni, że mają takiego ukochanego przywódcę. I pomyśleć, że jak wybrano kard. Karola Wojtyłę papieżem, rodacy martwili się, czy aby nie skompromituje on Polski swoją znajomością włoskiego. Uzmysławia to jakiego kolosalnego pod każdym względem postępu, dokonała Polska pod kierownictwem Tuska Donalda Franciszka, który jest światowcem całą gębą, podczas gdy za Jana Pawła II panowała zaściankowość jak nie wiem co.  Z resztą wszyscy byliśmy wtedy beznadziejni. Dlatego to właśnie herr Donald Donaldowicz nie jedzie do Rzymu na kanonizację naszego świętego, żeby nie wpychać znów Polaków w ramiona zabobonu, z którego z takim trudem wydobywa nas pracowicie od lat, sekując przy okazji duchownych. Co za znakomita konsekwencja.

Wałęsa i Tusk. Tusk i Wałęsa. Okazuje się, że to dwie strony tego samego medalu. Kwintesencja prawdy w awersie i rewersie. Skoro ci dwaj jej krzewiciele, w jednym momencie, tak mocno i niby pod różnego koloru chorągiewkami wkroczyli na arenę, to znaczy, że rządzący Polską agenciarze coś knują. Wygląda na to, że wyniki wyborów do parlamentu europejskiego mają im posłużyć, jako empiryczny wskaźnik istniejącej w kraju sytuacji społeczno-gospodarczej. Może to doprowadzić do wykończenia Oscara. A swoją drogą przyglądanie się temu, jak razwiedka pociąga za sznurki samo w sobie jest pasjonujące. A mówią, że generałowie Czempiński i Dukaczewski to złodzieje, miernoty i nudziarze. Nic podobnego.

Czy tak być w Polsce musi?

———-

* Ksut jako historyk myśli rzecz jasna historycznie. Dlatego wykonując utwór o rewolucji, będzie nam wszystkim chciał uprzytomnić, że na szczęście beznadziejność Powstania Warszawskiego została dla dobra nas wszystkich przezwyciężona, dzięki światłemu, rewolucyjnemu postępowi nadciągającemu wraz z Sowietami.

 

 

 

Reklamy