Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

W ramach niepoważnych wyczynów zdradzieckich środowisk politycznych dążących do deprecjacji znaczenia kanonizacji naszego rodaka Jana Pawła II, swoje 3 grosze dorzucił Tusk Donald Franciszek. Ten, który uczynił z nie klękania przed księdzem element polityki państwowej, mającej na celu walkę z kościołem katolickim, był początkowo na swój sposób konsekwentny – do Rzymu się nie wybierał. Jednak pod naporem wydarzeń decyzję zmienił, i teraz w niedzielę na Placu Św. Piotra ma się już pojawić. Oczywiście w tym momencie mówi się, że tak to miało być, gdyż trzymanie wszystkiego w tajemnicy spowodowane było koniecznością profesjonalnej ochrony osoby premiera. Przecież terroryści nie ‚zasypiają gruszek w popiele’ – czyż nie. Jakoś jednak w świecie rzeczy tego typu mają się inaczej, powiedziałbym odwrotnie. Tego rodzaju wizyt w tajemnicy się nie trzyma, za to ochrona robi swoje pod każdym względem, oczywiście nie biorąc przykładu z tego, co urządzono śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu na lot do Smoleńska. W ten oto sposób strategia fałszu stała się elementem polityki państwowej i to do tego stopnia, że można by się zastanawiać, kiedy była większa za PRL czy w wydaniu Tuska i PO za III RP.

Tymczasem obecne w Sejmie zdradziectwo uczyniło sobie z ataku na polską racją stanu jakiś zbiorowy występ*, byleby tylko Rzplita na kanonizacji Jana Pawła II zbyt dużo nie zyskała, a jak się tylko da, nawet straciła. Nie można było uzgodnić treści dokumentu, jaki miał zostać ogłoszony w imieniu państwa polskiego z okazji kanonizacji naszego wielkiego rodaka. Oczywiście nie zabrakło stosownego pretekstu z powołaniem się na konstytucję. Ci sami ludzie nie oddzielali natomiast kościoła  od państwa, na okoliczność podpisania na Zamku Królewskim w Warszawie przez Kościół Katolicki i Cerkiew Prawosławną orędzia o pojednaniu narodów polskiego i rosyjskiego. Siedzieli cicho ‚jak mysz pod miotłą’. Nie można zatem nie odnieść wrażenia, że istnieje w Polsce pozakonstytucyjna instancja, zajmująca się podejmowaniem decyzji w ważnych dla kraju sprawach.

Czy tak być w Polsce musi?

———-

* Z indywidualnym występem w tym stylu i z tej serii mieliśmy do czynienia w Centrum Sztuki Współczesnej, kiedy pokazywano film, w którym to ‚artysta’ Markiewicz Jacek bluźnił Chrystusowi. W podobnym też duchu ktoś ‚urządził’ grupę ludzi, którzy mieli dotrzeć na kanonizację koleją, lecz okazało, że zapłatę przyjęto, a pociągu nie podstawiono. Wszystko to pachnie robotą służb na milę. Chodzi, przez negatywne skojarzenie, o wywołanie pejoratywnego myślenia o wierze i kościele katolickim.

Reklamy