Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Strategiczny sojusz Niemiec i Rosji udowadnia swoją siłę zdając kolejny raz egzamin. W tej sytuacji efektywna pomoc zachodu dla Ukrainy staje się właściwie niemożliwa, a co najmniej iluzoryczna. Zadziwiającą rzeczą jest to, że Amerykanie mimo swojej wojskowej obecności na terenie Niemiec, tolerują a nawet zachęcają rząd w Berlinie do sprawowania roli przywódczej w tej części świata. Oznacza to, że polityka resetu Obamy Baracka 2 Husseina oddaje na pastwę Niemiec i Ruso-Sowietów Europę środkową i wschodnią. Ta zadziwiająca głupota musi prowadzić do destabilizacji tego regionu, tradycyjnie już dążącego do wyemancypowania się. Paradoksalnie najwięcej hałasu o to co dzieje się na Ukrainie, zaczął robić Łukaszenka Alaksandr Ryhorawicz. Na Białorusi świetnie zdają sobie sprawę z tego, o co chodzi Kremlowi, i że następnymi w kolejce mogą być właśnie oni. Stosują zatem politykę zainteresowania Putina bardziej Warszawą, niż Mińskiem. W rezultacie po załatwieniu sprawy Kijowa Ruso-Sowiety rzeczywiście mogą się obrócić przeciwko Polsce.

Wszystko będzie zależało od tego, do której zaszłości nawiąże strategiczny sojusz Berlina i Moskwy. Czy do tej na linii Wisły, czy też na Bugu, tj. z Polską jako ‚bliską zagranicą’. Wydaje się, że to drugie rozwiązanie jest bardziej prawdopodobne. Po co bowiem Niemcom dzielić się z kimś, jak mogą mieć wszystko. Tę możliwość uwiarygadnia dodatkowo beznadziejna słabość Rzplitej i to pod każdym względem. Polska polityka zagraniczna została zrujnowana, a siły zbrojne doprowadzone do stanu szczątkowego. Staliśmy się w Europie popychlem drugiej kategorii. Nie mogło być inaczej, skoro nawet aktywa każdego zdrowego państwa jakimi są służby specjalne, w naszym wydaniu są dla kraju jedynie obciążeniem. Komu de facto służą, nikt nie wie. Na pewno jednak nie własnemu państwu.

Czy tak być w Polsce musi?

Reklamy