Tagi

, , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

U nas robi się duży gwar w sprawie 10 rocznicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, podczas gdy wraz z nami tę samą rocznicę obchodzi jeszcze dziewięć krajów Europy Środkowej i Południowej. Co więcej jeżeli ktoś pamięta przebieg negocjacji akcesyjnych, to owe pozostałe kraje szybciej je pozamykały, podczas, gdy my ciągnęliśmy się cały czas w ogonie. Okazuje się więc, że nasi politycy wcale takimi orłami nie byli, a dobro w postaci znalezienia się w Unii Europejskiej, nie było znów tak wyjątkowe i wielkie, skoro akcesja miała niejako hurtowy charakter. Stąd może dziwić to wielkie zadęcie i jechanie na nie zawsze oczywistym naszym unijnym sukcesie, który de facto i na pewno odniosły Niemcy. Połączono to z próbą zawłaszczenia, przez rządzące partie jego owoców, ze szczególnym uwzględnieniem stojącym na czele tego procederu (P)iedestałem (O)szczanym. Jeżeli się jeszcze uwzględni potężne koszty tego zadęcia, to od razu widać, że jako kraj nie opuściliśmy jeszcze strefy państw, gdzie urząd propagandy miał zawsze z punktu widzenia władzy wiodące znaczenie.

Za swoistego rodzaju paradoks można też uznać, że w przeddzień rocznicy wstąpienia Polski do UE do kraju wiecznych łowów odszedł prekursor systemu rynkowego w Polsce Mieczysław Wilczek. Przygotował on zmiany legislacyjne, które wprowadziły w kraju rzeczywisty system rynkowy. Zaczął on być później ograniczany. Po rządami UE jest tak nadal przez co wolnorynkowy przestał być już dawno. Znakomity Stanisław Michalkiewicz określił go jako kompradorski, czyli działający na rzecz zamkniętej elity, której najistotniejszą częścią zarządzającą są w Polsce tajne służby. W sumie zamiast wolności i wolnego gospodarowania za pomocą UE wszystkim się steruje. Doprowadzi to prawdopodobnie Europę na peryferie gospodarcze świata. W sumie ostrożnie z tym wychwalaniem, bo można wyjść na idiotę.

Czy tak być w Polsce musi?

Reklamy