Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

W nocy z 7 na 8 maja 1945 roku w Reims gen. Jodl Alfred szef OKW Oberkommando der Wehrmacht podpisał w imieniu prezydenta Rzeszy adm. Dönitza Karla akt bezwarunkowej kapitulacji niemieckich sił zbrojnych. Wojna w Europie została zakończona. Niestety nie dla wszystkich. Dla generalissimusa Stalina Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwili w żadnym razie. Jednemu z generałów Armii Czerwonej, który uczestniczył w tym akcie, dyktator dał taki pater noster, że słuch po nim zaginął. Następnie zażądał od aliantów urządzenia osobnej tego rodzaju uroczystości dla Sowietów. Okazało się, że dostał w tej sprawie zielone światło. Wystawiono zatem w Berlinie spektakl, zachowując się tak, jakby jeszcze wojna formalnie trwała. Nie pełniący już żadnych służbowych obowiązków feldmarszałek Keitel Wilhelm Bodewin Johann Gustav, podpisał 9 maja odpowiednik aktu z Reims. Od tego momentu film z tego wydarzenia pełni rolę dyżurną, na okoliczność propagowania skłamanej wersji wydarzeń. Sprawia to wszystko wrażenie, jakoby to armia czerwona załatwiła wszystko o A do Z. Wcześniej w Sowietach a teraz w Ruso-Sowietach ludzie znają tylko wersję stalinowską. Gdy mówi się prawdę, Rosjanie robią wielkie oczy i nie chcą wierzyć, a na osobę taką patrzą z przymrużeniem oka, bądź się bardzo irytują. W każdym bądź razie wmówienie światu, że było inaczej, niż było, Sowietom się udało. Ich wersja się upowszechniła. Dodatkowo, każdego 9 maja Kreml urządza potężną defiladę wojskową, która podglądana na całym świecie, a ‚nóż’ pokażą jakąś nową wersję broni, wzmacnia korzystne dla Sowietów myślenie, ukierunkowując widza na ich punkt widzenia. Niektórzy znający się na rzeczy wysuwają postulat, że żeby odkłamać historię trzeba ją napisać na nowo. Pewnie chodzi tu też o II wojnę światową. Póki co, wtórnik stał się pierwowzorem, następnik poprzednikiem i dubel pierwszym oryginałem. Oto sedno polityki uprawianej w Moskwie i dzisiaj. Ruso-Sowiety stały się wiernym spadkobiercą takiej właśnie Mongoło-Bizantyjskiej tradycji.

Czy tak być w Polsce musi?