Tagi

, , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Jednym z największych ‚osiągnięć’ polskiej transformacji ustrojowej było dorobienie się niezawisłych sądów. Wprawdzie złośliwi twierdzą, że jest to niezawisłość od sprawiedliwości lecz funkcjonowanie naszego sądownictwa, uległo podobno rzeczywistym pozytywnym przemianom. Dobra praca sądów jest rzeczą nie do przecenienia, gdyż identyfikacja obywatela z państwem jest w dużej mierze kształtowana jakością pracy wymiaru sprawiedliwości. Niestety właściwie nagminnie zdarzają się w naszym kraju sytuacje, kiedy za to samo, mimo daleko idącej zbieżności wszystkich istotnych aspektów sprawy, zapadają całkiem odmienne orzeczenia. Jest to pięta achillesowa naszego systemu prawnego.

Aktualnie w sądzie toczy się postępowanie w stosunku do rzekomo najgroźniejszego terrorysty ujętego w ostatnich latach przez polskie służby. Kwiecień Brunon bo tak się nazywa schwytany, był potężnie inspirowany przez agentów ABW, którzy znaleźli się w grupie jego współpracowników. Wiedzieli oni o każdym jego ruchu. Usiłowali w ten sposób jakoby wysondować jak daleko ów rzekomy terrorysta gotów jest się posunąć. Co więcej w aktach sprawy widnieje informacja, że niedoszły zamachowiec, który przecież miał wysadzić w powietrze polski parlament, zrezygnował wcześniej z tego z zamiaru. Nie wpłynęło to na postępowanie ani ABW, prokuratury, ani decydującego o tymczasowym areszcie sądu, które dalej robią swoje. Tymczasem w stosownym orzeczeniu dotyczącym sprawy niezwykle uczciwej Sawickiej Beaty Doroty przestępstwo płatnej protekcji przypisał sąd CBŚ, gdyż to owo biuro zgromadziło całość materiału dowodowego rzekomo sprzecznie z wymogami. Inaczej mówiąc, że gdyby nie CBŚ to uczciwej Beacie Dorocie ani w głowie by były płatne protekcje, tak była uczciwa. Jeżeli sąd zajmujący się sprawą Kwietnia Brunona postąpiłby analogicznie, to winą za planowanie ataku terrorystycznego powinna zostać obciążona ABW. Zapewne tak się nie stanie, gdyż wygląda na to, że cała ta mistyfikacja powstała na zamówienie polityczne. Tajne służby i (P)ostument (O)sikany stać nie na takie numery, gdyż uczyniły one z Polski swój własny folwark zwierzęcy.

Czy tak być w Polsce musi?

Reklamy