Tagi

, , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Żaden myślący człowiek nie ma wątpliwości, że w Rosji, Sowietach czy Ruso-Sowietach generalnie panował i panuje ustrój, w którym obywatel nie może podskoczyć państwu nawet na jotę. Kontynuacja tradycji mongolsko-bizantyjskiej jest przysłowiowa. Obok kneblowania ust i ciągłej walki z filozofią wolnego wyboru, system ten posiada także dzisiaj paradoksalną łatwość w uniemożliwianiu ludziom upadłym jakiejkolwiek działalności publicznej. Chodzi o to, że w sferze społecznej mogą funkcjonować osoby, których działalność polega na nierzadko nachalnej destrukcji wymierzonej w elementarne wartości łacińskiej cywilizacji. Tych okoliczności nie wziął pod uwagę działający na niwie walki z etyką chrześcijańską zespół Behemot, który wybrał się na koncerty do Ruso-Sowietów. Ku zaskoczeniu Nergala-Darskiego Adama Michała jego ludzie zostali zatrzymani w Jekaterynburgu przez rosyjskie władze imigracyjne. Miasto w azjatyckiej części Rosji było jednym z przystanków trasy koncertowej szajs black metalowego Behemota. Grupa miała tam koncertować po raz w Ruso-Sowietach kolejny, jednak koncert nie odbędzie się. Grupa została osadzona w areszcie przez FMS, pod zarzutem naruszenia przepisów wizowych. Jutro potrzebne dokumenty mają zostać rzekomo przedłożone w sądzie. Miejmy nadzieję, że co by jednak nie przedłożono, zespół zostanie z kraju Magoga wylany na zbity pysk. Miejmy też nadzieje, że czasy pogardy dla elementarnych wartości chrześcijańskich jakich swoistym symbolem jest Jekaterynburg, gdyż bolszewicy na rozkaz Lenina rozstrzelali w tym mieście cara z całą rodziną, już minęły. Jeżeli tak, to tym samym nie ma też w Ruso-Sowietach jako kraju dziś właśnie chrześcijańskim miejsca na obrażanie Boga i wierzących, jak to czynią na swoich koncertach członkowie zespołu Behemot. Cóż Rosjanie to nie Polacy, którzy pozwalają niszczyć we własnym kraju podstawy cywilizacji, na której zafundowana jest nasza cała narodowa kultura.

Czy tak być w Polsce musi?