Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Agentura i politykierzy neokomunistyczni sprawujący w Polsce jako III RP władzę, raz po raz pokazują, że ich korzenie ideowe to Polska Ludowa. Rzecz była jaskrawo widoczna w związku z pogrzebem Wolskiego Jaruzelskiego gen. Wojciecha Witolda i ma miejsce na każdym kroku. Chodzi o obdarzanie rzeczowników opisujących jakieś faktyczne stany rzeczy takimi wyrafinowanymi przymiotnikami, aby zza utworzonego w ten sposób pojęcia nie wyglądała jaskrawo brutalna rzeczywistość, a wręcz przeciwnie, żeby stwarzało ono jakąś iluzję. Rzeczpospolita Polska stała się na tej zasadzie Polską Rzeczpospolitą Ludową. Po nazwie można się było spodziewać republiki, gdzie władzę sprawuje lud, gdy tymczasem była to naga dyktatura, w której rządziła terrorem partia komunistyczna będąca agenturą Sowietów. Takich dziwolągów nazewniczych było co niemiara. Ze zdumieniem zatem po jakimś czasie działania tzw. transformacji ustrojowej można było spostrzec, że niby wywrócono wszystko do góry nogami, lecz nic się prawie nie zmieniło. Nie odeszła też do lamusa praktyka robienia ludzi ‚w konia’ za pomocą gry słów. Oto polskie niezawisłe w III RP sądy, pojawiły się w następstwie tych sterowanych przez partię w PRL. Lecz są one teraz tak niezawisłe jak Jaruzelski był patriotą polskim. Identyczne dziwolągi pojawiają się bez przerwy na naszych oczach i docierają do naszych uszu. Aktualnie chodzi o uroczyste obchody kontraktowych wyborów z 4.06.1989 roku, które nazwane są dzisiaj pierwszymi wolnymi wyborami w powojennej Polsce. Ta kpina z historii bije po oczach i uszach, ale notorycznym kanciarzom Tuskowi Donaldowi Franciszkowi i ‚Jezus’ Maria Karol Bronisławowi wcale to nie przeszkadza. Ten ostatni posunął się nawet do tego, że naopowiadał głupstw opartych o twierdzenie, iż owe wybory zapoczątkowały taki rozwój Rzplitej, ‚że mucha nie siada’. Nawet czasy Kazimierza Wielkiego i Stefana Batorego to nic przy obecnej potędze naszego kraju osiągniętej już po jednej wiekowej ćwiartce po ich przeprowadzeniu. Tymczasem rzeczywista siła III RP jest nieporównywalnie mniejsza od tej jaką w takim samym czasie wytworzył naród w państwie, które nazwano II RP. Jak by tego było mało na obchody tych rzekomo wolnych wyborów przyjedzie jeszcze jeden specjalista od słownego cyrku, tym razem Mulat zza oceanu. Ten opowiadając banialuki o wielkości demokratycznych przemian w Polsce, już raz zlikwidował nam podwaliny polityki prowadzącej do rzeczywistej budowy silnego państwa. Teraz po latach ma rzekomo zaproponować powrót do tego, co sam wcześniej spostponował. Nie dziwmy się jednak. Widać III RP jest tak felerna, że można sobie z nami pozwolić na wszystko. Przypomina ona kraj, który Sienkiewicz scharakteryzował krótko ustami Zagłoby w Potopie …”Panie! Panie wszechmogący! Czemuś to tak tę nieszczęsną Rzeczpospolitą rozgrodził, że wszystkie świnie sąsiedzkie włażą do niej teraz i trzy najlepsze prowincje już spyskały!” (na razie najlepsze nasze zakłady przemysłowe). Jak tak dalej pójdzie, przyjdzie czas na całość. Taka jest rzeczywista nasza siła.

Czy tak być w Polsce musi?

Reklamy