GRYPSY Z PLATFOSTANU (540) – Pentliczek-Entliczek

Tagi

, , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Dla polskich tajnych służb wybory do parlamentu europejskiego są generalnym testem na efektywność zastosowanych zabezpieczeń na wypadek możliwości pojawienia się nieprzewidzianej alternatywy. Chodzi o wypróbowanie przedsięwziętych środków umożliwiających uniknięcie zaskoczenia, jak to miało miejsce w 2005 roku, kiedy to Prawo i Sprawiedliwość wywinęło agenciarzom numer nie z tej ziemi. Przygotowania do krajowej batalii w 2015 roku trwają już od dłuższego czasu i przebiegają dwutorowo. Po pierwsze dla skompromitowanego (P)iedestału (O)sikanego starano się przygotować możliwie pełną typowo lewicową alternatywę wyborczą, która jednak spaliła na panewce. Tak więc w dalszym ciągu na zamiennika PO zostało namaszczone (S)towarzyszenie (L)ipnych (D)emokratów, a w odwodach będzie czuwać (P)aka (S)tetryczałych (L)okajów. Po drugie pracowano nad wbudowaniem w system takich zabezpieczeń, aby istniała możliwość przekształceń w obrębie danych tak, by prawdopodobieństwo zaistnienia niespodzianki można było usunąć na bieżąco. Tradycje w tej sprawie sięgają Polski Ludowej. Rzecz jasna środki konwencjonalne polegające na totalnym zwalczaniu Prawa i Sprawiedliwości przez agenturalny front ideologiczny są cały czas w toku, i tuż przed początkiem ciszy wyborczej nasilą się do maksymalnych rozmiarów. Jeżeli okazałoby się to niewystarczające oraz partia Jarosława Kaczyńskiego uzyskała dużo lepszy wynik wyborczy niż zakładany przez agenciarzy, tajne służby dostaną dowód, że bez fachowej ingerencji na bieżąco, zaplanowany i prawidłowy wynik wyborczy będzie niemożliwy do uzyskania. Nie ma takiego działania, na które by się one nie zdecydowały, żeby nie dopuścić Prawa i Sprawiedliwości do władzy. Głosujmy zatem na tę partię, gdyż wtedy w naszym kraju zrobi się niewątpliwie bardzo ciekawie. Nie ma dla obserwatora nic bardziej frapującego, niż wkurzeni agenciarze.

Czy tak być w Polsce musi?

GRYPSY Z PLATFOSTANU (539) – Paszoł won

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Żaden myślący człowiek nie ma wątpliwości, że w Rosji, Sowietach czy Ruso-Sowietach generalnie panował i panuje ustrój, w którym obywatel nie może podskoczyć państwu nawet na jotę. Kontynuacja tradycji mongolsko-bizantyjskiej jest przysłowiowa. Obok kneblowania ust i ciągłej walki z filozofią wolnego wyboru, system ten posiada także dzisiaj paradoksalną łatwość w uniemożliwianiu ludziom upadłym jakiejkolwiek działalności publicznej. Chodzi o to, że w sferze społecznej mogą funkcjonować osoby, których działalność polega na nierzadko nachalnej destrukcji wymierzonej w elementarne wartości łacińskiej cywilizacji. Tych okoliczności nie wziął pod uwagę działający na niwie walki z etyką chrześcijańską zespół Behemot, który wybrał się na koncerty do Ruso-Sowietów. Ku zaskoczeniu Nergala-Darskiego Adama Michała jego ludzie zostali zatrzymani w Jekaterynburgu przez rosyjskie władze imigracyjne. Miasto w azjatyckiej części Rosji było jednym z przystanków trasy koncertowej szajs black metalowego Behemota. Grupa miała tam koncertować po raz w Ruso-Sowietach kolejny, jednak koncert nie odbędzie się. Grupa została osadzona w areszcie przez FMS, pod zarzutem naruszenia przepisów wizowych. Jutro potrzebne dokumenty mają zostać rzekomo przedłożone w sądzie. Miejmy nadzieję, że co by jednak nie przedłożono, zespół zostanie z kraju Magoga wylany na zbity pysk. Miejmy też nadzieje, że czasy pogardy dla elementarnych wartości chrześcijańskich jakich swoistym symbolem jest Jekaterynburg, gdyż bolszewicy na rozkaz Lenina rozstrzelali w tym mieście cara z całą rodziną, już minęły. Jeżeli tak, to tym samym nie ma też w Ruso-Sowietach jako kraju dziś właśnie chrześcijańskim miejsca na obrażanie Boga i wierzących, jak to czynią na swoich koncertach członkowie zespołu Behemot. Cóż Rosjanie to nie Polacy, którzy pozwalają niszczyć we własnym kraju podstawy cywilizacji, na której zafundowana jest nasza cała narodowa kultura.

Czy tak być w Polsce musi?

GRYPSY Z PLATFOSTANU (538) – Sprawiedliwość

Tagi

, , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Jednym z największych ‚osiągnięć’ polskiej transformacji ustrojowej było dorobienie się niezawisłych sądów. Wprawdzie złośliwi twierdzą, że jest to niezawisłość od sprawiedliwości lecz funkcjonowanie naszego sądownictwa, uległo podobno rzeczywistym pozytywnym przemianom. Dobra praca sądów jest rzeczą nie do przecenienia, gdyż identyfikacja obywatela z państwem jest w dużej mierze kształtowana jakością pracy wymiaru sprawiedliwości. Niestety właściwie nagminnie zdarzają się w naszym kraju sytuacje, kiedy za to samo, mimo daleko idącej zbieżności wszystkich istotnych aspektów sprawy, zapadają całkiem odmienne orzeczenia. Jest to pięta achillesowa naszego systemu prawnego.

Aktualnie w sądzie toczy się postępowanie w stosunku do rzekomo najgroźniejszego terrorysty ujętego w ostatnich latach przez polskie służby. Kwiecień Brunon bo tak się nazywa schwytany, był potężnie inspirowany przez agentów ABW, którzy znaleźli się w grupie jego współpracowników. Wiedzieli oni o każdym jego ruchu. Usiłowali w ten sposób jakoby wysondować jak daleko ów rzekomy terrorysta gotów jest się posunąć. Co więcej w aktach sprawy widnieje informacja, że niedoszły zamachowiec, który przecież miał wysadzić w powietrze polski parlament, zrezygnował wcześniej z tego z zamiaru. Nie wpłynęło to na postępowanie ani ABW, prokuratury, ani decydującego o tymczasowym areszcie sądu, które dalej robią swoje. Tymczasem w stosownym orzeczeniu dotyczącym sprawy niezwykle uczciwej Sawickiej Beaty Doroty przestępstwo płatnej protekcji przypisał sąd CBŚ, gdyż to owo biuro zgromadziło całość materiału dowodowego rzekomo sprzecznie z wymogami. Inaczej mówiąc, że gdyby nie CBŚ to uczciwej Beacie Dorocie ani w głowie by były płatne protekcje, tak była uczciwa. Jeżeli sąd zajmujący się sprawą Kwietnia Brunona postąpiłby analogicznie, to winą za planowanie ataku terrorystycznego powinna zostać obciążona ABW. Zapewne tak się nie stanie, gdyż wygląda na to, że cała ta mistyfikacja powstała na zamówienie polityczne. Tajne służby i (P)ostument (O)sikany stać nie na takie numery, gdyż uczyniły one z Polski swój własny folwark zwierzęcy.

Czy tak być w Polsce musi?

GRYPSY Z PLATFOSTANU (537) – Tas

Tagi

, , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Wygląda na to, że wśród naszych agenciarzy trwa dintojra między służbami wojskowymi a cywilnymi. Jedne są za odsunięciem widocznego znaku rządów w postaci Tuska Donalda Franciszka od władzy, drugie zaś za jego utrzymaniem. Batalię na rzecz tego pierwszego otworzył swoją książką Piskorski Paweł Bartłomiej. Stwierdził w niej, że kierowana przez herr Donalda Donaldowicza KL-D była nielegalnie finansowana przez niemiecką CDU. Aktualnie trawa kontrakcja agenciarzy stawiających na Tuska. Rzecz uruchomiono za pomocą nieocenionego w bladze dziennika (G)acie (W)issarionowicza. Zaczęto zatem odgrzewać od lat już serwowane kotlety na temat autora książki, które chcąc nie chcąc, już same chodzą.

Zaczęto od powiązania nazwiska Pawła Bartłomieja z mafią pruszkowską. Przypomniano jego wersję, że dorobił się, grając na giełdzie, w kasynie oraz handlując antykami. Właśnie kwestia antyków doczekała się procesu, jaki toczy się przed sądem. Handlując obrazami, starymi przedmiotami, bibelotami Piskorski zarobił podobno 986 tys. zł. Dysponuje umową z antykwariuszem na sprzedaż nie mniej niż 200 antyków. Prokuratura, która badała pochodzenie jego majątku, uważa umowę za sfałszowaną. Posiada ona dwie ekspertyzy, w których stwierdzono, że podpis antykwariusza widniejący na umowie, nie jest jego autorstwa. Jeden ze specjalistów wskazał, że wykazuje on podobieństwo z charakterem pisma Pawła Piskorskiego. Inny, że został spreparowany przez oskarżonego. Wnioski wyciągnięto na podstawie badania kopii umowy, gdyż oryginał się zdematerializował. Polityk przedstawił zaświadczenie z kasyna, które dowodzi, że wygrał 4 miliardy 950 mln starych zł (495 tys. dzisiejszych zł). Władze skarbowe rzecz uznały. Ponadto majątek Piskorskiego został prześwietlony na wielu azymutach, w tym w związku z  działalnością warszawskiego samorządu. Polityka uważano za założyciela sprawującej władzę w stolicy koalicji SLD – Unia Wolności. Nazywano ją „układem warszawskim”. Stał się on synonimem aferalności stosunków panujących we władzach miasta. Wszystko to znane jest od lat i zostało odgrzane na chwilę. Kiedy agenciarze załatwią już swoje sprawy, rzecz wróci do typowej normy, czyli pójdzie ad acta, a (G)acie (W)issarionowicza zajmą się biciem piany w innym miejscu. Co zatem nas czeka? Kontynuacja widocznego znaku czy jego zmiana?

Czy tak być w Polsce musi?

GRYPSY Z PLATFOSTANU (536) – Najgrubszymi nićmi

Tagi

, , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Nie ma takiego łajdactwa, którego by nie zrobiła rządząca Polską agenturalna sitwa, aby za pomocą utworzonego przez siebie frontu ideologicznego nie zaszkodzić patriotycznej Polsce. Tak jest i teraz na tydzień przed wyborami do Europarlamentu. Chodzi o obniżenie notowań Prawa i Sprawiedliwości. Oznacza to, że agenciarze mają pietra. Oto ‚Newsweek’ ogłosił, że prezes Jarosław Kaczyński złamał prawo, gdyż zaciągnął prywatną pożyczkę na sumę 200 tys. zł nie ujawniając rzekomo jej źródła, mimo, że napisał o tym w swoim oświadczeniu majątkowym. Rzecz dotyczy 2011 roku. Aktualne zobowiązania prezesa wynoszą 230 tys. zł w tym 150 tys. zł pożyczki bankowej zaciągniętej w SKOK. W tej sytuacji wszystko jest jasne ale nie dla agenciarzy. Ci przyrównali sytuację prawną Jarosława Kaczyńskiego do historii z zegarkiem osławionego Nowaka Sławomira Ryszarda. Ten umyślnie zataił otrzymanie w prezencie bardzo drogiego zegarka, co jest rzecz jasna przestępstwem. Grozi za nie kara do 3 lat pozbawienia wolności. Jedna rzecz do drugiej ma się tak jak pięść do nosa, ale to nie przeszkadza frontowcom w wypisywaniu bzdur. Okazuje się, że prawie 25 lat po rozpoczęciu transformacji ustrojowej w medialnym zakłamaniu III Rzplita pełną gębą nawiązała do praktyk stosowanych w PRL. Schemat tego procederu jest zawsze podobny i mniej więcej taki oto. Pisze się np., że otrzymano o ‚X’ informacje, iż ten współdziałając z duchownym katolickim w randze prałata, dokonywał przez lata czynów lubieżnych na nieletnich. Twierdzi się, że sprawa jest rozwojowa i od kilku miesięcy zajmuje się nią prokuratura. Po opisaniu rzekomych konkretnych przypadków owej lubieżności w zakończeniu takiego medialnego zniesławiającego wyrobu, pisze się, że dochodzenie przeprowadzone przez ową prokuraturę nie potwierdziło pierwotnych zarzutów. W ten sposób ‚wilk jest syty i owca cała’ a ten co miał być zniesławiony nim został. W tej sytuacji nie ma on możliwości wyciągnięcia prawnych konsekwencji w stosunku do sprawcy pomówienia. Tego zatem jako Polska żeśmy się dorobili za funkcjonowania widocznych znaków władzy w postaci Tuska Donalda Franciszka i „Jezus” Maria Karol Bronisława. Dalsze tego rodzaju schodzenie Rzplitej na psy jest pewne, gdy neokomunistyczni agenciarze utrzymają się u żłobu.

Czy tak być w Polsce musi?

GRYPSY Z PLATFOSTANU (535) – Sacrum i Profanum

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

18 maja o godz. 12 na ruinach klasztoru Monte Cassino polski żołnierz odegrał Hejnał Mariacki, informując tym świat, że Rzplita odniosła kluczowe na froncie włoskim zwycięstwo nad Niemcami. 70 rocznica tego militarnego sukcesu stała się okazją do uroczystych obchodów szczególnego rodzaju, gdyż połączonych z udziałem wysokiego szczebla delegacji zagranicznych. W imieniu królowej Elżbiety II wieniec na Polskim Cmentarzu Wojennym złożył książę Harry. Tusk Donald Franciszek w przeddzień tych uroczystości zabrał niestety głos. W swoim stylu tj. w sposób ‚krzyczący o pomstę do nieba’, wypowiedział się w perspektywie historycznej o naszym młodym pokoleniu.

Jak  stwierdził, polscy harcerze i młodzi ludzie chcą być wierni tym samym wartościom, dla jakich żołnierze II Korpusu narażali swoje życie i zdrowie. Nowe pokolenia pragną traktować ten etos jako własny i jako swój system wartości, dla którego poświęcano się wiele lat, co właśnie daje gwarancje utrzymania niepodległości i wolności. Jego zdaniem bez tej sztafety pokoleń Polska nie miałaby pewności i poczucia siły, które gwarantuje przetrwanie narodu. Dlatego składamy hołd tym, którzy oddali życie 70 lat temu, co daje znak nadziei wszystkim Polakom, gdyż obecność kolejnej generacji idącej razem z naszymi weteranami, jest najmocniejszym znakiem tej nadziei, jaki tylko można sobie wyobrazić. Fakt, że tak liczna grupa harcerzy jest obecna na Monte Cassino pokazuje, iż „w przyszłości będziemy też mogli czuć się bezpieczni”. „Pamiętając o naszych bohaterach, budujemy też podwaliny pod bezpieczną i wolną Polskę także na przyszłość, bo narody, które nie czczą swoich bohaterów i które wyrzekają się pamięci o swojej heroicznej przeszłości, nie zasługują na wolność i prędzej czy później ją tracą. Państwa, które nie czczą swoich bohaterów, tracą swoją niepodległość. Wreszcie Tusk zaznaczył, to że harcerze chcą o tej historii pamiętać i wcielać w swoje życie te wartości, które wydają się „największą gwarancją tego, że Polska będzie wolna i niepodległa w przyszłych latach”*.

Mamy zatem do czynienia ze szczytem hipokryzji. Oto herr Donald Donaldowicz, który latami całymi o patriotyzmie ‚ani be, ani me’, teraz w  tej sprawie rozhulał się koniunkturalnie na całego. Człowiek, który w roku 2013 wyprawił 0,5 mln młodych ludzi do pracy po chleb za granicę, w tym właśnie licznych harcerzy, bredzi teraz o jakiejś sztafecie pokoleń. Dzieje się to wszystko w warunkach stałego spadku udziału ludzi młodych w całym społeczeństwie, który sięga już 15% w stosunku do standardu. W szkołach ogranicza się lekcje historii, po to by z młodych Polaków zrobić nie patriotów a obywateli Unii Europejskiej czyli kosmopolitów. Wystawia to na szwank obronność naszego kraju, tym bardziej, że wielu z tych, którzy wyjechali, nie zamierza już wracać. Tymczasem w nieprzyjaznych dla rozwoju młodych pokoleń warunkach, które z resztą sam celowo sprokurował, Tusk opowiada banialuki o jednoczesnych gwarancjach na wolność i niepodległość Polski, które dają harcerze. Ktoś tu albo doznał pomieszania zmysłów, albo też robi nas w konia celowo. Nie ma niestety wątpliwości czym posłużył się Pinokio. Szkoda tylko, że w tak uświęconym miejscu.

Czy tak być w Polsce musi?

———-

* W dość krótkiej jednak pespektywie Tusk Donald Franciszek widzi wolność i niepodległość naszej ojczyzny, bo tylko w tzw. przyszłych latach. Ciekawe.

GRYPSY Z PLATFOSTANU (534) – Ułuda

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Na Ukrainie bez zmian. Regres państwa wywołany agresją Ruso-Sowietów w toku. Mrzonką polskiej polityki okazała się nie koncepcja jagiellońsko-piłsudczykowska, jak mawiali różni polityczni durnie, a jej porzucenie na rzecz porozumienia z Kremlem. Z dwóch liczących się orędowników tego pomysłu jeden, a więc Smolar Aleksander zamknął na ten czas ‚dziób’. Co innego Sikorski Radosław Tomasz. Ów od czasu do czasu jeździ do Kijowa i próbuje utrzymać w grze Polskę, którą wcześniej sam swoim postępowaniem skompromitował, niszcząc jednocześnie jej reputację. Po krytycznych negocjacjach, kiedy to minister spraw zagranicznych III RP próbował zastraszaniem osłonić będącego na wylocie Janukowycza, do niczego innego nie powinno dojść, jak tylko do dymisji ministra. Ponieważ tak się nie stało, nie ma szans na przywrócenie choćby minimalnego zaufania w stosunkach między Polską a Ukrainą. Jeszcze raz jako kraj potwierdziliśmy, że jesteśmy państwową kwakwarakwą.

Tymczasem ukształtowanie stosunków z Kijowem na historycznych zasadach, zabezpiecza Polskę przed uczynieniem z niej dla Ruso-Sowietów bliskiej zagranicy. I to jest rzecz fundamentalna. Jak fundamentalna okazuje się w drobnych nawet szczegółach dzisiaj. Gdyby Ukraina została wessana przez wschodniego molocha, wtedy będziemy natychmiast mieć, wiszące nad ponad połową naszej wschodniej granicy wiecznie zachłanne rosyjskie pyski. W tej sytuacji żadnej alternatywy dla bardzo politycznie ścisłych relacji Warszawy z Kijowem nie ma. Tymczasem Ukraina nie mając do nas zaufania zwraca się nad nami do Niemiec. Jako państwo poważne z pewnością wyciągną oni z tej sytuacji korzyści, które wyjdą nam bokiem. Niestety dziesięć lat rządów Kwaśniewskiego Aleksandra i ponad sześć lat duetu Tusk-Sikorski sprawiło, że nie traktuje się nas poważnie. Właściwie w świecie panuje ciche przekonanie, że z nami można zrobić, to co się komu żywnie podoba. Postępowanie naszych władz w sprawie tragedii smoleńskiej, ostatecznie przypieczętowało to przekonanie. Z propolskiej polityki wschodniej śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego zostało już tylko wspomnienie.

Czy tak być w Polsce musi?

GRYPSY Z PLATFOSTANU (533) – Wyścig

Tagi

, , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Wybory do parlamentu europejskiego tuż, tuż. Kandydatki i kandydaci na posłów jak ladacznice wysprzedają swe wdzięki by wskoczyć na jedno z 51 miejsc oferowanych przez Unię Europejską Polsce. W zamian za zwalczenie w sobie bakcyla posiadania władzy, gdyż rola posła w rządzeniu UE jest żadna, oferuje się mu potężne apanaże przez lat 5 i rozwiązanie spraw socjalnych na zawsze. Toteż chętnych jest wielu. Nic zatem dziwnego, że procent łotrów zaangażowanych w kampanii jest bliski temu, jaki ma miejsce wśród zmuszonych do pomieszkiwania w zakładach karnych.

Kandydatów wspierają partie polityczne, które z kolei najchętniej wystawiają do wyścigu osoby będące medialnie na chodzie lub takie, które łżąc ile wlezie, oddały partii znamienite usługi, lecz do niczego innego się nie nadają. Największą sitwą, pod której skrzydła garnęło się w naszym kraju takie towarzystwo to (P)iedestał (O)szczany. Ten założony przez agenciarzy konwentykl, wprowadził w ostatnich wyborach do odpowiednika polskiego Sejmu najwięcej bo aż 25 osobników, czyli uzyskał połowę przeznaczonych dla Polski miejsc. Wynik taki był możliwy tylko dlatego, że naród polski nie stanowi już dawnego monolitu. Właściwie w Rzplitej obok osób wykazujących cechy narodowe, żyje pozostała część niby polskiego społeczeństwa – neokomunistyczna kakwarakwa – która gotowa jest za możliwość swobodnego grillowania wyprzedać wszystko, ze swoją często schorowaną matką i ojcem włącznie. Ci z pewnością będą działać na rzecz upowszechniania eutanazji, a więc w duchu nowoczesności i postępu.

Z tych to przyczyn rozgarnięty i nie znoszący jatek wyborca, ma dwa wyjścia. Albo głosować na ugrupowanie patriotyczne jakim jest Prawo i Sprawiedliwość lub znane sobie jakieś inne, albo też zaufać ugrupowaniu Kongres Nowej Prawicy w nadziei, że jego posłowie zaczną się przyczyniać do rozsadzenia UE od wewnątrz. Zdaje się, że tylko w taki sposób jest jakakolwiek szansa na uratowanie Polski przed zalewem marksistowskiego barbarzyństwa kulturowego, ideologii, za pomocą której i pod wodzą neokomunistów chce się przerobić człowieka na biomaszynę.

Czy tak być w Polsce musi?

GRYPSY Z PLATFOSTANU (532) – Dymisja?

Tagi

, , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Tak więc nasze społeczeństwo dostało jasną informację w najistotniejszej sprawie. Oto tajne służby, które są faktycznym włodarzem Polski wysłały najpierw książką Piskorskiego Pawła Bartłomieja pt. „Między nami liberałami” sygnał i potwierdziły to ustami  Olechowskiego Andrzeja Mariana, że bycie przez Tuska Donalda Franciszka widocznym znakiem polskiego emploi politycznego dobiega końca. Jak wiadomo Andrzej Marian to agent tajnych służb, o którym także wiadomo, że nim na pewno był, gdyż sam się do tego przyznał. To co zatem powiedział, ma najwyższy agenciarski stempel i tego można być stuprocentowo pewnym. Olechowski wykonał zleconą mu robotę za pomocą dwóch informacji. Stwierdził mianowicie, że wszystko co napisał autor książki i dotyczy sytuacji, w których on uczestniczył jest prawdziwe. Dodał do tego też, że dzieło jest szczere, co oznacza, że ferajna KL-D jechała jednak na lewych dotacjach niemieckich. (K)lub (L)ipnego (D)yskonta otrzymywał nielegalną forsę od CDU. Partia ta okazała się specjalistką od takich dofinansowań do tego stopnia, że zasilała nielegalnie też siebie. W związku z tym sprawujący z jej ramienia władzę w RFN kanclerz Kohl Helmut Josef Michael stracił rządową pracę. Tak było w Niemczech. W Rzplitej Tusk Donald Franciszek jako pojętny uczeń, przeniósł system nielegalnych dofinansowań w czasy dzisiejsze w formie udoskonalonej, kładąc jednak bardziej nacisk na źródła krajowe. A że tajne służby ustanowiły w Polsce rozdęty do monstrualnych rozmiarów front  ideologiczny, polegający na medialnym dezinformowaniu społeczeństwa, to Pinokio mniema, że jemu kohlada nie grozi. Niedaleki czas pokaże jak będzie. Skoro jednak agenciarze zdecydowali się, by posłać Tuska do ‚wszystkich diabłów’* to znaczy, że mają w jego miejsce następcę.

Czy tak być w Polsce musi?

———-

* Może być też tak, że agenciarze wywierają na Tuska nacisk, by coś od niego dla siebie uzyskać, a ów stawia opór. Jednak podskakujący we własnym gnieździe Pinokio, jakoś zupełnie nie pasuje do własnego schematu.

GRYPSY Z PLATFOSTANU (531) – Mistrz

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Za to, coś Tusk uczynił, w męce odejdziesz

Maj jest miesiącem, w którym zawsze się w Polsce wiele działo. Wygląda na to, że i w tym roku tak będzie. Między rocznicami uchwalenia drugiej w świecie konstytucji i Zamachu majowego, kostucha zamachnęła się na Pana Janka – i nie dała rady. Jan Pietrzak przeżył potężny zawał serca. Lekarze zrobili co do nich należało, i twórca oraz spirytus movens kabaretu Pod Egidą jest z nami. Po dojściu do siebie, na pewno będzie kontynuował swe dzieło, co robi znakomicie od prawie 50 lat. Jest nowym Stańczykiem już nie przy boku króla, jak to było w oryginale, a Rzplitej, którą ukochał i dlatego nie szczędzi razów satyrą ludziom, którzy sprawując władzę, robią z kraju karykaturę i pośmiewisko. Inicjatywy Mistrza idą dokładnie w przeciwnym kierunku. Maj to też czas zmagań młodych Polek i Polaków o świadectwa dojrzałości. Wpisuje się to w jego pomysł na Matury z Orłem Białym. Jest paradoksem, że rzekomo w wolnej ojczyźnie osoba prywatna musi zabiegać o prawdę, organizując ‚prawdziwą maturę z historii Polski. Państwo jest raczej zainteresowane promocją niewiedzy w tej kwestii.

Ten pomysł Pana Janka już działa, lecz inna jego inicjatywa jest przez władze znielubiona, i to najbardziej jak tylko to sobie można wyobrazić. Chodzi o łuk triumfalny Bitwy Warszawskiej. Ponieważ powstanie Muzeum Powstania Warszawskiego, przełamało wszechobecną blokadę komunistycznych służb, na budowanie tożsamości narodu po polsku, to to samo może mieć miejsce z godnym uczczeniem 18 przełomowej bitwy w historii świata wg lorda D’Abernona. Mimo, że Jan Pietrzak jest od lat szykanowany przez niemożność pozyskania dla kabaretu stałej siedziby, nigdy nie stracił bojowego ducha. Dzięki temu zapewne cały czas tworzył rzeczy najlepszej próby. Na spektaklach gościł osoby z najwyższych półek także politycznych, mimo, że z takich właśnie osób sobie dworował. Świętej Pamięci Lech Kaczyński bawił się setnie. Nawet Bolek Wałęsa Lech śmiał się do rozpuku. Obecni włodarze kraju Tusk Donald Franciszek i „Jezus” Maria Karol Bronisław od kabaretu Pod Egidą stronią. Zdaje się, że owi mają na swym punkcie aberrację umysłową. Nie pozwala to tym panom spojrzeć na siebie z przymrużeniem oka. Panie Janku, prawa Polska życzy Panu szybkiego powrotu do zdrowia. Czekamy na Pana i tęsknimy. Trudno sobie wyobrazić prawdziwy polski kabaret bez Jana Pietrzaka.

Czy tak być w Polsce musi?